23 grudnia 2013

Marynowana marchewka

W tysiącach polskich domów gospodynie marynują śledzie na 100 sposobów, a u mnie dojrzewa zamknięta w słoiku marchewka :) Pyszna, chrupka, w moim odczuciu mistrzowska!



Składniki
(na niepełny litrowy słoik)
1 kg marchewki
1 duża cebula
1/2 szklanki oleju
1/2 szklanki wody
łyżeczka soli
8 łyżek octu jabłkowego
3 pełne łyżki słodu (polecam jęczmienny lub orkiszowy)
3 liście laurowe
4 ziarenka ziela angielskiego

Wykonanie
Obraną marchew należy bardzo cienko pokroić, ja robię to na mandolinie, którą pokazywałam przy okazji chipsów dyniowych (klik), dzięki niej gotowe cieniutkie plasterki mam w kilka minut. Cebulę również dość cienko kroję.
W garnku łączę składniki zalewy, dodaję ziele i liście laurowe, zagotowuję, wyłączam gaz, dodaję marchewki i cebulę, mieszam, kładę pokrywkę i odstawiam do ostygnięcia. Następnie przekładam wszystko do słoika, zamykam i wkładam do lodówki przynajmniej na jedną noc.



Oceń przepis:

Fasola z pieczonymi migdałami

Fasola w niecodziennym słodkim wydaniu, wyjątkowa, na wyjątkową okazję, a taką są nadchodzące Święta. Miałam na nią ochotę już dawno, gdy kilka lat temu Maria z Kaszaprodżekt (klik) napisała o pysznej fasoli w miodzie swojej teściowej. Jednak sama fasola w słodkiej polewce nie do końca mnie przekonywała, postanowiłam ją połączyć z aromatycznymi chrupiącymi pieczonymi migdałami i to był strzał w dziesiątkę! Zróbcie koniecznie podwójną porcję!



Składniki
szklanka fasoli
szklanka migdałów
4 łyżki dowolnego słodu (preferuję jęczmienny lub orkiszowy)
8 łyżek oleju
sól
spora szczypta zmielonej chili (opcjonalnie)

Wykonanie
Fasolę moczę przez noc, następnego dnia płuczę, zalewam 4 szklankami wody, zagotowuję, zbieram szum, zmniejszam płomień na mały i gotuję pod uchyloną pokrywką do miękkości (ok godziny). Po ok 40 minutach gotowania dodaję płaską łyżeczkę soli. Dobrze, jeśli po ugotowaniu zostanie kilka łyżek płynu, nie wylewajcie go, przyda się do polewy.
Migdały grubo kroję, mieszam z 4 łyżkami oleju, wkładam do piekarnika nagrzanego do 180 st C i piekę przez kilkanaście minut, aż się delikatnie przyrumienią, w trakcie mieszam raz. Pilnujcie ziarna podczas pieczenia, gdyż od ich zrumienienia do przypalenia jest cienka linia.
W małym garnku mieszam słód z pozostałym olejem, szczyptą soli, chili i kilkoma łyżkami wody z gotowania fasoli (4 -5 łyżek), wstawiam na nieduży gaz, chwilkę podgrzewam, dodaję fasolę, migdały, trzymam jeszcze chwilę na ogniu i wyłączam. Potrawa najlepiej smakuje na ciepło lub po lekkim przestudzeniu, warto ją zjeść tego samego dnia, w którym była przygotowana.



Oceń przepis:

25 listopada 2013

Muszle nadziewane szpinakiem

Na początek kilka słów wyjaśnienia, pytacie, więc odpowiadam.
Moja pasja nie wygasa, choć ma swoje górki i doły. Podobnie jak każdy z Was - mam lepsze dni i gorsze, a kiedy jest słabo - nie potrafię radośnie pisać o krojeniu kapusty. Dodatkowo, koniec roku jest dla mnie zawsze tak pracochłonny, że nie mam czasu na sen, w weekendy trochę nadrabiam, ale są też inne obowiązki, jest dziecko, mąż, mieszkanie i prawie setka domowych kwiatów do ogarnięcia, blogowanie schodzi na dalszy plan, wybaczcie.
Pytacie o książkę. Tak, jest plan wydania moich przepisów na papierze, ale jest on na chwilę obecną tak szkicowy, że nie ma jeszcze czym się chwalić, kiedy wszystko się bardziej wyklaruje - dam znać :)
Gotuję ostatnio szybko i mało finezyjnie, stosując głównie sprawdzone patenty, dzisiaj prosty makaron- duże muszle - nadziewany szpinakiem w sosie z mleka kokosowego, do tego posypka z mielonych migdałów i płatków drożdżowych (klik). Córcia wyczyściła talerz do czysta, a to dla mnie główny sygnał, że przepis warto polecić.



Składniki
(na 20 muszli, ale warto przyszykować więcej)
1/2 kg mrożonego szpinaku lub podwójna ilość świeżego (jeśli szpinak mrożony kupowany - polecam liście)
ok 3/4 szklanki roślinnego mleka
4 pełne łyżki neutralnego kleiku ryżowego dla dzieci (np. Bobovita)
3 łyżki oleju/ oliwy
czubata łyżeczka przyprawy curry
spora szczypta startej gałki muszkatołowej
2 ząbki czosnku
sól, pieprz

Sos
szklanka mleka kokosowego
po sporej szczypcie soli, curry, startego cynamonu i gałki muszkatołowej

Wykonanie
Jeśli używamy szpinaku mrożonego, wieczór wcześniej przekładamy go do miski i wstawiamy do lodówki, gdy się rozmrozi, przekładamy na gęste sito i odcedzamy nadmiar wody, liście warto pokroić na mniejsze kawałki.
Makaron gotuję al dente z dodatkiem soli i oliwy, przerzucam na sitko i przelewam zimną wodą, wytrząsam jej nadmiar, mieszam z niewielką ilością oleju.
Na patelni rozgrzewam 3 łyżki oleju, sypię curry i prażę na niewielkim ogniu przez ok minutę, dorzucam szpinak i podgrzewam przez ok 5 minut, wciskam przez praskę czosnek i wyłączam gaz. Zalewam mlekiem wymieszanym z kleikiem, przyprawiam masę solą, pieprzem i gałką.
Mleko kokosowe przyprawiam solą, curry, cynamonem i gałką, wylewam do większego naczynia żaroodpornego, i układam wypełnione farszem muszle. Piekę w piekarniku nagrzanym do ok 200 st C przez ok 15 minut. Wykładając na talerze polewam sosem, posypuję posypką migdałową i świeżo zmielonym pieprzem.
Do następnego! :)




Oceń przepis:

16 października 2013

Pasta pieczarkowa z kaszą jaglaną

Powrót chłodnych dni, powrót do łask kasz wszelkiej maści, w tym ich królowej - jaglanki, z którą nie do końca umiem się dogadać w okresie letnim. Teraz mam ochotę dodawać ją do wszystkiego: do owsianki, kotletów, koktajli, past kanapkowych, farszów.
Dzisiaj prosta pasta z banalnych składników, szybka w wykonaniu i satysfakcjonująca smakowo. Dodatkowo przemytnicza - zjadana chętnie przez córcię - jaglanego niejadka, zapraszam!




Składniki
1/2 szklanki kaszy jaglanej
350 g pieczarek
średnia marchewka
4 małe kiszone ogórki lub więcej
sól, pieprz
łyżka oleju oraz dodatkowa ilość do polania gotowej pasty
czubata łyżka posiekanej natki pietruszki lub więcej
można dodać przeciśnięty przez praskę czosnek, ulubione zioła i przyprawy

Wykonanie
Kaszę przelewam wrzątkiem na sitku, płuczę, przekładam do garnuszka, dodaję starte na tarce o grubych oczkach pieczarki i marchewkę, mieszam. Zalewam szklanką wody (nie przejmujemy się początkową niewielką ilością płynu, pieczarki puszczą również swój sok), zagotowuję, dodaję płaską łyżeczkę soli oraz łyżkę oleju, zmniejszam płomień na mały, kładę uchyloną pokrywkę i gotuję do wygotowania płynu - ok 15 minut. Zawartość garnka warto przestudzić przed doprawianiem.
Rozcieram pastę tylną stroną drewnianej łyżki, dodaję drobno pokrojone ogórki, natkę pietruszki, przyprawiam pieprzem i jeśli jest taka potrzeba dodatkową porcją soli. Przekładam do dużego słoika/ pojemnika, polewam wierzch niewielką ilością oleju, przechowuję w lodówce przez kilka dni - w zakręconym słoiku lub pojemniku z pokrywką.

Oceń przepis:

15 października 2013

Suszone pomidory

Nigdy nie byłam wielką fanką przetworów, lubię korzystać ze świeżych sezonowych warzyw i owoców i stęsknić się za tymi, których okres przydatności do spożycia minął, a kolejny pojawi się za kilka wyczekiwanych z utęsknieniem miesięcy.
Są jednak produkty, bez których nie wyobrażam sobie zimowego okresu: kiszone ogórki, przeciery pomidorowe i suszone pomidory. Dzisiaj będzie o tych ostatnich. Nie tylko same pomidory są doskonałym dodatkiem do sałatek, past kanapkowych czy sosów, ale również oliwa czy olej, w której się marynują. Pomidory suszone w domu (choć nie na słońcu) są nieporównywalnie smaczniejsze od sklepowych, spróbujcie koniecznie domowej produkcji!
Jakich pomidorów użyć do suszenia? Oczywiście w pełni dojrzałych i jędrnych jednocześnie, tzw "przecierowych" - o dużej zawartości miąższu, z niewielką ilością "galaretki" i pestek, odmian jest wiele: Dyno, Lima, San Marzano itp.
Skąd je zdobyć? Od rolnika, który uprawia pomidory dla przetwórstwa. Dlaczego? Z wielu powodów. Przede wszystkim dlatego, że warzywa sprzedawane do przetwórni muszą spełniać odpowiednie normy jeśli chodzi o opryski, a tych sprzedawanych na targu z upraw własnych przecież nikt nie sprawdza... Poza tym, właśnie w takich miejscach znajdziecie odpowiednie odmiany, a ponadto - cena - pod koniec sezonu można tu kupić pomidory po złotówce za kilogram lub nawet po 50 groszy... ja w tym sezonie kupiłam w sumie ok 80 kg pomidorów - znakomitą część przemieniłam na przeciery, a część ususzyłam w piekarniku.
Być może przerazi Was ilość produktu końcowego w stosunku do wyjściowego (z 4 kg pomidorów uzyskacie 4 słoiczki 350 ml) oraz czasu pieczenia (kilkanaście godzin), ale zaręczam, że smak, satysfakcja oraz swoboda w dodawaniu takich pomidorów i zalewy do różnych potraw bez zamartwiania się o pochodzenie i składy, są tego warte!



Składniki
(na 4 słoiczki 350 ml)
4 kg pomidorów przecierowych podobnej wielkości
po kilka gałązek dowolnych ziół (bazylia, oregano, rozmaryn, tymianek itp.) - jeśli nie macie świeżych, użyjcie suszonych przy zalewaniu słoików olejem
sól
4 ząbki czosnku (lub więcej)
oliwa/ olej (ja używam oleju z pestek winogron i ten również Wam polecam) - niecały litr
4 niepełne łyżki octu jabłkowego
skład zalewy można dodatkowo wzbogacić o dodatek niewielkiej ilości chili, kaparów czy ogórków kiszonych

Wykonanie
Umyte i osuszone pomidory kroję wzdłuż na pół, układam ciasno na dużej blasze skórką do dołu (a właściwie - przy tej ilości na kilku - jednej dużej i 3 mniejszych ustawionych na ruszcie), posypuję szczodrze solą, wykładam po kilka gałązek świeżych ziół i wkładam do piekarnika nagrzanego do ok 80 st C, suszę przy lekko uchylonych drzwiczkach przez kilkanaście godzin - 13 lub dłużej (można to robić z przerwami) aż wierzch przestanie być wilgotny. Jeśli pomidory mają różną wielkość, trzeba stopniowo wyciągać gotowe.
Gotowe pomidorki wrzucam do umytych i wyparzonych słoików razem z ziołami, z którymi się suszyły (jeśli nie użyliście świeżych ziół, dodajcie teraz po sporej szczypcie suszonych), wlewam po niepełnej łyżce octu, wrzucam ząbek czosnku, zalewam ciepłym olejem poniżej 1 cm lub więcej wysokości słoika, zakręcam mocno, stawiam wieczkiem do dołu na kocu i zostawiam do przestygnięcia na noc. Olej do zalewy podgrzewam w garnku, powinien być bardzo ciepły, ale nie gorący (inaczej pomidory się usmażą).
Przechowuję w piwnicy przez kilka miesięcy.

Oceń przepis:

25 września 2013

Aromatyczny krem z pieczonej papryki

Właściwie jest to zupa potrójnie paprykowa, są w niej pieczone świeże papryki, chili i papryka wędzona w proszku. Bez ukrywanej skromności mogę napisać, że jest to najlepszy krem paprykowy jaki jadłam! Do tego rozgrzewający i aromatyczny, zapach jaki roznosi po mieszkaniu (i po sąsiedztwie pewnie też), sprawia, że kiszki grają marsza!
Jeśli nie lubicie ostrych smaków - pomińcie chili, zupę na końcu można zaostrzyć świeżo mielonym pieprzem np. Jeśli lubicie bardziej zawiesiste kremy- dodajcie do gotowania 2 - 3 nieduże ziemniaki, u mnie tym razem bez.


Składniki
(dla 3-4 osób na 2 dni)
5 dużych czerwonych papryk
1 nieduża chili
duża marchewka
niewielka pietruszka
duża cebula
3 łyżki oleju
2 większe ząbki czosnku
3 liście laurowe
4 ziarenka ziela angielskiego
czubata łyżka łagodnej wędzonej papryki w proszku
sól


Wykonanie
Umyte i osuszone papryki oraz chili wkładam do piekarnika nagrzanego do ok 200 st C i piekę przez ok 40 minut, aż miejscami wyraźnie się przypalą, przekładam do garnka, kładę pokrywkę i zostawiam na kilkanaście minut. Można też je zamknąć w foliowym worku.
W garnku o grubym dnie rozgrzewam olej, wrzucam pokrojoną cebulę, smażę do zeszklenia, dodaję wędzoną paprykę i podgrzewam przez chwilę mieszając, aż puści swój aromat. Dokładam obraną pokrojoną marchew i pietruszkę, mieszam, zalewam wodą (ok 1 i 1/2 l), zagotowuję, dodaję niepełną płaską łyżkę soli, ziele angielskie i liście i gotuję na niedużym ogniu pod uchyloną pokrywką przez ok 30 minut.
Z przestudzonych papryk zdzieram skórę (warto to robić nad miską czy garnkiem, by zachować soki, jakie będą puszczały warzywa), usuwam trzonki i nasiona (niekoniecznie co do ziarnka), dodaję do zupy wraz z sokiem jaki oddały, wciskam przez praskę czosnek, wyławiam liście laurowe i ziele angielskie i miksuję na krem. Przed miksowaniem można odłożyć kilka kawałków papryki, pokroić w paseczki i wrzucić do gotowego kremu. Doprawiam - jeśli trzeba. Gotową zupę można posypać dowolną zieleniną i ziarnami (pestki dyni, słonecznika, sezam itp). Zjadamy solo lub z kromką chleba.

Oceń przepis:

24 września 2013

Gulasz z pieczonych warzyw, z soczewicą i kiszonymi ogórkami

Jesień! Czas ciepłych, rozgrzewających, treściwych dań. Czas wypchanych siatek darami jesieni, kuchni przepełnionej kolorowymi warzywami i owocami i włączonego piekarnika.
Dzisiaj rozgrzewamy się gulaszem z pieczonymi warzywami, w roli głównej bakłażany, papryka i chili, do tego pomidory i zielona soczewica, a smak podkręcony kiszonymi ogórkami, zapraszam :)


Składniki
(dla 3 - 4 osób na 2 - 3 dni)
2 średnie bakłażany
3 większe czerwone papryki
nieduża świeża chili (opcja)
kilogram pomidorów
szklanka zielonej soczewicy
6 niedużych kiszonych ogórków lub wg gustu
2 większe ząbki czosnku
3 liście laurowe
4 ziarenka ziela angielskiego
łyżeczka majeranku
opcjonalnie posiekana natka pietruszki
3 łyżki oleju/ oliwy
łyżeczka zmielonego kuminu
czubata łyżeczka curry
sól


Wykonanie
Soczewicę płuczę, zalewam wodą i moczę na czas przygotowania innych warzyw.
Bakłażany płuczę, suszę, nakłuwam w kilku miejscach widelcem lub nożem i piekę w piekarniku nagrzanym do ok 200 st C przez godzinę lub nieco dłużej (aż stracą na jędrności, a skóra się pomarszczy), po ok 20 minutach pieczenia wkładam papryki w całości, po kolejnych kilku minutach chili, piekę przez ok 40 minut, aż skóra papryki miejscami się przypali. Następnie przekładam papryki i chili do garnka, zamykam i odstawiam na kilkanaście minut.
Pomidory zalewam wrzątkiem, odstawiam na kilkanaście minut, następnie obieram ze skóry, pokrojony miąższ bez drewnianych środków wrzucam do garnka, stawiam na gaz, zagotowuję, zmniejszam płomień na średni, podgrzewam przez ok 15 minut pod uchyloną pokrywką, następnie zdejmuję ją, dodaję płaską łyżeczkę soli, liście laurowe i ziele angielskie i gotuję przez kolejnych kilkanaście minut do uzyskania gęstego pomidorowego sosu.
W tym samym czasie przygotowuję soczewicę: przekładam do garnka, zalewam dwiema szklankami wody, zagotowuję, zbieram szum, zmniejszam płomień na mały i przez 10 minut gotuję pod uchyloną pokrywką, następnie zdejmuję ją, dodaję płaską łyżeczkę soli i podgrzewam do miękkości ziaren i wyparowania wody (czas gotowania będzie zależał od czasu moczenia strączków). Na patelni rozgrzewam 3 łyżki oleju, dodaję zmielony kumin i curry, prażę na małym ogniu przez minutę, dodaję do soczewicy, mieszam i przekładam do pomidorów. Dodaję również obrane ze skóry, pozbawione trzonków i pestek (tych ostatnich nie da się usunąć całkowicie, ale to nie szkodzi), pokrojone na kawałki papryki, bakłażany obrane ze skóry i pokrojone (lub rozdrobnione widelcem), wciskam przez praskę czosnek, sypię roztarty w palcach majeranek, mieszam i podgrzewam przez kilka minut. Na koniec dorzucam pokrojone w małą kostkę ogórki. Dobrze zostawić potrawę na kilkanaście minut pod przykrywką, następnie ewentualnie doprawić, dodać pokrojoną pietruszkę. Zjadamy solo, z kromką chleba, lubianą kaszą, kluskami czy ryżem, u nas z kaszą gryczaną i jarzynką z tartych buraków i jabłka.




Oceń przepis:

12 września 2013

Kremowy serek bez sera i bez nerkowców

Zaczął się rok szkolny, zaczął się czas kanapek i past do chleba. Na moim blogu znajdziecie kilka fajnych propozycji na pasty roślinne, w tym na "serki" z nerkowców, które są naszymi ulubionymi.
Dzisiejsza wersja jest bez orzechów, błyskawiczna w przygotowaniu, cudownie kremowa, puszysta wręcz i tańsza od poprzednich. Punktem wyjścia był genialny majonez bez jajek, o którym pisałam tu (klik), który zagęściłam kleikiem ryżowym dla dzieci. Myślę, że można też spróbować wykorzystać kaszkę kukurydzianą błyskawiczną, ale nie jestem przekonana co do neutralności jej smaku. Smakiem i konsystencją przypomina serek "Sojakrem" z Evergreenu (klik).
Być może niektórych przerazi ilość wtłoczonego tłuszczu, który daje tę cudną kremową konsystencję, ale pasty na chleb nie używa się znowu tak dużo - to po pierwsze, a po drugie: cóż to jest dla osoby, która swego czasu jako smarowidła do chleba używała wyłącznie oliwy posypanej solą i prażonym słonecznikiem? - dzień dobry! :)





Składniki
1/2 szklanki mleka sojowego
ok 1/2 szklanki oleju/ oliwy (można trochę oszukać)
4 czubate łyżki kleiku ryżowego
sok z cytryny/ limonki/ kiszonych ogórków
sól
dowolne lubiane przyprawy/ zioła (u mnie odrobina pasty miso, wędzona papryka, wędzona sól)

Wykonanie
Do blendera wlewam mleko z łyżką soku z cytryny (limonki, kiszonych ogórków lub rejuvelac (klik)), miksuję dolewając olej do uzyskania śmietankowej konsystencji. Teraz warto dodatkowo masę doprawić, ja dodałam jeszcze nieco soku z cytryny, niepełną płaską łyżeczkę miso, wędzoną paprykę i wędzoną sól, dodaję kleik i miksuję do uzyskania puszystego serka. Oczywiście pastę przyprawiamy dowolnie wedle własnego gustu, można dodać płatki drożdżowe czy czarną sól, która doda jajecznego posmaku.
Przechowuję w zamkniętym słoiczku w lodówce przez kilka dni. Świetnie smakuje ze szczypiorkiem i pomidorem przyprawionym świeżo zmielonym pieprzem.







Oceń przepis:

5 września 2013

Prosta sałatka dla wegan

To jest jedna z moich ulubionych szybkich sałatek o tej porze roku. Bardzo często ją robię do obiadu i na imprezy, w tym grillowe.
To jest też moja odpowiedź na pytania przerażonych zapraszających: "tylko czym ja cię poczęstuję?", doprawdy nie musi to być wykwintna pieczeń fasolowa ani tempeh tikka masala :)
Do tej (i nie tylko tej) sałatki często przyrządzam zielony dressing z natką pietruszki, ale bez zieleniny też będzie OK, równie dobrze sprawdzi się prosty dressing cytrynowy czy musztardowy.


Składniki
(dla 4 osób)
średnia czerwona papryka
3 średnie pomidory, można dorzucić kilka pomidorków koktajlowych lub użyć tylko takich
główka sałaty kruchej lub połowa i dodatek innych sałat czy ziół (roszponka, rukola, cykoria, szpinak itp.)
duża garść czarnych oliwek
3 czubate łyżki uprażonego na suchej patelni słonecznika
4 łyżki oliwy (lub nico więcej)
2 łyżki soku z cytryny
2 łyżki posiekanej natki pietruszki
sól

Wykonanie
Pietruszkę blenduję z oliwą i sokiem z cytryny przez kilka minut do uzyskania jasnozielonego sosu z drobinkami zieleniny (jeśli blendowanie sprawia trudność - dolewamy jeszcze nieco oliwy).


Porwaną sałatę przekładam do miski, dodaję pokrojoną w kostkę paprykę, pokrojone na cząstki pomidory i oliwki (ja lubię w całości, ale można użyć pokrojonych), polewam dressingiem, mieszam, przyprawiam solą, posypuję słonecznikiem. Gotowe!




Oceń przepis:

4 września 2013

Wegańskie lody orzechowe

Po lodach owocowych (klik) i kokosowych (klik) przyszła pora na orzechowe, moim zdaniem najlepsze. Tak jak pozostałe wersje, również i ta wymaga niewielu składników, minimum wysiłku i przyborów, a efekt bardzo satysfakcjonujący! To również lodowy faworyt mojej córki i z pewnością ucieszy wszystkich tych, którym nie odpowiada w tego typu deserach posmak bananowy czy kokosowy.


Składniki
(na 8 gałek)
4 czubate łyżki masła orzechowego (najlepiej z mieszanki orzechów z takiego z wyczuwalnymi kawałkami, bez soli i cukru)
8 suszonych miękkich niesiarkowanych daktyli bez pestek
szklanka mleka roślinnego
dowolne owoce, zioła (polecana mięta) czy orzechy do posypania deseru



Wykonanie
Przepłukane i wstępnie pokrojone daktyle wrzucam do blendera i miksuję chwilę z masłem, stopniowo dolewam mleko, blenduję do uzyskania spienionego musu, przekładam do metalowej miski, naciągam folię spożywczą i mrożę przez kilka godzin. Warto wstawić je wieczorem i wyjąć następnego dnia godzinę przed konsumpcją. Po wyłożeniu do pucharków posypać dowolnymi owocami, liśćmi mięty, orzechami.



Oceń przepis:

3 września 2013

Racuchy z cukinią

Jedna wersja wegańskich placków z cukinią pojawiła się już jakiś czas temu na blogu (klik) i zdobyła Wasze uznanie. Dzisiaj kolejna wersja - na bazie kwaśnego mleka. Mleko kwaśnieje z czasem naturalnie, ale można mu pomóc - wystawić poza lodówkę (np. na szafkę kuchenną w słoiku), przykryć ściereczką/ gazą i odczekać dzień lub dwa. Z takiego mleka i mąki można przygotować warzywne lub owocowe racuchy. W porównaniu z cukiniowymi plackami owsianymi, te moim zdaniem wychodzą smaczniejsze i są lżejsze w przygotowaniu - ciasta nie lepimy w dłoniach, a wykładamy łyżką na patelnię... do tego sezonowa sałatka, u mnie pomidory pieczone w soli z bazylią. Tradycyjnie już polecam Wam użycie razowej mąki orkiszowej drobno mielonej, która jest u mnie podstawą wszelkich mącznych poczynań w kuchni.


Składniki
(dla 6 głodnych osób)
ok 1 i 1/2 kg cukinii (najlepsze będą młode owoce o miękkiej skórce z nierozwiniętym gniazdem nasiennym)
2 szklanki kwaśnego mleka roślinnego (użyłam sojowego)
2 i 1/2 szklanki razowej mąki orkiszowej drobno mielonej
czubata łyżeczka soli
można dodać ulubione przyprawy, zioła
olej do smażenia

Wykonanie
Umyte cukinie pozbawione końcówek ścieram na tarce o dużych oczkach, mieszam z czubatą łyżeczką soli, przekładam na sitko, które wstawiam do zlewu lub dużej miski i zostawiam na ok 30 minut. W tym czasie cukinia puści dużo soku, od czasu do czasu warto docisnąć starte wiórki tylną stroną łyżki.
W misce mieszam porządnie mleko z mąką do uzyskania gładkiego ciasta, dodaję cukinię, mieszam. Wykładam łyżką niewielkie porcje ciasta na rozgrzany na patelni olej na złoto z obu stron. Przy nabieraniu masy, warto ją docisnąć łyżką do miski, jak również po wyłożeniu na patelnię - tylną stroną łyżki. Wykładam na chwilę na papierowe ręczniki, zjadamy zaraz po przyrządzeniu, najlepiej moim zdaniem smakują na ciepło.

Oceń przepis:

25 sierpnia 2013

Bakłażany w kawie

To jedno z najdziwniejszych połączeń, jakie spotkałam w swojej kulinarnej podróży: musztarda, kawa, cukier... lub przynajmniej na tyle intrygujących, że zaplanowałam zamarynować w takim sosie boczniaki na Święta, jak tylko zobaczyłam to "dziwo" u Chilibite (klik). Ponieważ do Świąt jeszcze trochę czasu, a byłam bardzo ciekawa efektu, postanowiłam potraktować tym sosem grillowane bakłażany, które są świetnym materiałem do marynowania.
Pozmieniałam częściowo składniki dostosowując recepturę do tego, co miałam w szafce. Przekąska wychodzi wyśmienita w moim odczuciu, jestem ciekawa czy wśród Was znajdą się również pozytywne głosy.


Składniki
2 średnie bakłażany
8 czubatych łyżeczek musztardy (użyłam Dijon)
4 czubate łyżki dowolnego słodu (u mnie jęczmienny)
czubata łyżka zmielonej kawy
15 łyżek oleju/ oliwy
łyżeczka soli
spora szczypta chili w płatkach (w oryginale nie ma, ale polecam)
pominęłam ocet ze względu na dużą ilość musztardy, ale wielbiciele octowych smaków mogą dodać łyżkę lub dwie jabłkowego np.


Wykonanie
Opłukane i wysuszone bakłażany kroję na plasterki grubości maksymalnie 1 cm i grilluję na sucho na patelni grillowej (lub zwykłej) przez kilka minut z obu stron, aż zmiękną i delikatnie się przypieką, studzę.
W misce mieszam wszystkie składniki marynaty do powstania jednolitego sosu.
W litrowym słoiku (lub zamykanym naczyniu) układam plasterki bakłażanów polewając kolejne warstwy sosem. Zamykam słoik, potrząsam solidnie i wstawiam do lodówki przynajmniej na całą noc. W trakcie marynowania warto również co jakiś czas potrząsnąć słoikiem. 
Polecam jako niebanalną przekąskę na imprezę wyłożoną np. na liściach rukoli z pomidorkami.

Oceń przepis:

21 sierpnia 2013

Pieczona papryka z bazylią i czosnkiem

Dojrzewają już pierwsze papryki, a ich ceny na bazarach będą z dnia na dzień coraz bardziej przyjemne dla nas. Z jednej strony oznacza to nieuchronnie zbliżającą się jesień, ale nie trapiąc się tym, cieszę się póki mogę ulubioną porą roku - późnym latem.
Dzisiaj przepis na prostą pieczoną paprykę, która z dodatkiem bazylii, oliwy i czosnku może stanowić podstawę różnych sałatek czy zup, ale jest też smakowitą przekąską samą w sobie. Papryki wystarczy upiec - w całości - dzięki temu zachowają więcej smaku (dzięki, Ula!), spocić w zamkniętym naczyniu, obrać, pokroić i wymieszać z oliwą, czosnkiem, bazylią, dowolnie przyprawić. Można zrobić większą ilość i przechowywać w lodówce w zakręconym słoiku przez kilka dni. Polecam jako dodatek do grzanek, do obiadu czy na imprezę w takiej formie lub jako bazę do dalszych wariacji.




Składniki
4 większe czerwone papryki
3 łyżki oliwy
2 większe ząbki czosnku
2 łyżki soku z cytryny
garść liści bazylii
sól
opcjonalnie można dodać kilka liści mięty lub werbeny cytrynowej
dla wielbicieli mocniejszych smaków - kawałek papryczki chili lub pieprz




Wykonanie
Umyte i wysuszone papryki wkładam do żaroodpornego naczynia i piekę w piekarniku nagrzanym do ok 200 stopni przez około 40 minut, aż wyraźnie miejscami się przypalą, przekładam do garnka, naczynia, kładę pokrywkę i zostawiam tak przez kilkanaście minut lub dłużej.
Jak tylko przestygną na tyle, by nie poparzyć palców - obieram - odrzucam trzonki i gniazda nasienne (bez fanatyzmu, jak trochę ich zostanie, biedy nie będzie), zachowując wszelkie soki jakie puści papryka (warto je rozkrajać nad miską/ garnkiem), kroję na mniejsze kawałki, przekładam do miseczki razem z sokiem.
W oddzielnej miseczce rozcieram przeciśnięty przez praskę czosnek z oliwą, dodaję cytrynę, mieszam, polewam paprykę, przyprawiam kilkoma szczyptami soli, smak można zaostrzyć chili lub pieprzem, dodaję pokrojone liście bazylii, ewentualnie mięty/ werbeny. Moim zdaniem najlepiej smakuje po schłodzeniu w lodówce. Smacznego!





Oceń przepis:

19 sierpnia 2013

Krem curry z cukinią i pieczoną ciecierzycą

Też cierpicie na typową dla tej pory roku klęskę urodzaju cukinii? Na szczęście są to tak wszechstronne warzywa, że ich obrabianie nie stanowi wielkiego problemu.
Dzisiaj zapraszam Was na pyszny krem z cukinią w roli głównej i posypką z pieczonej ciecierzycy, która jest nie tylko smaczną przekąską samą w sobie, ale świetnym uzupełnieniem kremowych zup i sałatek.


Krem z cukinii z curry i mlekiem kokosowym
Składniki
(dla 3 - 4 osób na 2 dni)
ok 1 i 1/2 kg cukinii (najlepiej młodych z miękką skórką bez rozwiniętych gniazd nasiennych)
2 średnie marchewki
nieduża pietruszka
3 średnie ziemniaki
kawałek pora
czubata łyżeczka curry
pełna łyżeczka zmielonego kuminu
pełna łyżeczka zmielonych ziaren kolendry
szczypta gałki muszkatołowej
3 ząbki czosnku
szklanka mleka kokosowego
sok z połowy cytryny
3 łyżki oleju/ oliwy
sól
opcjonalnie chili lub pieprz dla zaostrzenia smaku


Wykonanie
W szerokim garnku o grubym dnie rozgrzewam olej, wrzucam curry, kumin i kolendrę i prażę na niewielkim ogniu przez minutę. Dorzucam obrane i pokrojone marchewki, pietruszkę i seler, mieszam, po chwili dorzucam pokrojone cukinie (jeśli są starsze - trzeba je obrać i wydrążyć środki), sypię czubatą łyżeczkę soli i duszę pod uchyloną pokrywką przez kilka minut. Wlewam litr wody, zagotowuję, dorzucam obrane i pokrojone ziemniaki, por, liście laurowe i ziele angielskie (jeśli macie nać selera, warto dorzucić 1 - 2 łodygi), kładę uchyloną pokrywkę i gotuję na wolnym ogniu przez 25 - 30 minut. Wyławiam pora, liście laurowe, ziele angielskie, łodygi selera i większą część marchewki (jeśli nie zależy Wam na kolorze, można je zostawić), wciskam przez praskę czosnek, dodaję mleko kokosowe, sok z cytryny i miksuję na gładki krem. Przyprawiam gałką muszkatołową i dodatkową porcją soli. Można dodać posiekaną natkę pietruszki, u mnie również z dodatkiem pieczonej ciecierzycy, którą dowolnie możecie doprawić lubianymi przyprawami i ziołami, ja tym razem dodałam wędzoną paprykę w wersji ostrej, curry i sól, ale równie dobrze może to być kumin, papryka słodka i ostra 1:1, czosnek itp. Polecam jako przegryzkę na imprezę, dodatek do kremowych zup czy sałatek.

Pieczona ciecierzyca
Składniki
szklanka ciecierzycy
sól
5 łyżek oleju/ oliwy
czubata łyżeczka curry
czubata łyżeczka wędzonej papryki ostrej


Wykonanie
Ciecierzycę moczę na noc, następnie płuczę, wrzucam do garnka, zalewam nową wodą (ok 5 szklanek), zagotowuję, zbieram szum i gotuję pod uchyloną pokrywką na niedużym ogniu przez ok godzinę, wysypuję na sitko, przelewam zimną wodą.
Oliwę mieszam z papryką, curry i kilkoma szczyptami soli, porządnie łączę z ciecierzycą, wykładam jedną warstwą w naczyniu do pieczenia, piekę w piekarniku nagrzanym do ok 200 st przez 20 - 30 minut, im dłużej, tym będą bardziej chrupkie, po 20 minutach sprawdźcie jak ziarna smakują, najlepsze są chrupkie na zewnątrz, miękkie w środku; w trakcie pieczenia mieszam 2 razy.



Oceń przepis:

15 sierpnia 2013

Spaghetti aglio olio e peperoncino i kotleciki z grochu

Są dni, kiedy mogę w kuchni spędzać czas godzinami: gotując, piekąc, dosmaczając i wypełniając zlew kolejnymi łyżkami i miskami..., ale są też takie, że jedyne co chciałabym w niej zrobić, to połączyć kilka składników, ugotować, wymieszać, cieszyć się prostymi daniami, w których mniej znaczy więcej i korzystać z uroków życia poza kuchnią. 
Dzisiaj dwa łatwe przepisy: klasyk kuchni włoskiej - spaghetti aglio olio e peperoncino i proste kotleciki z zielonego grochu... do tego była ulubiona sałata o tej porze roku: z pomidorami, papryką, oliwkami i prażonym słonecznikiem oraz fasolka szparagowa na parze, wszystko proste i pyszne, dla dorosłych wino wytrawne, dla małych domowa lemoniada :)



Spaghetti aglio olio e peperonico
(dla 4 osób)
ok 300 g makaronu spaghetti
6 łyżek oliwy
papryczka chili
6 ząbków czosnku
6 łyżek posiekanej natki pietruszki
sól
dodatkowo można przygotować posypkę drożdżowo - migdałową (klik)



Wykonanie
Makaron gotuję al dente w osolonej wodzie, przerzucam na sitko i przelewam zimną wodą. W szerokim garnku o grubym dnie rozgrzewam oliwę, wrzucam przeciśnięty przez praskę czosnek i pokrojoną drobno papryczkę bez pestek (pamiętajcie o tym, by przy rozprawianiu się z chili, nie pocierać twarzy, oczu itp, a zaraz po jej pokrojeniu - umyć ręce), podgrzewam na niedużym ogniu przez 2 - 3 minuty. Dodaję makaron, porządnie mieszam, wyłączam gaz, dodaję drobno pokrojoną pietruszkę i znowu mieszam. Gotowe :)

Kotleciki z grochu
(na ok 20 sztuk)
2 szklanki suchego grochu w połówkach (użyłam zielonego)
1 większa cebula
3 większe ząbki czosnku
3 łyżki posiekanej natki pietruszki
czubata łyżeczka soli
czubata łyżeczka wędzonej papryki w proszku
spora szczypta suszonego majeranku
czubata łyżeczka zmielonej kolendry
spora szczypta zmielonej gałki muszkatołowej
można dodać mielony kumin
olej do smażenia



Wykonanie
Groch moczę przez noc, następnie płuczę, wrzucam do blendera razem z pokrojoną cebulą i miksuję (jeśli macie mały blender - jak ja :) - miksujecie partiami), przekładam do miski, dodaję przeciśnięty przez praskę czosnek, posiekaną pietruszkę, oraz przyprawy, porządnie mieszam.
Z masy formuję nieduże kotlety, smażę na rozgrzanym na patelni oleju z obu stron do zbrązowienia, wykładam na papierowe ręczniki.
Kotleciki z surowego grochu, podobnie jak falafel (klik), wychodzą dość suche, można przyrządzić do nich sos, jednak w zestawie z sałatą w soczystym winegrecie oraz makaronem w oliwie wypadły dobrze bez sosu. Smacznego :)



Oceń przepis:

10 sierpnia 2013

Wegańskie grillowanie

Sezon grillowy w pełni, czas więc na kilka pomysłów ode mnie.
Przyznam, że w sezonie szparagowym za bardzo się nie wysilałam, na spotkania przy grillu brałam ze sobą kilka pęczków świeżutkich szparagów, oliwę i sól i było pysznie, ale teraz, gdy jest taki wysyp warzyw różnej maści, urozmaicam sobie takie imprezki wieloma z nich.


Dzisiaj napiszę o grillowanych kalarepach, sercach sałaty rzymskiej, ziemniakach, kalafiorach oraz dość niecodziennym dodatku, jakim jest pesto z liści marchwi.
Zacznę od tego ostatniego. Pesto z natki marchewki podpatrzyłam na blogu Justyny "Readeat.pl", oryginał pochodzi z książki Diane Morgan "Roots" (muszę ją mieć!). Kiedy pierwszy raz przyniosłam je na imprezę grillową ze znajomymi, usłyszałam najpierw: "Aśka! Ty jesteś kosmitką!", a potem poleciały prośby o wstawienie przepisu na blog, s'il vous plaît :)


Pesto z natki marchewki
Składniki
garść natki marchewki
przynajmniej 1/2 szklanki podprażonych na suchej patelni orzechów laskowych lub migdałów (ale warto dodać więcej)
2 ząbki czosnku
2 łyżki soku z cytryny
sól
oliwa, 8 łyżek lub więcej

Wykonanie
Z wypłukanej i osuszonej natki odcinam łodygi, resztę wstępnie kroję, wrzucam do blendera razem z orzechami i miksuję stopniowo dodając oliwę do uzyskania smarownej pasty. Wciskam przez praskę czosnek, dodaję sporą szczyptę soli i sok z cytryny i miksuję jeszcze chwilę, dosmaczam jeśli trzeba dodatkową porcją soli. Przekładam do słoiczka, zalewam oliwą, zakręcam słoik i przechowuję w lodówce przez kilka dni.
Poniżej w towarzystwie innego fajnego grillowego dodatku- tzatziki, o którym była mowa we wpisie o wegańskich plackach z cukinii (klik).


Warzywa. Zacznę od ziemniaków. Kiedyś bardzo często brałam ze sobą ziemniaki i piekłam w całości w grillowym węglu owinięte folią aluminiową, a teraz przygotowuję je głównie w plasterkach i tę opcję serdecznie Wam polecam.


Ziemniaki grillowane w plasterkach
Składniki
1 kg ziemniaków
3 - 4 łyżki oliwy
sól
czubata łyżeczka wędzonej papryki w proszku (opcja)
opcjonalnie dowolne świeże zioła (bardzo pasuje rozmaryn, werbena cytrynowa, w której się właśnie rozkochuję lub po prostu posiekana natka pietruszki)

Wykonanie
Porządnie wyszorowane ziemniaki w obierkach wrzucam do gotującej się wody w garnku, gotuję przez ok 5 minut na niedużym ogniu, przerzucam na sitko, odparowuję. Następnie przekładam do miski, mieszam z oliwą, kilkoma szczyptami soli i wędzoną papryką (można je tak przygotować kilka godzin przed grillowaniem). Grilluję przez kilka minut (lub kilkanaście, w zależności od stopnia rozpalenia węgla) z obu stron, aż porządnie się zbrązowią, gotowe posypuję solą i dowolnymi posiekanymi ziołami.

Grillowane kalarepki to kolejna smakowita propozycja warta polecenia, bardzo prosta w przygotowaniu, wystarczy pokroić obrane kalarepki na plasterki, wysmarować oliwą i solą i ugrillować. Moim zdaniem nie potrzebują innych dodatków, ale możecie dodać ulubione przyprawy, zioła itp. Jeśli nie macie okazji przygotowania grillowanych kalarepek, spróbujcie opcji upieczenia ich w piekarniku (pokrojonych w kostkę), również bardzo polecam.

Grillowane kalarepki w plasterkach
Składniki
3 średnie kalarepki
3 łyżki oliwy
sól

Wykonanie
Kalarepy obieram i kroję na plasterki (ok 1 cm), mieszam z oliwą i kilkoma szczyptami soli i grilluję z każdej strony po kilka minut (lub jak przy ziemniakach - kilkanaście, w zależności od stopnia rozpalenia węgla) aż lekko się przypalą i zmiękną. Warto dodać jeszcze, że kalarepki powinny być młode, nieprzerośnięte, bez drewnianych włókien w środku.

Hitową i prostą w wykonaniu propozycją jest również grillowany kalafior z curry, oliwą i solą (można dodać też przeciśnięty przez praskę czosnek), serdecznie polecam.


Grillowane różyczki kalafiora
Składniki
1 kg kalafiora
łyżka curry w proszku
4 łyżki oliwy
sól
można użyć również przeciśniętego przez praskę czosnku (2 - 3 ząbków)


Wykonanie
Kalafior dzielę na różyczki (nie mogą być drobne ani też zbyt duże), płuczę, suszę, mieszam z oliwą wymieszaną z curry, posypuję kilkoma szczyptami soli. Grilluję przekładając różyczki by lekko przypaliły się z każdej strony.

Jeszcze jedna opcja, o której warto wspomnieć, to grillowane serca sałaty rzymskiej. Do grillowania najlepiej wybrać grube sałaty ze zbitym rozwiniętym wnętrzem - sercem, choć nie wszędzie łatwo takie dostać, jeśli jednak będziecie mieli sposobność, koniecznie zwróćcie na to uwagę. 
Sałata wymaga dressingu, może to być dressing musztardowy, cytrynowy, z dodatkiem octu winnego lub balsamicznego, u mnie w tej ostatniej wersji. Grillowanie wydobywa z sałaty ciekawy smak, który mi osobiście bardzo odpowiada, eksperymentujcie!


Grillowane serca sałaty rzymskiej
Składniki
3 główki sałaty rzymskiej
5 łyżek oliwy
3 łyżki octu balsamicznego
4 ząbki czosnku
sól


Wykonanie
Z sałaty obrywam zewnętrzne liście do uzyskania zwartych główek, kroję wzdłuż na pół, odcinam końce łodygi (ale bez przesady, liście muszą się jej trzymać), płuczę, suszę i nacieram przygotowanym wcześniej dressingiem (w oliwie rozcieram przeciśnięte ząbki czosnku i mieszam z balsamico), najlepiej zrobić to pędzelkiem lub dłońmi, grilluję z obu stron przez kilka minut do zbrązowienia, po zdjęciu z rusztu posypuję dodatkową porcją soli.

Na pierwszym zdjęciu widać również grillowaną fasolkę i fenkuły, ale ta pierwsza jest dość upierdliwa przy grillowaniu, a fenkuł nie posmakuje każdemu, więc o nich nie piszę. Teraz ostrzę pazurki na karczochy!

Za dostawę sałaty rzymskiej, kalarepki, werbeny cytrynowej (mojej nowej miłości) oraz innych pysznych warzyw, grzybów, ziół i kwiatów serdecznie dziękuję eko- warzywniakowi Vegepack.

Oceń przepis:

25 lipca 2013

Wegańskie lody kokosowo - daktylowe

Jeden z pomysłów na wegańskie lody przedstawiałam w zeszłym roku (klik), owocowe i sorbetowe, do zjadania na szybko, zaraz po przygotowaniu.
Tym razem patent na lody kremowe... również bez cukru, bez maszynki, bez potrzeby rozbijania masy w trakcie mrożenia, wymagają tylko 3 składników lub nawet dwóch, jeśli pominiecie laskę wanilii (ale bardzo ją polecam). Inspiracją był przepis od Matki Weganki (klik), ja zamieniłam cukier na daktyle i dodałam laskę wanilii.


Składniki
(na 8 gałek)
ok 10 czubatych łyżek gęstej części odstanego w lodówce mleka kokosowego
6 - 8 suszonych, niesiarkowanych, miękkich wypestkowanych daktyli
laska wanilii
dowolne dodatki do podania: orzechy, owoce itp


Wykonanie
Gęstą część mleka przekładam do blendera, dodaję wypłukane, pokrojone daktyle (jeśli są twardsze, warto je namoczyć) i wydłubane ziarenka wanilii, miksuję przez kilka minut do uzyskanie gęstego, napuszonego kremu. Wstawiam do zamrażarki na kilka godzin, albo na całą noc, jeśli masa będzie się mroziła przez noc, należy ją wystawić na kilka godzin przed konsumpcją. Ja swoją masę mroziłam w metalowej misce przykrytej folią spożywczą. Należy pamiętać, by mleko było dobrze schłodzone i podzielone na dwie części: gęsty krem i wodę kokosową, wody nie dodajemy, bo może wyjść nam lód, a nie lody :) Smacznego!

Oceń przepis:

23 lipca 2013

Pampuchy orkiszowe z polewą jagodową

Pampuchy, parowańce, bułki na parze, kluski na parze, pyzy parowane, buchty, kluchy na łachu... smak dzieciństwa, koniecznie z jagodami! Można je również podać z gulaszem czy sosem pieczarkowym - zmniejszamy wtedy ilość słodu do 2 łyżek, ale mi osobiście kojarzą się z latem i smakiem jagód.
Można je nadziewać niewielką ilością owoców, ale przy tym jest więcej pracy i zagrożenie wypłynięcia soku na wierzch bułeczek, przygotowuję więc polewę owocową, którą zalewam pampuchy i tak je zjadamy śniadaniowo.


Nauczyłam się robić parowańce i wegańsko i orkiszowo, bardzo polecam Wam razową mąkę orkiszową drobno mieloną, jest i zdrowsza od zwykłej pszenicznej, a smak razowy bez domieszki lżejszej mąki jest nienachalny i tolerowany nawet przez dzieci.

Pampuchy
(na ok 20 sztuk)
5 szklanek mąki orkiszowej drobno mielonej + odrobina do podsypania blatu
1/4 szklanki oleju
2 łyżki oliwy
25 g drożdży
1 i 1/2 szklanki mleka roślinnego
6 łyżek dowolnego słodu lub syropu z agawy
płaska łyżka soli


Wykonanie
Mleko podgrzewam w garnuszku, chwilę, by było ciepłe (ale nie gorące!), dodaję słód i kruszę drożdże, mieszam, odstawiam na kilka minut, aż mleko się zapieni.
Do miski przesiewam mąkę (przesiewam każdą, również razową, dla napuszenia, a otręby dorzucam do przesianej mąki), mieszam z solą.
Do zaczynu dolewam olej i przelewam całość do mąki mieszając, wyrabiam ciasto przez kilka minut, aż zacznie odstawać od miski, jeśli jest bardzo klejące, możecie dodać jeszcze nieco mąki. Dolewam oliwę i wyrabiam przez chwilę, aż ciasto wchłonie tłuszcz, ale pozostanie lekko tłuste. Zakrywam ściśle folią spożywczą (lub ściereczką) i zostawiam do podwojenia objętości - godzina lub nieco dłużej.
Ciasto dzielę na 18 - 20 w miarę równych części, toczę w dłoniach kulki i wykładam na oprószony mąką blat, zostawiam na 10 minut pod ściereczką do ponownego napuszenia.
W garnku z wkładką do gotowania na parze zagotowuję wodę - taką ilość by sitko nie było zanurzone w wodzie. Jeśli nie macie takiego garnka, możecie zmontować prowizoryczny parowar prostym sposobem: na garnek należy położyć ściereczkę i przymocować ją sznurkiem do garnka, wtedy na szmatkę kładziemy kluski (kluchy na łachu!) i przykryć metalową miską.
Paruję po 4 sztuki na raz, zaczynając od tych, które powstały najwcześniej (reszta grzecznie czeka na swoją kolejkę pod szmatką) pod przykryciem przez ok 15 minut. Warto pamiętać, by po zagotowaniu wody, zmniejszyć ogień na mały, żeby woda lekko pyrkała, a nie buzowała. Po tym czasie wyciągam je - podważając drewnianą łopatką lub łyżką i wykładam na talerze.

Sos jagodowy można przyrządzić na wiele sposobów, jagody można podgrzać lub zmiksować na zimno, w każdym przypadku pamiętając o porządnym ich umyciu (bąblownica!). Można je zmieszać z mlekiem kokosowym lu śmietanką kokosową, dosłodzić słodem lub daktylami, eksperymentujcie i wybierzcie najlepszą dla siebie opcję. Mleko można wybrać inne oczywiście, jednak osobiście bardzo lubię kokosowe.
Tym razem sos zrobiłam ze śmietanką kokosową i suszonymi daktylami.

Sos jagodowy
1 i 1/2 szklanki jagód
5 czubatych łyżek gęstej części odstanego w lodówce mleka kokosowego
6 miękkich, bezpestkowych, niesiarkowanych daktyli lub więcej


Wykonanie
Daktyle kroję (jeśli są twarde- trzeba je namoczyć wcześniej i użyć takich, które dadzą się bez problemu zmiksować w blenderze), wrzucam do blendera wraz z kokosem i miksuję przez kilka minut, dodaję szklankę jagód, miksuję przez chwilę (sprawdzamy czy sos jest wystarczająco słodki, jeśli uznacie, że nie- dorzućcie jeszcze 2 - 3 daktyle lub domieszajcie słodu), mieszam z pozostałymi świeżymi owocami, można dorzucić garść malin czy truskawek w sezonie. Smacznego!





Oceń przepis: