13 kwietnia 2014

Sałatka z awokado i rzodkiewki

Pojawiają się już pierwsze rzodkiewki, nie mogłam odmówić sobie połączenia ich w sałatce z awokado. Połączenia bardzo, bardzo udanego, nie tylko w sensie koloru. Miękkie, maślane awokado i lekko ostra, chrupiąca rzodkiewka, do tego garść sałaty, dressing i prażony słonecznik, niebo! Polecam jako dodatek do obiadu, lekką przekąskę lub sałatkę na świąteczny stół.



Składniki
(dla 2 - 3 osób)
1 duże dojrzałe awokado
10 większych rzodkiewek
sok z połowy cytryny
garść dowolnej sałaty, miksu sałat (u mnie po prostu roszponka)
3 łyżki oliwy/ oleju
3 łyżki dowolnej musztardy
sól
garść podprażonego na suchej patelni słonecznika

Wykonanie
Awokado kroją na pół, usuwam pestkę, wydrążam miąższ łyżką, kroję na cząstki, mieszam z sokiem z cytryny, dodaję pokrojone cienko rzodkiewki (plasterki lub półplasterki), mieszam z sałatą, polewam dressingiem z musztardy i oliwy, posypuję kilkoma szczyptami soli i prażonym słonecznikiem. Zjadamy od razu po przygotowaniu.

Oceń przepis:

12 kwietnia 2014

Domowa czekolada

Z okazji Dnia Czekolady, zapraszam na jej domową wersję, bardzo prostą do zrobienia, w wersji minimalistycznej, potrzebne będą tylko 3 składniki :)
Przepis znalazłam w książce "Na surowo" J.Wignall, w którym bazą jest masło kakaowe, które mam w planach kupić, tymczasem postanowiłam wykorzystać olej kokosowy i muszę przyznać, że efekt jest bardzo satysfakcjonujący.
Bazą są trzy składniki, jednak możecie ją doposażyć w inne dodatki: cynamon, chili, pieprz, rodzynki, żurawinę, wiórki, dowolne orzechy itp.



Składniki
(na tabliczkę o wymiarach 27cm x 8 cm)
1/2 szklanki oleju kokosowego (przypominam wersję domową - klik)
1/4 - 1/2 szklanki karobu (wielbiciele mocniejszych kakaowych smaków wybierają drugą opcję)
2 - 4 łyżki dowolnego słodu (wielbiciele bardziej słodkich smaków wybierają drugą opcję)
szczypta soli (opcjonalnie)
dowolne dodatki, u mnie tylko garść podprażonych i obranych orzechów laskowych

Wykonanie
Odmierzoną ilość oleju kokosowego wstawiam w szklance do miski wypełnionej ciepłą wodą, gdy uzyska postać płynną, mieszam porządnie z karobem i słodem (na początek dodajcie mniejszą proponowaną ilość tych składników) oraz szczyptą soli. Po posmakowaniu możecie dodać więcej karobu, słodu, dowolnie przyprawić.
Masę wylewam do blaszki wyłożonej papierem do pieczenia, wstawiam do zamrażarki na godzinę. Zjadamy od razu lub przechowujemy w lodówce.

Oceń przepis:

10 kwietnia 2014

Boczniaki pieczone z pieprzem cytrynowym

Pomysłów na boczniaki jest już u mnie kilka, są marynowane na kilka sposobów: po tatarsku (klik) w sosie pomidorowym z kiszonymi ogórkami (klik), w musztardzie (klik), są flaczki z boczniaków (klik) i krem z białych warzyw z boczniakami (klik), ale nigdy nie było ich w formie pieczonej, być może najlepszej...
Chęć na pieprz cytrynowy i eksperymenty kulinarne z jego udziałem, miałam już dawno, jednak analiza składu dostępnych u nas mieszanek, ostudziła moje zapędy, bo cóż to za pieprz, w którym jako główny składnik wymieniają sól, a skórkę cytrynową jako jeden z ostatnich? Po drodze jest też pieprz, ale również kwas cytrynowy, sproszkowana cebula, czosnek, cukier...
Dzisiaj wymyśliłam, żeby zrobić taki pieprz w domu, wysmarować nim boczniaki i upiec. Jest to jedna z pyszniejszych rzeczy, jakie udało mi się ostatnio zrobić. Połączyłam je z rukolą i roszponką w sałatce z dodatkiem delikatnego dressingu i prażonego słonecznika, ale szczerze - ciężko było powstrzymać się, by nie wyjadać ich zaraz po wyjęciu z piekarnika :)



Składniki
1/2 kg boczniaków
łyżka utartej na drobnych oczkach skórki z niewoskowanej cytryny
łyżeczka  świeżo zmielonego białego pieprzu
2 łyżki soku wyciśniętego z cytryny
kilka szczypt soli
4 łyżki oleju/ oliwy

Wykonanie
Łączę skórkę z pieprzem, sokiem cytrynowym, solą i olejem.
Boczniaki płuczę, suszę papierowymi ręcznikami, odcinam końce trzonków, większe kroję na pół, średnie i małe zostawiam (przy pieczeniu dość mocno się skurczą) i nacieram przygotowaną marynatą. Wykładam na dużą blachę wyłożoną papierem do pieczenia jedną warstwą i piekę w piekarniku nagrzanym do ok 200 st C przez ok 20 minut, aż puszczą sok, wchłoną go i lekko się przyrumienią.
Takie boczniaki możecie wykorzystać jako dodatek do obiadu, przekąskę (np. na Święta, imprezowo polecam zrobienie podwójnej porcji) lub składnik sałatki. Dobre zarówno na ciepło jak i na zimno. Ja skomponowałam sałatkę z rukoli, roszponki, delikatnego dressingu z oliwy i soku z cytryny i prażonego słonecznika.






Oceń przepis:

9 kwietnia 2014

Pasta z fasoli z kokosem i chrzanem

Kokosowa pasta z marchewki (klik) sprawdziła się w wielu Waszych domach, smalec z fasoli (klik) pojawił się już chyba na (prawie) każdym wege blogu, ale to co zmontowałam wczoraj, miażdży absolutnie wszelkie ukręcone do tej pory przeze mnie pasty, ambrozja! moim zdaniem oczywiście. Fasola, zblendowane wiórki kokosowe i świeżo tarty chrzan! 
Widok dziecka wyjadającego pastę prosto z miski - bezcenny:) Warto użyć świeżych korzeni chrzanu, nie tych słoiczkowych, które jeśli nie w plenerze, to na pewno są dostępne teraz na bazarach.


Składniki
szklanka suchej fasoli, najlepiej dużej
szklanka wiórków kokosowych
2 -3 czubate łyżki utartego na tarce o drobnych skośnych oczkach korzenia chrzanu
sól do smaku

Wykonanie
Fasolę moczę przez noc, następnego dnia płuczę, zalewam nową wodą - 3 i 1/2 szklanki, zagotowuję, zbieram szum, ustawiam płomień na mały i gotuję przez godzinę lub dłużej, do miękkości. Gdy fasola zaczyna mięknąć- po ok 40 minutach dodaję łyżeczkę soli. Następnie przerzucam ją na sitko, przelewam zimną wodą (jeśli została woda z gotowania fasoli - zachowujemy ją) i obieram, tak jak przy smalcu (klik), strączkowe pasty wolę po prostu bez skórek, a dodatkowo lżej na żołądku:)
W blenderze mielę wiórki przez kilka minut, aż zapachną, dodaję fasolę, wodę z gotowania fasoli, jeśli jej nie ma, dodajemy świeżą ciepłą wodę (na początek ok 1/2 szklanki) i blenduję na pastę, w trakcie podlewamy tyle wody, by konsystencja nam odpowiadała, dodaję chrzan (u mnie ponad 3 czubate łyżki, ale bardzo lubię, na początek dajcie 2 i zdecydujcie, czy nie dodać więcej), przyprawiam sporą szczyptą soli. Możecie dodać inne dowolne przyprawy, zioła, moim zdaniem niczego więcej tu nie potrzeba, może ewentualnie dodałabym świeży koper, gdybym miała. Przechowujemy w lodówce w zakręconym słoiczku przez kilka dni.

Oceń przepis:

8 kwietnia 2014

Bezglutenowy i wegański mazurek bez pieczenia

Moja przygoda z surowymi deserami trwa. Po tarcie limonkowej (klik), przyszła pora na pomarańczową, którą w okolicach Świąt śmiało możemy nazwać mazurkiem :) Tym razem do masy dodałam sok wyciśnięty z pomarańczy, nieco soku z cytryny i zmiksowałam z moczonymi nerkowcami. Taki deser często nazywany jest w kuchni surowej sernikiem z nerkowców, chyba niesłusznie, natomiast nerkownik czy nernik moim zdaniem brzmi średnio, więc niech będzie tarta/ mazurek.



Gładkość kremu będzie zależała od mocy blendera jaki posiadacie. Uwaga, będę się chwalić, marzenia się spełniają, ja mam mistrza!:) Rzeczywiście zasługuje na wszelkie "ochy i achy", jakich się nasłuchałam i naczytałam na jego temat, absolutna klasa. Cudownie gładkie kremy, sosy z orzechów i nasion, koktajle, lody, masła, mleka, pasty, kilka kilogramów surowych ziemniaków na babkę startych w minutę (!!!) i tym podobne cuda. Niesamowita moc i automatyczna blokada maszyny przy zbyt mocnym nagrzewaniu silnika, chroniąca przed jego zabiciem, co dla takich pechowców jak ja, jest ogromnym plusem. Więcej informacji o Vitamixie możecie przeczytać tu (klik), a ja zapraszam na tartę :)





Składniki
(na formę o wymiarach 18 x 25 cm)
Spód
3 szklanki dowolnych orzechów, nasion
1 szklanka wypestkowanych, miękkich, niesiarkowanych daktyli
spora szczypta soli

Krem
sok wyciśnięty z 3 większych pomarańczy
sok wyciśnięty z 1 średniej cytryny
szklanka nerkowców
2 czubate łyżki nierafinowanego oleju kokosowego
2 - 4 łyżki dowolnego słodu ( z bezglutenowych np. ryżowy) w zależności od stopnia słodkości pomarańczy oraz Waszego gustu; zamiast słodu można też użyć przepłukanych miękkich rodzynek
jeśli macie dostęp do niewoskowanych pomarańczy, warto dodać czubatą łyżkę startej skórki pomarańczowej
dowolne ozdoby: kawałki pomarańczy, orzechy, płatki migdałów, kwiaty itp




Wykonanie
Nerkowce zalewam wodą i moczę przez noc, jeśli posiadacie szybki blender jw, wystarczy kilka godzin.
Orzechy i przepłukane, pokrojone daktyle mielę na drobne kawałki, mieszam z solą, chwilę wyrabiam by masa była bardziej klejąca. Wykładam nią spód i brzeg (na wysokość 2 - 3 cm) wyłożonej papierem do pieczenia formy, bardzo mocno dociskam, wstawiam do lodówki/ zamrażarki na czas przygotowania kremu.
Do blendera wrzucam przepłukane nerkowce, dodaję sok pomarańczowy i cytrynowy, skórkę, blenduję na krem. Teraz w zależności od własnego gustu dosładzamy słodem lub dodajemy garść rodzynek i miksujemy z pozostałymi składnikami. Dolewam olej rozpuszczony do płynnej postaci, mieszam i delikatnie wylewam na spód. Chłodzę w lodówce przez noc. Następnego dnia dowolnie ozdabiamy, smacznego :)
Za dostarczenie maszyny serdecznie dziękuję firmie VisVitalis (klik)



Oceń przepis:

6 kwietnia 2014

Awokado po tatarsku

Awokado z marynowanymi/ kiszonymi dodatkami ćwiczyłam już jakiś czas temu, jednak przyćmiły one smak i delikatną konsystencję tego owocu, postanowiłam zapomnieć o pomyśle... do czasu... Do czasu, aż trafiłam na przepis Moniki (klik) z pięknego bloga "Gotuje bo lubi" (uwaga dla wrażliwych, są zdjęcia łososia): kawałek drobno pokrojonego pora, sos sojowy, kilka szczypt przypraw. Kolejny dowód na to, że czasami mniej znaczy więcej i absolutna pycha w gębie!:) 
Bardzo fajny pomysł na imprezę, śniadanie codzienne lub wielkanocne, polecam zrobienie podwójnej porcji.


Składniki
(2 - 3 nieduże porcje)
1 duże awokado lub 2 średnie
2 czubate łyżki pora pokrojonego w drobną kostkę (jasna część)
2 łyżki soku z cytryny/ limonki
łyżka sosu sojowego
szczypta rozkruszonej wędzonej soli (opcja)
szczypta imbiru w proszku
szczypta mielonej chili
opcjonalnie do posypania pokrojona natka pietruszki, sezam


Wykonanie
Awokado kroję na pół, wyrzucam pestkę, wydrążam łyżką miąższ, rozkruszam widelcem (można też drobno pokroić), mieszam z dwiema łyżkami soku z cytryny. Dodaję drobno pokrojony por, wędzoną sól, imbir i chili, mieszam. Wykładam do miseczki, polewam sosem sojowym (użyłam ciemnego, więc mieszanie go z awokado dałoby efekt wizualnie bardzo nieapetyczny), posypuję sezamem i natką. Zjadamy od razu lub po schłodzeniu w lodówce z kromką chleba i dowolnymi pokrojonymi dodatkami: cebula, kiszone ogórki, marynowane grzybki, kapary, oliwki itp.






Oceń przepis:

4 kwietnia 2014

Wegański żurek bezglutenowy z pieczoną ciecierzycą

Jedna wersja żurku pojawiła się dawno temu, jeszcze za czasów bloxa (klik), tym razem wersja bezglutenowa, na zakwasie ryżowym, który udało mi się zmontować, dzięki poradom Alicji (klik), dzięki Ala, jesteś mistrz!:) 
Okazuje się, że wyhodowanie zakwasu bezglutenowego jest sprawą równie prostą, co tego tradycyjnego, a żurek wychodzi równie smaczny, jak ten "normalny". W procesie przygotowywania zakwasu nie ma miejsca na modyfikacje, trzymajcie się ściśle składników i procedur. W identyczny sposób można przygotować zakwas jaglany czy gryczany, wykorzystując odpowiednie mąki.



Zakwas bezglutenowy
3/4 szklanki mąki ryżowej
1 i 1/2 szklanki gazowanej wody
kilka ząbków czosnku
łyżka soku z cytryny (lub soku z kiszonej kapusty, kiszonych ogórków, rejuvelacu)

Wykonanie
Składniki wrzucam do słoika, mieszam drewnianą łyżką, kładę gazę, przymocowuję gumką i stawiam w ciepłym miejscu, u mnie słoik stał na ciepłych rurach, ale może być to pracujący komputer, pobliże piekarnika czy telewizora, raz lub dwa razy dziennie mieszam drewnianą łyżką. Po 3 - 5 dniach zakwas jest gotowy, może bąbelkować, ale nie musi, ja robiłam dwa razy, raz nie bąbelkował aż do piątego dnia, innym razem już po pierwszym dniu nieźle szumiał i po 3 dniach skończył w zupie. Ważne jest to, by był przyjemnie kwaskowy w smaku i zapachu, nie może pleśnieć ani cuchnąć, w innym razie musi skończyć w koszu. Po tym czasie możecie po odrzuceniu czosnku zużyć zakwas od razu lub zamknąć słoik i schować do lodówki - zakończy to proces fermentacji.
Żurek można sporządzić na wiele sposobów, można dodać do niego suszone grzyby, chrzan, podsmażone boczniaki, tofucznicę czy pastę bez jaj (klik) -  wtedy już bez ziemniaków - jak w mojej poniższej wersji, podsmażone starte tofu wędzone przemarynowane w sosie sojowym z przyprawami, smażony tempeh itp. U mnie wersja z pieczoną ciecierzycą (klik), bardzo polecam:)

Żurek wegański z pieczoną ciecierzycą
Składniki
(6 porcji)
zakwas jw, ilość zależna od stopnia ukiszenia i Waszego gustu, przynajmniej szklanka
2 większe marchewki
średnia pietruszka
kawałek pora lub przypalona cebula
8 średnich ziemniaków
kilka sporych szczypt suszonego majeranku
sól, pieprz
4 liście laurowe
6 ziarenek ziela angielskiego
3 łyżki oleju

Wykonanie
W szerokim garnku o grubym dnie rozgrzewam olej, wrzucam starte na tarce o grubych oczkach marchewki i pietruszkę, por w całości (lub przypaloną cebulę),  smażę przez kilka minut, dolewam 2 i 1/2 l wody, zagotowuję, dorzucam pokrojone ziemniaki, niepełną płaską łyżkę soli, liście laurowe i ziele angielskie, zmniejszam płomień na mały, kładę uchyloną pokrywkę i gotuję przez ok 40 minut. Po tym czasie dodaję kilka dużych szczypt (przynajmniej 3) roztartego w palcach majeranku, oraz zakwas (z odrzuconym czosnkiem, wstrząśnięty przed użyciem; w zupie musi się znaleźć nie tylko płyn, ale i mąka). Ilość dodanego zakwasu - jak pisałam wyżej - będzie zależna od stopnia jego kwaśności oraz Waszego gustu, ale IMO powinna się nim znaleźć przynajmniej szklanka, lejcie i kosztujcie :) Po kilku minutach podgrzewania zupa będzie gęstniała, to też weźcie pod uwagę przy dolewaniu zakwasu. Po wyłączeniu gazu doprawcie dodatkowo żurek wg własnych upodobań i doposażcie dowolnymi dodatkami, u mnie była pieczona ciecierzyca, dorzucana bezpośrednio do talerzy, pisałam o niej kilka miesięcy temu (klik). Dla przypomnienia:

Pieczona ciecierzyca
Składniki

szklanka ciecierzycy
sól
5 łyżek oleju/ oliwy
czubata łyżeczka curry
czubata łyżeczka wędzonej papryki ostrej


Wykonanie
Ciecierzycę moczę na noc, następnie płuczę, wrzucam do garnka, zalewam nową wodą (ok 5 szklanek), zagotowuję, zbieram szum i gotuję pod uchyloną pokrywką na niedużym ogniu przez ok godzinę, wysypuję na sitko, przelewam zimną wodą.
Oliwę mieszam z papryką, curry i kilkoma szczyptami soli, porządnie łączę z ciecierzycą, wykładam jedną warstwą w naczyniu do pieczenia, piekę w piekarniku nagrzanym do ok 200 st przez 20 - 30 minut, im dłużej, tym będą bardziej chrupkie, po 20 minutach sprawdźcie jak ziarna smakują, najlepsze są chrupkie na zewnątrz, miękkie w środku; w trakcie pieczenia mieszam 2 razy.




Oceń przepis: