29 maja 2022

Wiosenna sałatka z tłuczonej ciecierzycy z rzodkiewką i szczypiorkiem

Dzień dobry, dzisiaj sałatka, którą dość często przygotowuję w okresie wiosennym.

Fajna opcja na śniadanie z kromką chleba lub do obiadu z młodymi ziemniaczkami. Obecność ciecierzycy sprawia, że dostarczymy organizmowi białka, a utłuczona z olejem i przyprawami tworzy niejako zaprawę dla innych składników sałatki, u mnie w wersji wiosennej- rzodkiewki i szczypioru. Prosta i szybka w wykonaniu, szczerze polecam!





Składniki
po solidnej porcji dla 2 osób

szklanka ugotowanej ciecierzycy
ok 10 niedużych rzodkiewek
garść szczypioru
łyżka posiekanego koperku
4 łyżki oleju
spora szczypta soli
spora szczypta czarnej soli (kala namak)- opcja, ale bardzo polecana
czubata łyżeczka musztardy Dijon

Wykonanie

Ciecierzycę płuczę i osuszam. Wrzucam do miski i gniotę ją z dodatkiem oleju na „kaszę” tłuczkiem do ziemniaków. Przyprawiam obiema solami i musztardą, mieszam. Na tym etapie zadbajcie o odpowiednie doprawienie, można dodać dowolne ulubione przyprawy.

Rzodkiewki kroję na plasterki, jeśli są większe, to na półplasterki lub ćwierć, dodaję do ciecierzycy, wrzucam pokrojony szczypior i koperek, delikatnie mieszam. Sałatkę zjadamy zaraz po przygotowaniu, smacznego!



Oceń przepis:

25 maja 2022

Kapuśniak z młodej kapusty i szczawiu

 Wiosenna zupa z młodej kapusty podkręcona solidną garścią świeżego szczawiu. Niezbędnym dodatkiem jest również świeży koperek oraz młode ziemniaczki, u mnie gotowane i podane oddzielnie, oblane olejem i posypane również koprem. Zapach gotowanej młodej kapusty, krojonego świeżego szczawiu i koperku, to doznania, na które czekam cały rok :) z tym większą przyjemnością dzielę się przepisem z Wami.



Składniki
(na solidną porcję dla 4 osób)

większa główka młodej kapusty
3 młode marchewki
młoda pietruszka
młody por
duża garść świeżego szczawiu
4 łyżki posiekanego koperku
1 i 1/2 szklanki niesłodzonego mleka roślinnego i tyle samo bulionu lub wody
4 łyżki oleju
czubata łyżeczka soli
łyżeczka wędzonej papryki
szczypta gałki muszkatołowej
pieprz do smaku
ewentualnie chlust soku z cytryny lub białego octu winnego


Wykonanie

Obrane marchewki i pietruszkę ścieram na tarce o grubych oczkach. Z kapusty odrzucam wierzchnie liście i kroję na kawałki (nie muszą być drobne, bo zupę potem lekko miksujemy).

W szerokim garnku o grubym dnie rozgrzewam 2 łyżki oleju, wrzucam starte warzywa, kapustę i pora w całości, mieszam. dorzucam łyżeczkę soli i duszę mieszając na niedużym ogniu przez ok 15 minut. Dorzucam łyżeczkę wędzonej papryki, mieszam.

W tym czasie na pozostałych 2 łyżkach oleju smażę posiekany szczaw przez kilka minut, aż straci objętość i niestety kolor, dodaję do warzyw.

Teraz dolewam mleko i bulion i chwilę całość miksuję  żyrafą do rozdrobnienia warzyw na mniejsze ale wciąż chrupkie kawałki. Jeśli używacie mleka sojowego, nie doprowadzajcie do zagotowania, bo te lubi się zwarzyć. Dodaję gałkę, koperek, ewentualnie chlust soku z cytryny lub białego octu. Wyłączam gaz i przyprawiam pieprzem, można dosolić do smaku.

Oddzielnie gotuję młode oskrobane ziemniaczki z dodatkiem soli, po odcedzeniu, dodaję do nich odrobinę oleju i posiekany koper, podaję do kapuśniaku na osobnym talerzyku.



Oceń przepis:

22 maja 2022

Zielone szparagi pieczone z młodym czosnkiem

 Od kilku tygodni możemy cieszyć się zielonymi szparagami, kocham ten czas!

Serce krwawi na widok drewnianych pałek za ok 20 zł w marketach, tym bardziej się cieszę, że znalazłam szparagarnię w mojej okolicy, do której jeżdżę od lat i mam świeże, dorodne szparagi cięte prosto z pola

Podobnie jak na szparagi, czekam na młody czosnek, dymkę, młode pory, ziemniaczki i młodą kapustę. Dzisiaj kombo, szparagi pieczone z młodym czosnkiem, aż niewiadomo co lepsze, czosnek czy szparagi, spróbujcie tej opcji koniecznie!



Proporcje na przekąskę dla 4 osób

2 pęczki zielonych szparagów

2 główki młodego czosnku

ok 10 łyżek oleju

ok płaskiej łyżeczki soli

Wykonanie

Czosnek dzielę na ząbki, zostawiam w łupinkach, ważne, żeby pozbyć się twardych części pozostałych po korzeniu. Mieszam z olejem i solą, wstawiam do piekarnika nagrzanego do 180 st C na 15 min, w połowie pieczenia mieszam raz.

W tym czasie przygotowuję szparagi. Umyte łapię po kilka za końce, łamię, odrzucam końcówki. Resztę smaruję pozostałym olejem z sola, pamiętajcie, by dobrze natrzeć szczyty. Mieszam z przypieczonym czosnkiem i piekę jeszcze przez ok 25 minut.



Oceń przepis:

7 lutego 2022

Wegańska zupa fasolowa

Cóż, „trochę” zeszło… Często myślałam, że do blogowania już nie wrócę, chociaż były też przebłyski, żeby wrzucić fotę i pokazać co gotuję, więc nie paliłam mostów. Po ostatnim wpisie na FB o możliwości powrotu, dostałam taką moc pozytywnej, ciepłej energii, że postanowiłam spróbować i chociaż wiem, że obecnie jest masa inspirujących blogów, to mam nadzieję, że jakaś część z Was będzie gotować również razem ze mną.
Dzisiaj pyszna i sycąca zupa w polskim klimacie. Prosta sprawa, proste składniki, proste wykonanie, fasolowa w wersji wegańskiej, idealna a tą porę roku i fronty szalejące za oknem, które ostatnio całkiem ześwirowały. Solidna porcja białka i dobrego nastroju przynajmniej na dwa dni, część możecie przełożyć do słoika i przechować przez kilka dni w lodówce.
W swojej wersji do gotowania fasoli dodaję suszony cząber, który wpływa na lepsze trawienie fasoli, a do zupy dodatkowo majeranek, który ze strączkami komponuje się idealnie. Może nie każdy gotuje fasolówkę z przecierem pomidorowym, ale zaręczam, że w takiej wersji smakuje dużo lepiej, spróbujcie i nie zapomnijcie na noc namoczyć fasoli!


Składniki
(dla 3- 4 osób na minimum 2 dni)

500g suchej fasoli (używam i najbardziej lubię Pięknego Jasia)
2 średnie cebule
2 większe marchewki
średnia pietruszka
kawałek selera korzeniowego
kawałek pora
6 niedużych ziemniaków
2 większe ząbki czosnku
4 łyżki oleju
płaska łyżka słodkiej wędzonej papryki
płaska łyżka słodkiej papryki
czubata łyżeczka ostrej papryki
czubata łyżeczka mieszanki curry
czubata łyżeczka suszonego cząbru
płaska łyżka suszonego majeranku
2 liście laurowe
4 ziarenka ziela angielskiego
2 łyżki sosu sojowego
2 łyżki octu jabłkowego lub innego lubianego
sól
ok 1l przecieru pomidorowego

Wykonanie
Fasolę moczę przez noc w dużej ilości wody. Następnego dnia płuczę, wrzucam do garnka, zalewam nową wodą- kilka centymetrów nad poziom strączków. Zagotowuję, zbieram pianę, zmniejszam płomień, kładę na chwilę pokrywkę i ponownie zbieram pianę, która zebrała się na powierzchni. Teraz dodaję cząber i gotuję fasolę, przez pierwsze 30- 40min bez pokrywki, bo piana jest dość uporczywa i w chwili nieuwagi może nam zalać kuchenkę. Po ok godzinie gotowania dodaję czubatą łyżeczkę soli, nie dodawajcie jej zbyt wcześnie, bo ziarna nigdy się nie ugotują lub będzie to trwało wieczność. Wyłączamy garnek na takim etapie, na którym miękkość fasoli nam odpowiada, generalnie trwa to ok 1,5h.
W czasie gotowania fasoli przygotowuję bazę zupy. W szerokim garnku o grubym dnie rozgrzewam ok 4 łyżki oleju, wrzucam pokrojoną w kostkę cebulę, gdy się zeszkli, dodaję por w kawałku oraz obraną i startą a tarce o grubych oczkach włoszczyznę, smażę przez kilka minut. Dodaję sproszkowane papryki, curry i liście laurowe, podgrzewam 2- 3 minuty mieszając. Zalewam wodą (ok 3 litry), zagotowuję, dodaję niepełną płaską łyżkę soli, ziele angielskie i gotuję na wolnym ogniu przez ok 30 min. Po tym czasie wyciągam pora, dodaję obrane, pokrojone w kostkę ziemniaki i fasolę (wraz z płynem z gotowania) i gotuję jeszcze przez ok 30min. Dolewam przecier i podgrzewam całość przez kilka minut. Dorzucam majeranek, starty na drobnej tarce czosnek, sos sojowy, ocet, mieszam i wyłączam gaz.
Zupę warto potrzymać przez kilka minut pod pokrywką, następnie doprawić według uznania. Mi osobiście odpowiada w takiej konsystencji, ale jeśli wolicie gęstszą, odlejcie trochę, zmiksujcie i przełóżcie z powrotem do garnka. Jeśli fasolówka Wam posmakowała, to mam dobrą wiadomość: następnego dnia smakuje jeszcze lepiej! Smacznego!




Oceń przepis:

2 lutego 2016

Gryczana brukselka

Od kilku dni nie mogę nasycić się tym smakiem. Niewymyślny sposób na codzienny zimowy obiad: palona kasza gryczana, brukselka, wędzona papryka i olej.
Kilka prostych składników i tak satysfakcjonujący efekt! Spróbujcie koniecznie, nim sezon na brukselkę się skończy.



Składniki
(2 duże lub 4 mniejsze porcje)
1/2 kg brukselki
szklanka palonej kaszy gryczanej
czubata łyżeczka wędzonej papryki w wersji łagodnej
sól do smaku
ok 6 łyżek oleju

Wykonanie
Kaszę płuczę porządnie w sitku, przerzucam do garnka, zalewam 2 szklankami wody, zagotowuję, dodaję niepełną płaską łyżeczkę soli, zmniejszam ogień na mały i pod uchyloną pokrywką gotuję przez kilka minut, aż woda się wygotuje, a kasza zaskwierczy. Odstawiam na kilka minut pod zamkniętą pokrywką, by kasza doszła.
Po tym czasie dodaję dwie łyżki oleju oraz wędzoną paprykę i chwilę prażę mieszając.
Z przepłukanych brukselek odcinam końcówki głąbów i ściągam wierzchnie liście (część ładniejszych zawsze zostawiam, by dodać potrawie weselszych kolorów), kroję wzdłuż na pół i gotuję na parze przez ok 10 minut. Przelewam zimną wodą i zostawiam na kilka minut, by odparowały.
Na patelni rozgrzewam 3 łyżki oleju, wrzucam brukselkę i podgrzewam przez kilka minut mieszając, aż warzywa miejscami się przybrązowią. Dodaję kaszę, mieszam i wyłączam gaz. Doprawiamy danie solą, jeśli jest taka potrzeba, ewentualnie pieprzem. Jeśli wyda się Wam zbyt suche, dodajemy jeszcze odrobinę oleju. Dobrym dodatkiem do brukselkowej kaszy będą buraczki na zimno i na ciepło (klik).



Oceń przepis:

7 grudnia 2015

Prosty pasztet z porów

Jeden z najprostszych wegańskich pasztetów w moim wykonaniu, jeśli chodzi o czas przeznaczony na jego przygotowanie i składniki. Wystarczą pory, kasza jaglana i garstka niewymyślnych przypraw. By dodać mu nieco animuszu, można wierzch posypać kolorowym pieprzem, liśćmi laurowymi, pestkami dyni czy słonecznika lub zrobić mu ubranko z dodatkowego pora, co wyjaśniam na końcu wpisu.


Składniki
(na klasyczną keksówkę)
1 i 1/2 kg porów
szklanka kaszy jaglanej
2 duże ząbki czosnku
płaska łyżeczka startej gałki muszkatołowej
sól, pieprz
1/4 szklanki oleju

dodatkowo - na pelerynę porową - 1 grubszy por

Wykonanie
Z porów odrzucam kilka wierzchnich liści, białe i jasnozielone pokrojone części warzyw wrzucam do szerokiego garnka (pozostałe części porów zużyjcie do zup lub surówek), zalewam wodą - 3 i 1/2 szklanki, zagotowuję, zmniejszam płomień na mały i gotuję pod uchyloną pokrywką przez 10 minut. Po tym czasie, dodaję przelaną na sitku wrzątkiem i przepłukaną pod bieżącą wodą kaszę, mieszam i gotuję razem w tych samych warunkach również 10 minut. Następnie zamykam garnek i odstawiam na kilkanaście minut.
Teraz miksuję zawartość garnka na spójną masę dodając olej, wciskam przez praskę czosnek, przyprawiam solą (płaska łyżka lub wg uznania), pieprzem (łyżeczka) i niepełną płaską łyżeczkę startej gałki, przekładam do formy wyłożonej papierem do pieczenia, wyrównuję i piekę w piekarniku nagrzanym do ok 200 st C przez ok godzinę, aż wierzch się ładnie przypiecze. Wyciągam blaszkę z pieca od razu, ale sam pasztet wyciągamy z formy dopiero po całkowitym przestudzeniu i wtedy też możemy go przyozdobić liśćmi pora.

Z pora odrzucam pierwsze liście, odcinam korzeń. Liście przeznaczone do ozdoby wkładam do szerokiego garnka z osoloną, gotującą się wodą - tak jak makaron spaghetti - zanurzam trzymając za końce, po kilku chwilach wkładam całość i pilnując by były wszystkie zanurzone - gotuję przez ok 5 minut, przekładam na sitko i przelewam lodowatą wodą. Moje liście były bardzo szerokie, więc przecięłam je wzdłuż na pół.
Wykorzystuję tą samą blaszkę, w której piekłam pasztet. Smaruję ją delikatnie olejem i wykładam po całej długości liście pora, na przemian - grubsza strona na lewo, grubsza strona na prawo itd.



Wkładam pasztet tak samo jak się piekł - spieczoną stroną do góry, zamykam końcówkami liści i wkładam do lodówki na kilka godzin. Aby wydobyć pasztet z formy - zamykamy go od góry deską, od wracamy "do góry nogami" i zdejmujemy blachę.





Oceń przepis:

29 listopada 2015

Raffaello z kaszy jaglanej bez pieczenia

To jest jest jeden z tych przepisów, które miałam pokazać w swojej książce. Jednak zaczęły pojawiać się w sieci receptury na jaglane raffaello w postaci kulek i ciast, więc zrezygnuję z tego przepisu w wydaniu książkowym, bo bardzo bym chciała, by pojawiły się tam w miarę nowatorskie pomysły, o które - przy tak ogromnej ilości blogów - jest coraz trudniej, ale pokażę go tutaj.
Deser dla wielbicieli kokosowych smaków, potrójnie kokosowy, z użyciem kokosowego mleka, wiórków i oleju, prosty w wykonaniu, nie wymagający piekarnika.



Składniki
(na tortownicę o średnicy 22 cm)
masa
szklanka kaszy jaglanej
1 i 1/2 szklanki mleka kokosowego (lub pół na pół kokosowe z innym roślinnym)
2 szklanki wiórków kokosowych + duża garść do obsypania boków i wierzchu ze świeżo otwartej paczki
2 czubate łyżki zapachowego oleju kokosowego
laska wanilii (opcjonalnie)
8 łyżek dowolnego słodu lub według uznania

spód
(cienki, jeśli wolicie grubsze spody, użyjcie podwójnych proporcji)
szklanka orzechów laskowych lub migdałów
czubata łyżka suszonych żurawin
2 czubate łyżki oleju kokosowego rozpuszczonego do płynnej postaci
szczypta soli

Wykonanie
Składniki spodu mielę w blenderze do rozdrobnienia orzechów, wykładam do tortownicy wyłożonej papierem, rozprowadzam sprawiedliwie po całej powierzchni dość mocno dociskając tylną stroną łyżki, wkładam do zamrażarki na czas przygotowania masy.
Kaszę przelewam wrzątkiem na sitku, płuczę pod bieżącą wodą, przekładam do garnka, zalewam dwiema szklankami wody, zagotowuję, zmniejszam płomień na mały i gotuję przez kilka minut, aż woda się wygotuje, a kasza zaskwierczy, zamykam pokrywką i odstawiam na kilkanaście minut.
Po tym czasie, wlewając mleko miksuję na jak najbardziej gładki budyń. Dodaję zmiksowane w blenderze wiórki razem z laską wanilii, mieszam i słodzę, moim zdaniem 8 łyżek jest w sam raz, ale działajcie według własnych preferencji, na koniec mieszam z olejem kokosowym, masa powinna być jeszcze ciepła, więc olej sam się rozpuści. Wykładam na zastygnięty spód, wyrównuję i wkładam do lodówki na kilka godzin. Po wyjęciu z lodówki, wierzch i boki oprószam dodatkową porcją wiórków.



Oceń przepis: