7 grudnia 2015

Prosty pasztet z porów

Jeden z najprostszych wegańskich pasztetów w moim wykonaniu, jeśli chodzi o czas przeznaczony na jego przygotowanie i składniki. Wystarczą pory, kasza jaglana i garstka niewymyślnych przypraw. By dodać mu nieco animuszu, można wierzch posypać kolorowym pieprzem, liśćmi laurowymi, pestkami dyni czy słonecznika lub zrobić mu ubranko z dodatkowego pora, co wyjaśniam na końcu wpisu.


Składniki
(na klasyczną keksówkę)
1 i 1/2 kg porów
szklanka kaszy jaglanej
2 duże ząbki czosnku
płaska łyżeczka startej gałki muszkatołowej
sól, pieprz
1/4 szklanki oleju

dodatkowo - na pelerynę porową - 1 grubszy por

Wykonanie
Z porów odrzucam kilka wierzchnich liści, białe i jasnozielone pokrojone części warzyw wrzucam do szerokiego garnka (pozostałe części porów zużyjcie do zup lub surówek), zalewam wodą - 3 i 1/2 szklanki, zagotowuję, zmniejszam płomień na mały i gotuję pod uchyloną pokrywką przez 10 minut. Po tym czasie, dodaję przelaną na sitku wrzątkiem i przepłukaną pod bieżącą wodą kaszę, mieszam i gotuję razem w tych samych warunkach również 10 minut. Następnie zamykam garnek i odstawiam na kilkanaście minut.
Teraz miksuję zawartość garnka na spójną masę dodając olej, wciskam przez praskę czosnek, przyprawiam solą (płaska łyżka lub wg uznania), pieprzem (łyżeczka) i niepełną płaską łyżeczkę startej gałki, przekładam do formy wyłożonej papierem do pieczenia, wyrównuję i piekę w piekarniku nagrzanym do ok 200 st C przez ok godzinę, aż wierzch się ładnie przypiecze. Wyciągam blaszkę z pieca od razu, ale sam pasztet wyciągamy z formy dopiero po całkowitym przestudzeniu i wtedy też możemy go przyozdobić liśćmi pora.

Z pora odrzucam pierwsze liście, odcinam korzeń. Liście przeznaczone do ozdoby wkładam do szerokiego garnka z osoloną, gotującą się wodą - tak jak makaron spaghetti - zanurzam trzymając za końce, po kilku chwilach wkładam całość i pilnując by były wszystkie zanurzone - gotuję przez ok 5 minut, przekładam na sitko i przelewam lodowatą wodą. Moje liście były bardzo szerokie, więc przecięłam je wzdłuż na pół.
Wykorzystuję tą samą blaszkę, w której piekłam pasztet. Smaruję ją delikatnie olejem i wykładam po całej długości liście pora, na przemian - grubsza strona na lewo, grubsza strona na prawo itd.



Wkładam pasztet tak samo jak się piekł - spieczoną stroną do góry, zamykam końcówkami liści i wkładam do lodówki na kilka godzin. Aby wydobyć pasztet z formy - zamykamy go od góry deską, od wracamy "do góry nogami" i zdejmujemy blachę.





Oceń przepis:

29 listopada 2015

Raffaello z kaszy jaglanej bez pieczenia

To jest jest jeden z tych przepisów, które miałam pokazać w swojej książce. Jednak zaczęły pojawiać się w sieci receptury na jaglane raffaello w postaci kulek i ciast, więc zrezygnuję z tego przepisu w wydaniu książkowym, bo bardzo bym chciała, by pojawiły się tam w miarę nowatorskie pomysły, o które - przy tak ogromnej ilości blogów - jest coraz trudniej, ale pokażę go tutaj.
Deser dla wielbicieli kokosowych smaków, potrójnie kokosowy, z użyciem kokosowego mleka, wiórków i oleju, prosty w wykonaniu, nie wymagający piekarnika.



Składniki
(na tortownicę o średnicy 22 cm)
masa
szklanka kaszy jaglanej
1 i 1/2 szklanki mleka kokosowego (lub pół na pół kokosowe z innym roślinnym)
2 szklanki wiórków kokosowych + duża garść do obsypania boków i wierzchu ze świeżo otwartej paczki
2 czubate łyżki zapachowego oleju kokosowego
laska wanilii (opcjonalnie)
8 łyżek dowolnego słodu lub według uznania

spód
(cienki, jeśli wolicie grubsze spody, użyjcie podwójnych proporcji)
szklanka orzechów laskowych lub migdałów
czubata łyżka suszonych żurawin
2 czubate łyżki oleju kokosowego rozpuszczonego do płynnej postaci
szczypta soli

Wykonanie
Składniki spodu mielę w blenderze do rozdrobnienia orzechów, wykładam do tortownicy wyłożonej papierem, rozprowadzam sprawiedliwie po całej powierzchni dość mocno dociskając tylną stroną łyżki, wkładam do zamrażarki na czas przygotowania masy.
Kaszę przelewam wrzątkiem na sitku, płuczę pod bieżącą wodą, przekładam do garnka, zalewam dwiema szklankami wody, zagotowuję, zmniejszam płomień na mały i gotuję przez kilka minut, aż woda się wygotuje, a kasza zaskwierczy, zamykam pokrywką i odstawiam na kilkanaście minut.
Po tym czasie, wlewając mleko miksuję na jak najbardziej gładki budyń. Dodaję zmiksowane w blenderze wiórki razem z laską wanilii, mieszam i słodzę, moim zdaniem 8 łyżek jest w sam raz, ale działajcie według własnych preferencji, na koniec mieszam z olejem kokosowym, masa powinna być jeszcze ciepła, więc olej sam się rozpuści. Wykładam na zastygnięty spód, wyrównuję i wkładam do lodówki na kilka godzin. Po wyjęciu z lodówki, wierzch i boki oprószam dodatkową porcją wiórków.



Oceń przepis:

26 listopada 2015

Wegańska jaglana kwaśna śmietana

Czasami brakuje mi w kuchni zamiennika śmietany.
Może nie do zup, bo te w znakomitej większości dają radę bez śmietany, ale są sosy, ostre potrawy, pieczone warzywa czy poczciwe ziemniaki w mundurkach, którym przydałby się taki śmietanowy twist.
Z łatwo dostępnych składników, w prosty sposób, ukręciłam wegańską śmietanę jaglaną, która świetnie zastępuje odzwierzęcą.
Ważna uwaga, o której rzadko piszę, choć często wrzucam przepisy z kaszą jaglaną: musi być ona"żółciutka" - jak ją przekornie nazywa mój mąż, bo to świadczy o jej świeżości oraz - o czym piszę przy każdym przepisie - trzeba ją obowiązkowo przelać na sitku wrzątkiem i przepłukać pod bieżącą wodą, inaczej zepsujemy każdą jaglaną potrawę. Dodatkowo - by nie nabrała gorszej jakości - przechowuję ją w zamykanym pojemniku w lodówce.





Składniki
1/2 szklanki kaszy jaglanej
1 i 1/4 szklanki mleka roślinnego niesłodzonego
1/4 szklanki oleju
sok z połowy dużej cytryny lub nieco więcej
sól

Wykonanie
Kaszę przelewam wrzątkiem na sitku i płuczę pod bieżącą wodą. Przekładam do garnka, zalewam szklanką wody, zagotowuję, sypię szczyptę soli, zmniejszam płomień na mały, kładę uchyloną pokrywkę i gotuję przez kilka minut, aż woda się wygotuje, a kasza zaskwierczy. Wyłączam gaz, zamykam pokrywką i odstawiam na kilkanaście minut.
Powoli dolewając mleko miksuję jaglankę żyrafą na budyń, można to też zrobić w blenderze kielichowym. Dolewam olej miksując dalej, dosmaczam sokiem z cytryny - na początek z połówki i łyżeczką soli lub wedle uznania. Śmietanę warto pod przykryciem zostawić w ciepłym miejscu na noc, by naturalnie się dofermentowała, następnie przełożyć do zamykanego pojemnika / słoika i przechowywać w lodówce.



Oceń przepis:

23 listopada 2015

Kotlety z ciecierzycy i kaszy jaglanej

Ostatnio były surówki, a dzisiaj klasyka - kotlety - prosty i satysfakcjonujący obiad, powstały z połączenia kilku prostych składników.
Kotleciki nie wychodzą suche i nie potrzebują sosu, świetnym dodatkiem do nich będą buraczki na ciepło i któraś z surówek, spośród tych, które proponowałam w ostatnim wpisie (klik).



Składniki
(na ok 20 sztuk)
szklanka suchej ciecierzycy
pół szklanki kaszy jaglanej
1 większa cebula
3 czubate łyżki mąki z ciecierzycy (ważne - drobno mielonej!)
3 czubate łyżki sezamu
czubata łyżeczka słodkiej papryki w proszku (/zwykłej lub wędzonej)
łyżeczka suszonego majeranku
łyżeczka pieprzu ziołowego
łyżeczka zielonej kolendry
sól i szczypta mielonego pieprzu
dobrze jest mieć pod ręką garść natki pietruszki
2 łyżki oleju + dodatkowa ilość do smażenia kotletów



Wykonanie
Ciecierzycę moczę przez noc. 
W garnku, w którym będę przyrządzała masę, rozgrzewam dwie łyżki oleju, wrzucam pokrojoną cebulę, smażę przez kilka minut do zeszklenia. Dodaję zmieloną kolendrę i paprykę, mieszam. Dorzucam przepłukaną ciecierzycę, wlewam 4 szklanki wody, zagotowuję, zbieram pianę, która zbiera się na wierzchu, zmniejszam ogień na mały i gotuję pod uchyloną pokrywką.
Po ok 45 minutach gotowania, dodaję do garnka kaszę: przelaną na gęstym sitku wrzątkiem, następnie przepłukaną pod bieżącą wodą i gotuję całość jeszcze przez 10 minut. Po tym czasie wyłączam gaz, zamykam garnek pokrywką i zostawiam na kilkanaście minut.
Teraz tłukę masę tłuczkiem do ziemniaków, by ziarna ciecierzycy nieco się rozpadły, po lekkim przestudzeniu przyprawiam masę: solą (czubata łyżeczka), pieprzem ziołowym i zwykłym, dodaję majeranek, posiekaną natkę i sezam. Odstawiam do całkowitego przestudzenia.
Nie obawiajcie się, jeśli masa wyda się Wam za rzadka, moim zdaniem jest odpowiednia, by kotlety nie wyszły za suche, poza tym, zagęścimy ją jeszcze mąką, przy studzeniu również zgęstnieje.



Po przestudzeniu, dodaję do masy mąkę, porządnie mieszam. Zwilżonymi dłońmi wykładam na deskę/ talerz porcje masy, wstępnie formuję kotleciki (po 5 - 6 sztuk na raz). Na patelni rozgrzewam olej, przed wyłożeniem kotletów - trzeba je doformować (ponownie zwilżonymi dłońmi), jest to ważne nie tylko ze względów wizualnych, ale również, by kotlety trzymały formę.
Smażę na złoto z obu stron, wykładam na papierowe ręczniki.

Oceń przepis:

20 listopada 2015

Zimowe surówki oraz buraczki na dwa sposoby

Witajcie, dzisiaj pięć przepisów na warzywne dodatki do obiadów, głównie surówki plus dwie buraczane propozycje.
Zawsze mam wątpliwości, czy wypada publikować tak proste przepisy na blogu, ale czasami chciałabym się odwołać do jakiegoś dodatku i nie mam jak. Poza tym, pewnie nawet proste buraki na zimno czy na ciepło wiele osób robi na swój sposób, poznajcie zatem kilka moich :)
Pochodzę z prostego polskiego domu i takie też są moje surówki.




Surówka z kiszonej kapusty, z porem, pieprzem ziołowym i mielonym kminkiem
(po słusznej porcji dla 3 - 4 osób)
500g kiszonej kapusty
1 większe słodkie jabłko
1 nieduży por lub średnia cebula
łyżeczka pieprzu ziołowego
łyżeczka zmielonego w młynku kminku
4- 6 łyżek oleju
opcjonalnie sól

Wykonanie
Jabłko ścieram na tarce o grubych oczkach do miski, dodaję kapustę - nie płuczę jej, należy używać takiej, która jest smaczna sama w sobie, jedynie, gdy jest szatkowana szatkownicą, warto ją pokroić. Mieszam z pokrojonym na cienkie paski porem. Przyprawiam pieprzem i kminkiem, mielony kminek wzbogaca smak kapusty i ma inny wymiar niż ten w całości - spróbujcie koniecznie nie tylko w tej surówce. Dodaję olej i mieszam, doprawiam solą, jeśli jest taka potrzeba.

Surówka z pora i marchewki
(po słusznej porcji dla 3 - 4 osób)
1 duży por
1 większa marchewka
1 średnie słodkie jabłko
sok z połowy dużej cytryny
2 łyżki lubianej musztardy (używam Dijon)
4 - 6 łyżek oleju
sól

Wykonanie
Jabłko ścieram na tarce o dużych oczkach, mieszam od razu z sokiem wyciśniętym z cytryny. Dodaję marchewkę, startą na tej samej tarce oraz cienko pokrojonego pora. Używam nie tylko jasnej części, ale również tej ciemnej, ważne jest cienkie krojenie (przecięte warzywo wzdłuż płuczę, każdą połówkę przecinam jeszcze raz na pół i takie wiązki cienko kroję). Musztardę mieszam z olejem, łączę z surówką, przyprawiam solą.


Surówka z marchewki i chrzanu
ulubienica mojego męża
(po słusznej porcji dla 3 - 4 osób)
500g marchewki
2 średnie słodkie jabłka
łyżka startego na tarce o drobnych oczkach korzenia chrzanu
sok z połowy dużej cytryny
łyżka lubianej musztardy
4 - 6 łyżek oleju
sól

Wykonanie
Jabłko ścieram na tarce o grubych oczkach do miski, od razu mieszam z sokiem wyciśniętym z cytryny. Dodaję starte na grubych oczkach tarki marchewki i chrzan. Musztardę łączę z olejem, mieszam z surówką, przyprawiam kilkoma szczyptami soli.


Na koniec tarte buraczki na ciepło i na zimno, obie opcje uwielbiane przez moją córkę.

Buraczki z jabłkiem i cebulą
(po słusznej porcji dla 3 - 4 osób)
500g ugotowanych buraków, najlepiej ćwikłowych
1 duże słodkie jabłko
1 mała czerwona cebula
sok z połowy dużej cytryny
4 - 6 łyżek oleju
sól

Wykonanie
Obrane buraki i jabłko ścieram na tarce o grubych oczkach, dodaję dość drobno pokrojoną cebulkę, mieszam z sokiem z cytryny i olejem, przyprawiam kilkoma szczyptami soli.



Buraczki na ciepło
(po słusznej porcji dla 3 - 4 osób)
500g ugotowanych buraków, najlepiej ćwikłowych
1 duże słodkie jabłko
sok z połowy dużej cytryny
4 łyżki oleju
sól

Wykonanie
Obrane buraki i jabłko ścieram na tarce o drobnych oczkach, dodaję olej, sok z cytryny, przyprawiam solą, całość podgrzewam na niedużym ogniu przez kilka minut.

Oceń przepis:

24 października 2015

Wegański ser z kaszy jaglanej

Na moim blogu pojawiło się już kilka serków: z migdałów (klik), z nerkowców (klik), z mleka sojowego (klik), a dzisiaj zapraszam Was na wersję jaglaną, która różni się od poprzednich nie tylko bazą, ale i konsystencją.
Formę krojoną uzyskałam, dzięki dodatkowi oleju kokosowego w wersji bezzapachowej. Utarło się przekonanie, że nierafinowany olej kokosowy to tylko i wyłącznie ten pachnący, tymczasem istnieje również bezzapachowy, w którym do wytrącenia zapachu kokosa, wykorzystano parę wodną. Takiego użyłam w tym przepisie i polecam w każdym innym tym osobom, którym ten zapach nie odpowiada.
Ilość dodanego oleju kokosowego będzie decydowała o formie Waszego sera. Jeśli pominiecie całkowicie jego dodatek, w zamian dodacie nieco więcej mleka i oleju rzepakowego, otrzymacie formę dipu, smarownej pasty, im więcej oleju kokosowego, tym konsystencja będzie bardziej zwarta, z możliwością uzyskania sera krojonego. Reszta jest kwestią przypraw, które są kluczowe dla uzyskania serowego smaku.




Składniki
1/2 szklanki kaszy jaglanej
1/2 szklanki niesłodzonego mleka sojowego
1/4 szklanki oleju rzepakowego lub innego dowolnego neutralnego w smaku 
3 czubate łyżki nierafinowanego oleju kokosowego bezzapachowego
sól zwykła
spora szczypta soli wędzonej (opcjonalnie)
2 pełne łyżeczki jasnej pasty miso (im pasta ciemniejsza, tym oszczędniej nią dosmaczamy)
czubata łyżka nieaktywnych drożdży w płatkach

Wykonanie
Kaszę przelewam wrzątkiem na drobnym sitku, płuczę pod bieżącą wodą, przekładam do garnka, zalewam szklanką wody, zagotowuję, zmniejszam płomień na mały, dodaję niepełną płaską łyżeczkę soli, kładę uchyloną pokrywkę i gotuję przez kilka minut, aż woda wyparuje, a kasza zaskwierczy. Wyłączam gaz, zamykam pokrywką i daję kaszy dojść przez 10 minut. Po tym czasie wlewając powoli najpierw mleko, potem olej rzepakowy miksuję ją żyrafą na gładką, budyniową masę. Jeśli chcecie uzyskać smarowną pastę, dolejcie więcej mleka i oleju, ja do gorącej jeszcze kaszy dodałam 3 czubate łyżki oleju kokosowego, który pod wpływem ciepła rozpuści się, a potem w lodówce ponownie zestali wpływając na krojoną formę sera. Porządnie mieszam, dodając płatki drożdżowe, miso i wędzoną sól. Po lekkim przestudzeniu, przełożyłam masę do małej miseczki wyłożonej folią spożywczą, porządnie docisnęłam zwilżonymi dłońmi i przełożyłam do lodówki na noc.




Oceń przepis:

10 października 2015

Pyszny krem z cebuli

Jestem bardzo ciekawa, na ile (i czy w ogóle) ta zupa będzie dla Was zaskoczeniem.
Dla mnie zupy cebulowe są rzecz jasna znane w kilku wariacjach, ale krem z cebuli jest zupełną nowością w tym sezonie na moim stole i jednocześnie hitem. Zachwycił mnie nie tylko konsystencją i łatwością wykonania, ale też smakiem i aromatem, którego nie trzeba, a nawet nie wolno podbijać masą przypraw i innych warzyw, geniusz tkwi w prostocie.
Za inspirację bardzo dziękuję Ewie :)




Składniki
(4 - 6 porcji)
kilogram białej cebuli (lub więcej)
2 większe marchewki
nieduża pietruszka
kawałek selera korzeniowego
czubata łyżeczka sproszkowanej czerwonej papryki słodkiej lub wędzonej
4 liście laurowe
6 ziarenek ziela angielskiego
spora szczypta suszonego lubczyku
czubata łyżeczka suszonego majeranku
8 łyżek oleju
2 łyżki czerwonego octu winnego
dla zaostrzenia smaku można dodać chili i 2 - 3 ząbki przeciśniętego przez praskę czosnku
dobrym dodatkiem do zupy będą prażone płatki migdałowe, pestki słonecznika, dyni, pieczona ciecierzyca lub ugotowana czarna fasola, garść posiekanej natki pietruszki

Wykonanie
W szerokim garnku o grubym dnie rozgrzewam olej, wrzucam obraną i pokrojoną w większą kostkę cebulę, smażę na dużym ogniu, co jakiś czas mieszając, przez ok 15 minut, aż jej kolor ściemnieje i miejscami przysmaży.
Zalewam wodą (początkowo niech będzie to litr, potem będzie można wyregulować konsystencję), dodaję pokrojone marchewki, pietruszkę, seler, liście laurowe, ziele angielskie, niepełną płaską łyżkę soli i roztarty w palcach lubczyk. Zagotowuję, zmniejszam płomień na mały, kładę uchyloną pokrywkę i gotuję przez ok 20 minut - do miękkości warzyw. Po tym czasie, wyjmuję liście, ziele i nie wyłączając gazu miksuję zawartość garnka żyrafą na krem. Jeśli konsystencja wyda się Wam za gęsta, dodajcie nieco wody. W tym miejscu doprawiamy zupę roztartym w palcach majerankiem, czosnkiem, dodatkową porcją soli i octem. Podajemy z lubianymi dodatkami.

Oceń przepis:

6 września 2015

Prosta zupa kalafiorowa

Witajcie, na początek ogłoszenie. Ci, którzy śledzą profil Sojaturobię na Facebooku (klik), wiedzą, że obiecałam książkę. Zebrałam kilka fajnych nowych przepisów, potem życie doświadczyło mnie przykrymi doświadczeniami i musiałam odstawić pracę nad książką. Bardzo bym chciała, by była to dobra, niesztampowa pozycja, pod którą z dumą i radością podpisałabym się imieniem i nazwiskiem, a do tego potrzebuję naładowania solidną dawką pozytywnej energii, której brakuje mi ostatnio, proszę więc o cierpliwość.

Dzisiaj chciałabym podzielić się przepisem na zupę kalafiorową, prostą w wykonaniu, choć niełatwą w doborze składników w wersji wegańskiej. Wyznacznikiem dobrej kalafiorówki, oprócz głównego warzywa, jest koper oraz kwaśna śmietana, tak pamiętam zupę z gotowanego kalafiora. Zawsze oczywiście można użyć śmietanki ze słonecznika czy nerkowców, ale jako ambitna kucharka, chciałam zastosować inny patent. Do zupy dodałam kleik ryżowy rozrobiony z mlekiem roślinnym, smak podkręciłam sokiem z kiszonych ogórków i to był od początku zestaw trafiony, chociaż dobranie proporcji trochę mi zajęło. Dzisiaj przedstawiam wersję ostateczną, z której jestem bardzo dumna, ze smakiem zjada ją również moja córka, która nie jest fanką gotowanego kalafiora.



Zupa kalafiorowa
Składniki
(dla 4 osób na 2 dni)
1 duży kalafior
6 dużych starych ziemniaków (nawet jeśli jest sezon na młode, do zupy dodajemy zawsze stare)
2 średnie marchewki
nieduża pietruszka
kawałek selera korzeniowego
4 duże liście laurowe
6 ziarenek ziela angielskiego
szklanka niesłodzonego mleka roślinnego
6 czubatych łyżek neutralnego kleiku ryżowego dla dzieci
1 i 1/2 szklanki soku z kiszonych ogórków (można dodać mniej lub więcej, zależnie od mocy soku i własnego smaku)
niepełna płaska łyżka soli
niepełna płaska łyżeczka startej gałki muszkatołowej
4 czubate łyżki posiekanego koperku
odrobina zmielonego pieprzu, najlepiej białego


Wykonanie
Obrane marchewki, pietruszkę oraz seler ścieram na tarce o grubych oczkach do dużego garnka, w którym będę gotowała zupę. Zalewam 2 litrami wody, zagotowuję, dodaję liście laurowe, ziele angielskie, niepełną płaską łyżkę soli oraz obrane, pokrojone w kostkę ziemniaki.
W tym czasie kalafior dzielę na drobne różyczki, ważna kwestia, różyczki w zupie muszą być drobne. Dorzucam do garnka i od tego momentu gotuję zupę przez 20 minut lub nieco dłużej, kalafior w tej wersji musi być miękki, jak ugotowane ziemniaki.
W miseczce rozrabiam kleik z mlekiem, dodaję do zupy, gotuję kilka minut, następnie dodaję posiekany koper, gałkę oraz szklankę soku z ogórków, po wymieszaniu wyłączam gaz. Teraz podkręcam smak mielonym pieprzem i dodatkową porcją soku z ogórków, zjadamy solo lub z kromką chleba.




Oceń przepis:

11 czerwca 2015

Pudding chia z truskawkami pieczonymi w occie balsamicznym

Nasyciliśmy się już częściowo pierwszymi truskawkami zjadanymi bez dodatków, czas więc na wariacje i przetwórstwo, a tutaj nie ma lepszej opcji niż truskawki pieczone w occie balsamicznym. Pieczenie wyciąga z truskawek to, co w nich najlepsze: słodycz, smak i kolor. Doskonałość!
Piekę je co drugi dzień lub nawet codziennie i wykorzystuję do deserów, naleśników, kompotu, owsianek, czy puddingów.
Dzisiejsza wersja jest aromatyzowana płatkami dzikiej róży, wystarczy mała garstka, a cały dom pachnie kwiatami! Jeśli jednak nie zdobędziecie różanych płatków, zróbcie opcję bez nich, chociaż bardzo polecam wersję różaną.



Truskawki pieczone w occie balsamicznym, aromatyzowane różą
Składniki
1 kg bardzo dojrzałych truskawek
2 łyżki octu balsamicznego
4 łyżki dowolnego słodu (ryżowy, orkiszowy etc.)
nieduża garść płatków dzikiej róży

Wykonanie
Wypłukane truskawki pozbawiam szypułek, kroję na pół przekładając do żaroodpornego naczynia, mieszam z octem balsamicznym i słodem, mieszam, wkładam do piekarnika nagrzanego do ok 200 st C i piekę przez 40 minut. Na 5 minut przed końcem pieczenia dorzucam wypłukane, osuszone, pozbawione białych końcówek, porwane płatki róży. Tak przygotowane truskawki wykorzystujemy na ciepło lub po wystudzeniu, jedna i druga opcja pyszna, u mnie dzisiaj w puddingu z nasionami chia.

Teraz wrażliwi na tzw. modny superfood mogą zakończyć lekturę, będzie o chia. Drobne nasiona szałwii hiszpańskiej mają podobne działanie i właściwości do siemienia lnianego: poprawiają trawienie, dodają energii, obniżają cholesterol, wpływają na pracę mózgu, a przede wszystkim są bogatym źródłem błonnika i kwasów omega. W porównaniu do lnu, nie trzeba ich mielić, a nasionka żelują bez podgrzewania, wystarczy kilka potrząśnięć w zamkniętym pojemniku lub zmiksowanie w blenderze z płynem. 

Robiąc pudding z chia, używam proporcji: szklanka płynu na łyżkę nasion, z tym, że ja jednak miksuję pierwszą łyżkę nasion, potem dodaję drugą i mieszam, dzięki temu lepiej żelują i mniej się ich zużywa na raz. Do puddingu najlepiej nada się mleko orzechowe, a spośród nich, najlepszym wyborem będzie kokosowe oczywiście.



Pudding chia z pieczonymi truskawkami
(4 małe porcje)
2 szklanki mleka kokosowego
2 czubate łyżki nasion chia
po kilka łyżek na porcje truskawek w occie balsamicznym z powyższego przepisu

Wykonanie
Mleko przelewam bo blendera, dodaj łyżkę chia i chwilę miksuję, aż mleko się spieni, mieszam porządnie z kolejną łyżką nasion, przelewam do słoika, wkładam do lodówki do schłodzenia, tam bardziej zgęstnieje. Może to być godzina, ale dobrym pomysłem jest schowanie wieczorem na poranne śniadanie. Następnie, po wyłożeniu porcji do miseczek, dodaję do każdej z nich kilka łyżek boskich truskawek. Jedząc mieszamy pudding z owocami.



Oceń przepis:

5 czerwca 2015

Wegański majonez z wody z ciecierzycy

Na punkcie wody spod gotowania ciecierzycy lub ciecierzycy konserwowej oszalała (nie tylko) wegańska część blogosfery za granicą, szaleństwo dociera także do nas. Ma już swoją nazwę - aquafaba i moc zastosowań - jako zamiennik białek w daniach słodkich i wytrawnych.
Woda po schłodzeniu ubija się tak dobrze, że można z niej piec bezy. Ja bez nie piekłam, ale ukręciłam majonez, Was zachęcam do własnych eksperymentów słodkich i wytrawnych z tą wodą lub wodą spod innych gotowanych strączków.
Do tematu podeszłam tak, jak podchodzi się do bitej piany z kurzych białek. Wodę najpierw dobrze schłodziłam w zamrażarce i ubijałam ze szczyptą soli oraz dodatkami do uzyskania zadowalającej konsystencji. Po otrzymaniu majonezu, przerobiłam go na sos botwinkowy, który bardzo dobrze sprawdził się na grillowanych szparagach, będzie też świetnie pasował do młodych ziemniaków, już się nie mogę doczekać :)



Składniki
pół szklanki wody z gotowania ciecierzycy lub z ciecierzycy konserwowej
10 łyżek oleju
szczypta soli zwykłej
szczypta soli czarnej
czubata łyżeczka musztardy
łyżka octu jabłkowego
szczypta kurkumy
łyżka kleiku ryżowego dla dzieci

Wykonanie
Przestudzoną wodę wkładam w metalowej misce do zamrażarki na godzinę, aby lekko się zmroziła. Przekładam do blendera, dodaję szczyptę soli i miksuję przez kilka minut, aż zacznie tworzyć się piana. Użyłam do tego Vitamixa, ale moc ustawiłam na 2,5 na 10 możliwych. W trakcie powoli dodaję olej - łyżka po łyżce, musztardę i ocet. Kiedy osiągnęłam gęstą masę o znacznie zwiększonej objętości, doprawiłam ją jeszcze czarną solą, dodałam kurkumę dla koloru i zagęściłam kleikiem ryżowym. Przechowujemy w lodówce w zamkniętym słoiczku. Majonez z czasem zgęstnieje jeszcze bardziej i co ważne - nie rozwarstwi się.



Możecie dodać do niego czosnek i posiekany koperek, tworząc sos czosnkowy, ja zrobiłam botwinkowy.


Sos botwinkowy
Składniki
porcja majonezu z powyższego przepisu
mały pęczek botwinki z młodymi buraczkami
2 czubate łyżki posiekanego koperku
łyżka czerwonego octu winnego 
sól do smaku

Wykonanie
Buraczki odcinam od łodyg, pozbawiam korzeni, porządnie szoruję, kroję w drobną kostkę, wrzucam do garnka, zalewam 1/2 szklanki wody i gotuję pod przykryciem na wolnym ogniu przez 6 minut lub chwilę dłużej, warzywa powinny zmięknąć, ale pozostać chrupkie. Następnie dodaję posiekane łodygi oraz kilka liści i podgrzewam przez dwie minuty. Odstawiam do przestudzenia. Mieszam z majonezem, dodaję koper, doprawiam solą oraz czerwonym octem. Sos zużywamy do pieczonych gotowanych, grillowanych warzyw, kasz lub makaronu.

Oceń przepis:

24 maja 2015

Budyń ryżowy z rabarbarem

Kochani, tak na szybko, jestem zaangażowana w projekt, który zabiera znaczną część mojej doby. Dzisiaj wpadłam na chwilę, by podzielić się szybkim deserem rabarbarowym dla wielbicieli słodko - kwaśnych smaków. Korzystajcie, sezon trwa tylko do końca czerwca! 



Składniki
(na 1 porcję lub 2 małe)
300g czerwonych łodyg rabarbaru
1/2 szklanki mleka roślinnego
4 łyżki neutralnego kleiku ryżowego dla dzieci
4 łyżki dowolnego słodu
czubata łyżeczka startego na drobnej tarce korzenia imbiru
jeśli masz - dorzuć kawałek laski wanilii
dodatkowo do przybrania dowolne owoce, zioła, wiórki kokosowe lub cynamon

Wykonanie
Rabarbar kroję na mniejsze kawałki, wrzucam do garnka, dodaję imbir oraz przekrojoną wzdłuż z wydłubanymi ziarenkami wanilię, zalewam słodem i podgrzewam przez ok 10 minut, aż warzywa w znacznej części się rozpadną. Dolewam mleko wymieszane z kleikiem i podgrzewam przez kilka minut do uzyskania gęstej różowej masy - budyniu. Zjadamy z dowolnymi owocami w takiej formie lub wykorzystujemy do ciasta.

Oceń przepis:

17 maja 2015

Grillowana dymka

Co zabrać ze sobą o tej porze roku na spotkanie przy grillu oprócz szparagów? Solidną garść młodej dymki z niewielkimi cebulkami! Ekspresowe w wykonaniu, nie wymagające wielu dodatków, oprócz tych podstawowych, niepozorne, a pyszne!


Składniki
duża garść dymki z małymi cebulkami
olej
sól

Wykonanie
Z pozbawionych korzeni, umytych i osuszonych dymek odcinam szczypior, pozostawiając taką długość, by swobodnie obracać warzywa na grillu- ok 20 cm lub krótsze.
Porządnie smaruję olejem na całej długości, posypuję kilkoma szczyptami soli i grilluję po kilka minut z obu stron aż miejscami się przypieką.
Odcięty szczypior używamy do sałatek lub robimy aromatyczny olej szczypiorkowy. Pokrojony szczypior zalewamy olejem lub oliwą w takiej ilości, by cała zielenina była zatopiona w tłuszczu, mieszamy z łyżeczką soli, zakręcamy i przechowujemy w szafce, postoi kilka tygodni. Używamy do sałatek, kanapek, grillowanych warzyw, np. do wspomnianej dymki.







Oceń przepis:

8 maja 2015

Kremowe risotto z zielonymi szparagami

Zaczął się jeden z ulubionych, ale jakże krótkich sezonów - szparagowy!
Pierwsze szparagi oczywiście obowiązkowo lądują w piecu lub na grillu, minimalistyczne - polane odrobiną oleju, opcjonalnie chlustem czerwonego octu, posypane solą, nie ma szans na ich dalsze przetwarzanie, tak szybko znikają. Po tygodniu nacieszenia się szparagowym smakiem, w mojej kuchni powstają bardziej wymyślne dania z udziałem tych wiosennych warzyw.
Dzisiaj pyszne szparagowe risotto z dodatkiem dymki i garści szpinaku z pomysłem zmiksowania części pieczonych szparagów z bulionem przygotowanym do zalewania ryżu. To jest patent, który odkryłam niedawno i bardzo Wam polecam, ze względu na smak, kolor i konsystencję.




Składniki
(dla 3 -4 osób)
pęczek zielonych szparagów
duża garść liści szpinaku/ roszponki, pokrzywy, rzodkiewki itp
4 dymki
szklanka ryżu arborio
2 i 1/2 szklanki bulionu warzywnego
1/2 szklanki mleka roślinnego
sok z połowy limonki lub cytryny (lub 2 łyżki octu winnego)
sól, pieprz
6 łyżek oleju

Wykonanie
Wypłukane i osuszone szparagi łapię za końce i odłamuję drewniane części, wykładam do żaroodpornego naczynia, mieszam z 3 łyżkami oleju, nacieram nim wierzchołki, posypuję kilkoma szczyptami soli i piekę w piekarniku nagrzanym do ok 200 st C przez ok 25 minut (w zależności od grubości szparagów), aż staną się szkliste i lekko się przypieką, w trakcie mieszam raz. Po wyjęciu z piekarniku kroję szparagi na 3 części, jedną z nich miksuję ze szklanką bulionu, mieszam z pozostałym wywarem i stawiam na palnik z małym ogniem, by gorącym zalewać ryż.
Na patelni lub w garnku o grubym dnie rozgrzewam 3 łyżki oleju, wrzucam pokrojone cebulki oraz ryż, podgrzewam przez minutę. Dodaję łyżeczkę soli, wlewam pół szklanki podgrzanego bulionu, mieszam, podgrzewam na niedużym ogniu do wchłonięcia płynu, powtarzam tą czynność do wyczerpania bulionu i miękkości ryżu. Dolewam mleko, posiekany szpinak, sok z limonki i pozostałe szparagi. Podgrzewam chwilę mieszając, aż szpinak zmięknie. Doprawiam solą i pieprzem. Najlepszym dodatkiem tego dania będzie sałata z oliwą i przyprawami.



Oceń przepis:

28 kwietnia 2015

Konfitowany młody czosnek

Pojawił się już młody wiosenny czosnek w świeżych skrzypiących łupinach, czas więc na jedną z najsmaczniejszych możliwych czosnkowych opcji - confit - czyli długie wolne gotowanie. Coś pysznego jako dodatek do grillowanych, pieczonych warzyw, rozsmarowany na kromce chleba lub zjadany solo z chrupiącą skórką i maślanym lekko słodkim wnętrzem.




Składniki
4 duże główki wiosennego czosnku lub więcej
pełna łyżka soli
ok 3/4 litra oleju
2 gałązki rozmarynu
jeśli lubicie ostrzej, dorzućcie również papryczkę chili lub kilka ziarenek pieprzu

Wykonanie
Czosnek obieram z wierzchnich łupin zostawiając te otaczające poszczególne ząbki, wrzucam do małego garna o grubym dnie, zalewam olejem do poziomu warzyw, dodaję sól, mieszam, wrzucam rozmaryn, ustawiam płomień na jak najmniejszy i gotuję przez niecałą godzinę, aż skórki się zarumienią. Odstawiam do przestygnięcia.
Przechowujemy w chłodnym zacienionym miejscu w zamkniętym słoiczku. Można przechowywać czosnek oddzielnie, olej oddzielnie - używać do aromatyzowania potraw, ja czosnek zalewam olejem z gotowania i tak przechowuję.



Oceń przepis:

27 kwietnia 2015

Spring rolls ze smażonymi pączkami mniszka i fiołkami oraz niedźwiedzi hummus

Wiosna na całego, więc czas na lekkie, świeże roladki - spring rolls, obowiązkowo wypełnione sezonowymi frykasami. Idealnie nadadzą się na piknik, do pracy, jako przekąska imprezowa czy po prostu rodzinne śniadanie po wspólnym rolowaniu.



Wypełnieniem dzisiejszych spring rollsów są: makaron ryżowy w niewielkiej ilości, awokado, rzodkiewki, kiełki rzodkiewki, sezam, fiołki oraz smażone pączki mniszka. Jako dip, przygotowałam minimalistyczną wersję niedźwiedziego hummusu, składającą się z liści niedźwiedziego czosnku, tahini i limonki, całość pyszna, lekka, a jednocześnie sycąca.

Zbliża się majówka, więc może uda się Wam spotkać kwitnące kępy wonnych fiołków, które dodadzą aromatu, koloru i finezji wielu potrawom. Nie bójcie się też ich liści, są również jadalne i smaczne. Zebrane kwiaty najlepiej przechowywać w słoiku wypełnionym wodą, w lodówce i jak najszybciej zużyć.



Zaczęły pojawiać się również kwiaty mniszka lekarskiego, lecz zanim zakwitną, koniecznie skuście się na smażone nierozwinięte koszyczki mniszka, są bardzo smaczne, zresztą nie pierwszy raz Was do tego namawiam (klik).



Zebrane pączki przechowujemy w lodówce, jednak należy zużyć je jak najszybciej, najpóźniej następnego dnia, w innym razie zakwitną.
Wróćmy do spring rollsów.

Składniki
ok 20 sztuk papieru ryżowego 
garść makaronu ryżowego, cienkich nitek - vermicelli + 3 - 4 łyżki sosu sojowego do polania
awokado + sok z połowy limonki do polania
garść rzodkiewek
garść wonnych fiołków
1/2 litrowego słoika nierozwiniętych koszyczków mniszka + 3 łyżki oleju do smażenia i szczypta soli
garść kiełków rzodkiewki lub liści rukoli
garść liści bazylii
garść liści mięty
2 czubate łyżki sezamu

Wykonanie
Przed przystąpieniem do rolowania spring rollsów, należy odpowiednio przygotować wszystkie składniki wypełnienia i zebrać je wokół blatu roboczego.





Pączki mniszka porządnie płuczę, odcinam listki znajdujące się pod dnem kwiatowym - małym nożykiem lub można je pozrywać ręcznie, wrzucam na rozgrzane na patelni 3 - 4 łyżki oleju, smażę  przez kilka minut mieszając, aż zmienią barwę na ciemniejszą, posypują kilkoma szczyptami soli, mieszam i wyłączam gaz.
Makaron przekładam do miski, zalewam gorącą wodą, kładę pokrywkę lub talerz, zostawiam na kilkanaście minut, płuczę na sitku zimną wodą, wytrząsam jej nadmiar, polewam kilkoma łyżkami sosu sojowego.
Umyte rzodkiewki pozbawione korzeni i liści kroję na ćwiartki lub - jeśli większe na ósemki.
Awokado kroję na pół, wyciągam pestkę, wydobywam miąższ łyżką, kroję na paski, polewam sokiem z limonki.
Oprócz wymienionych wyżej składników będą nam potrzebne przepłukane kiełki rzodkiewki, sezam, przepłukane liście bazylii i mięty, oczywiście papier ryżowy oraz miseczka z wodą i pędzelek lub ręcznik kuchenny.
Pojedyncze arkusze papieru zwilżam wodą przy pomocy pędzelka lub ręcznika. Wykładam przygotowane składniki: kilka nitek makaronu, po pasku lub dwa awokado, kilka fiołków, 4 ćwiartki rzodkiewek, po garstce smażonego mniszka, kiełków rzodkiewki, kilka liści bazylii i mięty, posypuję sezamem. Składniki wykładamy zostawiając ok 2 cm rezerwę od brzegu, jeśli papier jest kwadratowy tak jak u mnie - składniki wykładamy przy rogu. Zwijam ściśle papier, składam boki do środka i kończę roladkę. Wykładam na talerz lub deskę złożeniem do dołu, dokładając kolejne pakunki, pilnujemy, by nie dotykały do siebie, gdyż takie świeże mogą się skleić. Dodatkowo, jak już uporamy się ze wszystkimi roladkami, można je związać szczypiorkiem, najlepiej zrobić to na koniec, gdyż będą wtedy ładnie już trzymały formę.




Niedźwiedzi hummus
20 liści czosnku niedźwiedziego
czubata łyżka tahini
sok z połowy limonki
szczypta soli
kilka łyżek oleju lub ciepłej wody dla uzyskania konsystencji dipu



Wykonanie
Umyte i wstępnie pokrojone liście wrzucam do blendera, miksuję z sokiem limonki i tahini, przyprawiam szczyptą soli. Dodaję kilka (4 - 6) łyżek oleju lub ciepłej wody.
Widoczne na zdjęciu kwiaty, to kwiaty czosnku niedźwiedziego, są również jadalne i aromatyczne.



Oceń przepis:

22 kwietnia 2015

Zapiekane muszle wypełnione serkiem z czosnkiem niedźwiedzim

Nareszcie wiosna na serio zawitała w naszych stronach. Wraz z nią, pojawiają się pierwsze prawdziwe nowalijki i odchodzi mój kolejny kryzys blogowy. Jednym z pierwszych cudów natury, na jaki czekam z ogromną niecierpliwością, jest czosnek niedźwiedzi.




Naturalnym środowiskiem rośliny są lasy liściaste czy brzegi rzek, przy zapewnieniu odpowiednich (wilgotnych, zacienionych) warunków, można zaadoptować ją na kawałku własnej ziemi i cieszyć się potem przez lata jej smakiem i aromatem.
Jest świetnym dodatkiem do past kanapkowych, nadzienia pierogów czy makaronu, sosów, sałatek i zup. 
U mnie dzisiaj serek z nerkowców i tofu, z dodatkiem czosnku niedźwiedziego właśnie, którym wypełniłam makaronowe muszle i zapiekłam z sosem pomidorowym. Pasty możecie użyć jako smarowidła do chleba, wypełnienia pierogów czy dodatku do pieczonych lub grillowanych warzyw.



Składniki
Serek z nerkowców, tofu i czosnku niedźwiedziego
szklanka nerkowców
ok 200g naturalnego tofu
20 liści czosnku niedźwiedziego
sok z kiszonych ogórków
sól do smaku
4 - 6 łyżek oleju

Szybki sos pomidorowy do makaronu, pizzy itp
4 szalotki
2 czubate łyżeczki suszonego oregano
czubata łyżeczka słodkiej papryki w proszku
2 szklanki przecieru pomidorowego lub soku
4 łyżki oleju
sól, pieprz do smaku

Dodatkowo
20 muszli makaronowych
garść liści świeżej bazylii (opcjonalnie, ale bardzo polecam)
odrobina oleju do skropienia nadzianego makaronu


Wykonanie
Nerkowce moczę przez noc w soku z kiszonych ogórków, jeśli nie macie takiego, namoczcie je w wodzie i przygotujcie na następny dzień kilka łyżek soku z limonki lub cytryny. Następnego dnia płuczę, przerzucam do blendera, dodaję grubo pokrojone liście czosnku, oraz pokruszone tofu i miksuję na smarowną pastę. W trakcie dodaję kilka łyżek oleju, by ułatwić miksowanie i nadać serkowi smarownej, kremowej konsystencji. Doprawiam solą, można dodać wędzoną paprykę czy płatki drożdżowe.



Makaron gotuję w dużej ilości osolonej wody al dente, przerzucam na sitko, przelewam zimną wodą. W trakcie gotowania makaronu, przygotowuję sos. Na patelni rozgrzewam olej, wrzucam obrane, pokrojone na dość cienkie plasterki szalotki, roztarte w palcach oregano oraz paprykę, podgrzewam przez kilka minut do zeszklenia cebuli. Wlewam przecier pomidorowy i trzymam na ogniu co jakiś czas mieszając przez ok 10 minut. Doprawiam solą i pieprzem.
Na dno żaroodpornego naczynia wylewam sos i wykładam wypełnione serkiem muszle, skrapiam odrobiną oleju, piekę w piekarniku nagrzanym do ok 200st C przez ok 25 minut. Po wyłożeniu porcji na talerze, posypuję świeżą bazylią, która jest wspaniałym dopełnieniem smaku całego dania.






Oceń przepis:

3 kwietnia 2015

Pasztet z fasoli, z burakami i pieczarkami oraz czapą żurawinową

Jako małoletnia wegetarianka nie polubiłam się z pasztetami czy pastami fasolowymi, chociaż wielbiłam gulasze i zupy z dodatkiem tych strączków.
Potem odkryłam, że słaby punkt miksowanych fasolowych past i niemiły skrobiowy posmak tkwi w skórkach. Zachęcam Was do obrania ugotowanej fasoli lub przetarcia jej przez sito (to jest ten moment, kiedy żona prosi o pomoc męża lub odwrotnie), wpłynie to nie tylko na maślaną konsystencję past, ale również na smak.
Tym razem połączyłam fasolę z burakami i pieczarkami, ale całość, choć dobra, nie byłaby tym dobrem, jakim się ostatecznie stała, gdyby nie żurawina.
Z żurawiny przyrządziłam konfiturę, którą dosmaczyłam masę pasztetową i pokryłam wierzch upieczonego pasztetu, wspaniale przełamuje smak i efektownie wygląda. Należy użyć świeżej żurawiny (sezon jesienno - zimowy) lub mrożonej - własnej lub do kupienia w dużych marketach na dziale mrożonek, nie zastępujcie jej suszoną, bo to zupełnie inny produkt. 





Składniki
(na keksówkę o wymiarach 
2 szklanki suche fasoli
3/4 szklanki kaszy jaglanej
1/2 kg pieczarek
1/2 kg ugotowanych lub upieczonych buraków
po czubatej łyżeczce słodkiej papryki w proszku (zwykłej lub wędzonej), suszonego majeranku, lubczyku i cząbru
2 łyżki sosu sojowego
8 łyżek oleju
sól i pieprz do smaku
oraz
1 i 1/2 szklanki mrożonej lub świeżej żurawiny
sok wyciśnięty z 1 dużej pomarańczy
2 łyżki dowolnego słodu lub syropu z agawy

Wykonanie
Fasolę moczę przez noc, następnego dnia płuczę, zalewam czterema szklankami świeżej wody, zagotowuję, zbieram szum (pianę, która zbiera się na górze) i gotuję przez godzinę na małym ogniu pod uchyloną pokrywką. Po ok 40 minutach gotowania dodaję czubatą łyżeczkę soli. Po ugotowaniu przelewam ziarna zimną wodą i przecieram przez sito, by pozbyć się skórek, można też włączyć jakiś miły film i obrać fasolę ręcznie.
Na patelni rozgrzewam 4 łyżki oleju, wrzucam przepłukane i starte na tarce o grubych oczkach pieczarki, nakrywam pokrywką i podgrzewam przez ok 10 minut, w połowie mieszam. Dodaję kaszę jaglaną (wcześniej przelaną na drobnym sitku wrzątkiem i przepłukaną pod bieżącą wodą), sproszkowaną paprykę, zalewam 2 szklankami wody, sypię czubatą łyżeczkę soli i gotuję na małym ogniu pod uchyloną pokrywką przez ok 10 minut. Po wyłączeniu gazu zostawiam pod przykryciem na kilka minut. Dodaję starte obrane buraki, roztarty w palcach cząber, majeranek i lubczyk, przyprawiam sosem sojowym. Po dokładnym wymieszaniu całości zdecydujcie, czym warto doprawić masę, dodatkową porcją ziół, soli czy odrobiną zmielonego pieprzu, powinna być nieco "przeprzyprawiona".



Zabieramy się za konfiturę. Przepłukaną żurawinę wrzucam do małego garnuszka, włączam gaz i podgrzewam, aż owoce zaczną się rozpadać i puszczą sok, można im trochę pomóc ugniatając łyżką. Wlewam sok pomarańczowy, słód i od czasu do czasu mieszając podgrzewam przez kilkanaście minut, aż masa zgęstnieje.  Dwie łyżki konfitury dodaję do masy pasztetowej oraz 4 łyżki oleju. Przekładam ją do blaszki wyłożonej papierem do pieczenia i piekę przez ok godzinę w piekarniku nagrzanym do ok 200 st C, do zarumienienia wierzchu. Konfitura w tym czasie nieco zgęstnieje, więc dodaję do niej odrobinę wody, tylko tyle, by dała rozsmarować się na pieczeni. Wykładam ją na wierzch pasztetu i rozsmarowuję tylną stroną łyżki po całej powierzchni. Wkładam z powrotem do pieca na ok 15 minut. Po wyciągnięciu studzę i wkładam do lodówki.






Oceń przepis: