Pokazywanie postów oznaczonych etykietą migdały. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą migdały. Pokaż wszystkie posty

8 maja 2014

Bezglutenowe crumble z rabarbarem

Coraz więcej osób odzywa się z prośbą o przepisy bezglutenowe. Przyznam, że jest to wciąż dla mnie dość grząski grunt, zwłaszcza jeśli chodzi o desery, tym bardziej te pieczone. Na forum o celiakii, wyczytałam, że dziewczyny z dużym powodzeniem pieką ciastka z kleiku ryżowego dla dzieci (wiem, że nazwa produktu dla wielu nie jest przekonująca, ale jest to po prostu bardzo drobno zmielona mąka ryżowa i nie ma się czego obawiać) i orzechów, postanowiłam iść tym tropem i przygotowałam prosty deser, który nie sposób jest zepsuć - crumble z rabarbarem. W roli kruszonki, obok kleiku, wystąpiły zmielone w młynku migdały, olej kokosowy i słód, rabarbar natomiast zmieszałam z odrobiną soku z cytryny, który podkreślił charakter warzyw, ziarenka z laski wanilii, które dały wspaniały aromat i smak oraz starty na tarce imbir dla zaostrzenia smaku. Przyznam, że nie spodziewałam się aż tak dobrego efektu i mam nadzieję, że wśród Was znajdą się również amatorzy tego crumble.




Składniki
(na formę o wymiarach 20 x 20 cm lub okrągłą o średnicy 20 cm)
spód
1/2 kg rabarbaru lub nieco więcej (najlepsze będą czerwone części)
sok z połowy cytryny
4 - 6 pełnych łyżek dowolnego słodu (przy 4 - deser będzie umiarkowanie słodki, wielbiciele bardziej słodkich klimatów dodają 6 lub więcej)
ziarenka wydłubane z 1 laski wanilii
łyżka startego na drobnej tarce imbiru
pełna łyżka neutralnego kleiku ryżowego dla dzieci

kruszonka
szklanka migdałów
1/2 szklanki  neutralnego kleiku ryżowego dla dzieci
2 łyżki dowolnego słodu
2 czubate łyżki oleju kokosowego
2 łyżki zimnej wody



Wykonanie
Pokrojony na kawałki rabarbar mieszam ze słodem, imbirem, wanilią i sokiem z cytryny. Wykładam do formy, piekę w piekarniku w 180 st C przez ok 15 minut. Mieszam z łyżką kleiku, następnie na całej powierzchni sprawiedliwie wykładam kruszonkę przygotowaną podczas pieczenia rabarbaru (migdały mielę partiami w młynku do kawy na mąkę, mieszam z kleikiem, rozpuszczonym do płynnej postaci olejem, słodem i wodą), wkładam z powrotem do pieca i piekę nieco ponad 10 minut, aż wierzch się zarumieni. Zjadamy solo, z gałką lodów lub ubitą śmietanką kokosową, smacznego!



Oceń przepis:

23 grudnia 2013

Fasola z pieczonymi migdałami

Fasola w niecodziennym słodkim wydaniu, wyjątkowa, na wyjątkową okazję, a taką są nadchodzące Święta. Miałam na nią ochotę już dawno, gdy kilka lat temu Maria z Kaszaprodżekt (klik) napisała o pysznej fasoli w miodzie swojej teściowej. Jednak sama fasola w słodkiej polewce nie do końca mnie przekonywała, postanowiłam ją połączyć z aromatycznymi chrupiącymi pieczonymi migdałami i to był strzał w dziesiątkę! Zróbcie koniecznie podwójną porcję!



Składniki
szklanka fasoli
szklanka migdałów
4 łyżki dowolnego słodu (preferuję jęczmienny lub orkiszowy)
8 łyżek oleju
sól
spora szczypta zmielonej chili (opcjonalnie)

Wykonanie
Fasolę moczę przez noc, następnego dnia płuczę, zalewam 4 szklankami wody, zagotowuję, zbieram szum, zmniejszam płomień na mały i gotuję pod uchyloną pokrywką do miękkości (ok godziny). Po ok 40 minutach gotowania dodaję płaską łyżeczkę soli. Dobrze, jeśli po ugotowaniu zostanie kilka łyżek płynu, nie wylewajcie go, przyda się do polewy.
Migdały grubo kroję, mieszam z 4 łyżkami oleju, wkładam do piekarnika nagrzanego do 180 st C i piekę przez kilkanaście minut, aż się delikatnie przyrumienią, w trakcie mieszam raz. Pilnujcie ziarna podczas pieczenia, gdyż od ich zrumienienia do przypalenia jest cienka linia.
W małym garnku mieszam słód z pozostałym olejem, szczyptą soli, chili i kilkoma łyżkami wody z gotowania fasoli (4 -5 łyżek), wstawiam na nieduży gaz, chwilkę podgrzewam, dodaję fasolę, migdały, trzymam jeszcze chwilę na ogniu i wyłączam. Potrawa najlepiej smakuje na ciepło lub po lekkim przestudzeniu, warto ją zjeść tego samego dnia, w którym była przygotowana.



Oceń przepis:

10 czerwca 2013

Sałatka z pieczonej rzodkiewki i migdałów

Dzisiaj rzodkiewka w nieco innej odsłonie - pieczonej! Propozycja dla tych, którzy dla odmiany chcieliby poznać jej inne oblicze. Rzodkiewki piekę od jakiegoś czasu, koniecznie z migdałami, dla mnie połączenie idealne, jednak pieczenie tylko w oliwie i soli - choć dawało ciekawy efekt - pozostawiało poczucie braku "czegoś", kropki nad "i". Rozważałam dodanie sosu sojowego, ale ostatecznie zdecydowałam się na ocet balsamiczny - niezawodny towarzysz pieczonych i grillowanych warzyw - i to był strzał w dziesiątkę, dodał charakteru i zaokrąglił smak. Sałatka z połączenia pieczonych rzodkiewek, pieczonych migdałów i balsamico wypada genialnie, możecie przyszykować ją jako dodatek do obiadu, na imprezę domową lub spotkanie przy grillu, polecam.



Składniki
(dla 4 - 6 osób)
30 średnich rzodkiewek
1/2 szklanki migdałów
garść dowolnych sałat i ziół (u mnie porwane liście rzodkiewki, sałata krucha, masłowa, szpinak, liście botwinki, natka pietruszki, obowiązkowo rukola)
4 łyżki oliwy
2 - 3 łyżki octu balsamicznego
sól

Wykonanie
Z rzodkiewek odcinam końce korzonków i łodygi z liśćmi (jeśli macie warzywa niepryskane - część świeżych liści można wykorzystać do sałatki w formie surowej, a część podpiec, dorzucając je w połowie pieczenia korzeni, można też je odłożyć i wykorzystać do zupy, pesto, serków itp.), kroję wzdłuż na pół, mieszam z 4 łyżkami oliwy i sporą szczyptą soli, dodaję grubo pokrojone migdały, mieszam i piekę w żaroodpornym naczyniu w piecyku nagrzanym do ok 200st C przez ok 30 minut, aż się lekko przypieką, w trakcie mieszam 2 razy.
Po wyjęciu z piekarnika polewam octem balsamicznym (początkowo proponuję dodać 2 łyżki, potem można dodać więcej), mieszam, przyprawiam jeszcze solą. Łączę z przyszykowanymi sałatami i ziołami. Teraz można polać dodatkową porcją octu i oliwy, smacznego!






Oceń przepis:

17 października 2012

Domowe mleko migdałowe

Jak zrobić mleko migdałowe domowym sposobem ładnie pokazali Weganie (klik), ja na szklankę migdałów dodaję 3 szklanki wody. Wodę dodaję stopniowo: szklanka po szklance- każdorazowo wyciskając (prawie) wszystkie soki z migdałów i na nowo miksując wytłoczyny z wodą, tak jak w mleku kokosowym (klik). Tak przygotowany wywar właśnie w tych proporcjach mi osobiście odpowiada, ale córce nie, więc trzeba było chwilę pogłówkować co zmienić: co odjąć, co dodać. Na początek zmniejszyłam ilość wody do 2 szklanek, nie pomogło. Poszłam więc w drugim kierunku i do proporcji pierwotnych dodałam daktyle, które miksowałam razem z migdałami i problem rozwiązany :) Mleko wychodzi lekko słodkie, daktyle nie zagłuszają migdałowego aromatu i przyznam, że ja sama również z przyjemnością dodaję je do porannej owsianki. Jeśli mleko ma być użyte do sosu, zupy, ciasta- możecie je wyprodukować bez dodatku daktyli.





Składniki
szklanka migdałów
woda

5 większych miękkich niesiarkowanych daktyli





Wykonanie
Migdały zalewam wrzątkiem, po kilkunastu minutach przelewam na sitku zimną wodą i obieram; gdy łapiemy je za skórkę, która się nieco poluzuje i przyciśniemy- migdały same będą z niej wyskakiwały :) Jeśli chodzi o obieranie migdałów, są różne wersje: jedne twierdzą, że należy je obierać ze względu na toksyny zawarte w skórkach, inne, że skórki i tak będą odrzucane i nie ma konieczności ich wstępnego odrzucania. Ja obieram, bo pod skórką widać, z których sztuk należy zrezygnować, tak więc odrzucamy wszelkie przebarwione, podziurawione i inne podejrzane. Obrane migdały zalewam wodą i zostawiam do namoczenia przez noc.
Następnego dnia przekładam je do blendera razem z przepłukanymi daktylami, zalewam szklanką gorącej wody i miksuję przez kilka minut. Przekładam zawartość na gazę ułożoną na sitku ustawionym nad garnkiem/ miską, jak chwilę przestygnie, wyciskam porządnie płyn. Wytłoczyny wrzucam ponownie do blendera, zalewam kolejną szklanką gorącej wody, blenduję, wyciskam i powtarzam wszystko jeszcze raz. Migdały po namoczeniu można od razu zmiksować z 3 szklankami wrzątku, jednak dzięki potrójnemu blendowaniu uzyskacie bardziej pożywne i smaczniejsze mleko, będzie go też nieco więcej :)





Miłym dodatkiem do mleka będą wydłubane z jednej laski ziarenka wanilii lub dorzucona laska, z której ziarenka zostały użyte do innego dania. Jeśli chcecie wyprodukować mleko wzbogacone wapniem- dosypcie garstkę maku lub sezamu.

Mleko przechowujemy w zakręconym słoiku/ zamykanym pojemniku w lodówce, powinno być zużyte w ciągu 48 godzin. Mleko z czasem rozwarstwia się na grubą i chudą część, jeśli potrzebujecie namiastki "śmietanki"- zbieracie tłustą warstwę z wierzchu, jeśli mleka- przed użyciem należy je wstrząsnąć. Mleko nie nadaje się do kawy.

Tym sposobem możecie wyprodukować mleko z dowolnych orzechów: nerkowce, laskowe, włoskie, brazylijskie, piniowe, pistacjowe itp lub mieszane. Smacznego!


Oceń przepis:

23 kwietnia 2012

Potyczki kulinarne z moim udziałem, trochę zdjęć i przepisy

W sobotę 21.04.2012 w Warszawie w VegeMieście odbyły się potyczki kulinarne w ramach "Tygodnia Weganizmu" organizowanego przez Empatię, w których miałam okazję uczestniczyć jako drużyna gotująca :)

potyczki 2012

Początkowo byłam z lekka zestresowana, pierwszy raz uczestniczyłam w publicznym gotowaniu, gdzie składniki sypałam prosto z opakowania, właściwie bez proporcji, a na ręce patrzył zgromadzony tłum, ale było nieźle:) Był ze mną mój dream- team ;) niegotujący (mąż) i za- dużo- podskakująca (córa), którzy bardzo mi pomogli, niegotujący stwierdził, że lepienie kotletów jest proste (hej!), a córcia cały czas dopominała się o kolejne zadania :) Dzięki, kochani!
Cieszę się ogromnie, że mogłam poznać Karolinę z bloga Temperature i Agatę z Ilovetofu, szefostwo Empatii: Darka Gzyrę i Kasię Biernacką oraz kilka innych fajnych osób, z którymi udało mi się zamienić kilka słów.
Od lewej: Agata z Ilovetofu (przygotowała obłędne curry z bananami oraz sałatkę z sałaty, jabłka, prażonego słonecznika i sosu z nerkowców), ja i córa gotowa do działania (przygotowałyśmy kotleciki z kaszy jaglanej, słonecznika, płatków owsianych i ziemniaków oraz sałatkę z kiełków soczewicy, smażonych migdałów i pokrzywy).

potyczki 2012

Od lewej ekipa Empatii (przygotowali tofucznicę) oraz Karolina z Temperature (przygotowała mini tortille z 2 dipami: z awokado i pomidorowym, była też sałatka, ale nie znam szczegółów, na pewno były tam kiełki).

potyczki kulinarne w vegemieście 2012

 Jadłodajnia otwarta! :)

potyczki kulinarne 2012

 Podgląd do garnka Agaty...

potyczki kulinarne w vegemieście

... niestety nie załapałam się nawet na "okruszki" :)
U Karoliny praca wre, miałam ogromną chęć na jej tortille, wyglądały pysznie i fachowo!

potyczki kulinarne 2012

Generalnie atmosfera była bardzo sympatyczna, powiedziałabym, że rodzinna i na luzie, w tym ogromna zasługa organizatorów akcji i uczestników oczywiście :) Gdyby ktoś w przyszłym roku zastanawiał się nad wzięciem udziału- bardzo polecam, warto!
Największe uznanie zdobyło bananowe curry Agaty, nie miałam okazji spróbować, ale wyglądało i pachniało wspaniale. Wśród testujących rozlosowane zostały nagrody, każda z blogerek również otrzymała miłe wegańskie upominki :)
Nie zaglądałam do innych torebek, ja otrzymałam: 2 opakowania wędzonego tempehu, tofu naturalne, pastę francuską z tofu, paprykarz z kaszą jaglaną, mleko sojowe, napój kokosowy, cytrusowy płyn do kąpieli, muesli oraz archiwalne numery Vege :)
Na pokazie chciałam przedstawić propozycje sezonowe, takie, których nie było jeszcze na blogu, okres trochę podły, bo nowych warzyw jeszcze nie mam, a starych nie wypada już używać. Zdecydowałam się na kotlety z kaszą jaglaną, robiłam wcześniej podobne z jęczmienną drobną, nie wiem jakich proporcji użyłam na potyczkach, sypałam na oko, ile garnek zabierze ;), ale w domu je odtworzyłam i poniżej przedstawię proporcje. W domu przygotowałam również pieczarki po indyjsku, na akcji ich nie było, szkoda, bo wyszły bardzo smakowite, polecam! Do tego akcent wiosenny: kiełki soczewicy DIY, smażone migdały i młoda pokrzywa w jednej sałatce, ale po kolei.

kotlety z kaszy jaglanej, słonecznika i płatków oraz pieczarki po indyjsku

Kotlety z kaszy jaglanej, słonecznika i płatków
Składniki
(na ok 16 małych kotletów)
1/2 szklanki kaszy jaglanej
1 szklanka łuskanego słonecznika
1/2 szklanki płatków owsianych górskich
2 średnie ziemniaki
2 duże ząbki czosnku
sól, pieprz
łyżeczka suszonego majeranku lub innych lubianych ziół (opcja)
olej do smażenia

Wykonanie
Słonecznik płuczę, zalewam wodą, zostawiam na noc. Następnego dnia kaszę przelewam wrzątkiem na sitku z drobnymi oczkami, płuczę, przekładam do garnka, zalewam 1/2 szklanki wody, zagotowuję, dodaję niepełną płaską łyżeczkę soli i łyżeczkę oleju, zmniejszam płomień na mały, kładę pokrywkę i gotuję przez ok 7 min do wygotowania wody, wyłączam gaz i trzymam pod pokrywką ok 10 min. Płatki mielę w blenderze na drobniejsze wiórki (nie na mąkę), przerzucam do kaszy, mieszam tylną stroną drewnianej łyżki, kładę pokrywkę z powrotem. Słonecznik płuczę i mielę w blenderze na "kaszę", dodaję do jaglanki, mieszam, dosmaczam: kolejną niepełną płaską łyżeczką soli, odrobiną zmielonego pieprzu, suszonym majerankiem i przeciśniętym przez praskę czosnkiem. Musicie teraz popróbować co można jeszcze dodać do masy: może podsmażoną cebulę, paprykę w proszku itp, wg uznania. Na koniec dodaję obrane starte na tarce o drobnych oczkach (jak na placki) ziemniaki, mieszam. Chwilkę trzeba poczekać, parę minut, masa stężeje, będzie idealnie się lepić, a kotleciki nie rozpadną się podczas smażenia. Dodatek ziemniaków spaja masę, a smażonym kotletom nadaje chrupiącej skórki.
Z masy formuję niewielkie kotleciki, smażę na rozgrzanym na patelni oleju na złoto z obu stron. Warto je po usmażeniu wyłożyć na chwilę na papierowe ręczniki.

kotlety z kaszy jaglanej i słonecznika

Pieczarki po indyjsku
Składniki
(dla 4 osób)
ok 1 kg pieczarek /najlepiej drobnych- unikniemy krojenia ;)/
czubata łyżka przyprawy curry w proszku
czubata łyżeczka startego na drobnej tarce korzenia imbiru
4 łyżki sosu sojowego
1 szklanka mleka kokosowego
3 łyżki oleju
ewentualnie pieprz

Wykonanie
Pieczarki płuczę, czyszczę, odcinam końce trzonków, jeśli są większe- kroimy na pół lub na niezbyt cienkie plasterki.
Na patelni rozgrzewam olej, wsypuję curry, zmniejszam płomień, mieszając podgrzewam ok minuty, dodaję imbir, a po chwili pieczarki, mieszam, ustawiam ogień na średni, kładę pokrywkę i podgrzewam przez ok 8 min, w połowie mieszam. Dodaję sos sojowy, podgrzewam jeszcze pod przykryciem przez ok 3 min, zdejmuję pokrywkę i co jakiś czas mieszając podgrzewam pieczarki aż znaczna część sosu się zredukuje. Dodaję mleko, mieszam, wyłączam gaz. Można dodać nieco pieprzu czy przeciśnięty przez praskę czosnek (ten ostatni- na chwilę przed wyłączeniem gazu).

pieczarki po indyjsku


Kilka słów wstępu odnośnie sałatki:
- soczewicę przed kiełkowaniem moczymy w wodzie przez noc, następnego dnia płuczemy, wrzucamy do kiełkownicy lub na sitko, pamiętamy o regularnym płukaniu ziaren (2- 3 razy dziennie) i odrzucaniu tych o odmiennym kolorze i tych, które nie kiełkują, dzień później powinny pokazać się pierwsze kiełki, można rozpocząć konsumpcję od razu lub kiełkować dalej przez 2- 3 dni w warunkach takich jak do tej pory lub- jeśli chcecie spowolnić kiełkowanie- przez wstawienie do lodówki; do sałatek możecie je parować przez kilka minut, ale jeśli nie używacie często i nie objadacie się tonami, mogą być surowe
- pokrzywę zbieramy w bezdeszczowy dzień, przed południem, możecie zrywać liście w rękawiczkach, ja zakładam jedną na rękę, którą odgarniam lub przytrzymuję rośliny, zrywam gołą ręką, bo tak jest szybciej, a młode pokrzywy nie mają tyle kwasu mrówkowego, który mógłby wyrządzić wielką krzywdę, chyba, że włożycie rękę w zagajnik pokrzywowy ;) przy zrywaniu samych listków nie powinniście się poparzyć
- tak, wiem, smażone migdały...migdały same w sobie  mają w sobie dużo tłuszczu- to prawda, ale dla tego aromatu warto czasami zgrzeszyć ;)
Do dzieła :)

Sałatka z kiełków soczewicy, smażonych migdałów i pokrzywy

sałatka z kiełków soczewicy, smażonych migdałów i pokrzywy



 
Składniki
(6 porcji)
2 szklanki kilkudniowych kiełków zielonej soczewicy
1 szklanka migdałów
duża garść młodych liści pokrzywy
2 ząbki czosnku
6 łyżek oleju/ oliwy
2 łyżki soku z cytryny
sól, pieprz

Wykonanie
Pokrzywę zalewam dużą ilością zimnej wody i zostawiam na kilkanaście minut (dzięki temu pozbywamy się nieczystości), przekładam do sitka, przelewam wrzątkiem, następnie chłodną wodą, wyciskam jej nadmiar, liście kroję na mniejsze kawałki.
Migdały miksuję przez chwilę w blenderze by rozpadły się na mniejsze kawałki, można je też zapakować do foliowej torebki i rozbić tłuczkiem lub wałkiem. Na patelni rozgrzewam 4 łyżki oleju, wrzucam migdały, smażę mieszając przez kilka minut, aż uwolnią smakowity aromat, zestawiam z ognia, studzę kilka chwil, przekładam do wypłukanych i wytrząśniętych z nadmiaru wody kiełków.
Do małej miseczki wlewam dwie łyżki oliwy, wciskam przez praskę czosnek i rozcieram go tylną stroną łyżki, dodaję sok z cytryny, mieszam z pokrzywą i łączę z kiełkami, przyprawiam kilkoma szczyptami soli i odrobiną zmielonego pieprzu.
Uffffff, smacznego :)
Nawet gołębiom cokolwiek się dostało :)

potyczki w Vegemieście


Oceń przepis:

26 marca 2012

Wegańska pascha

Pascha jest rodzajem sernika bez spodu, bez pieczenia. Tradycyjnie przygotowuje się ją ze świeżo uwarzonego sera DIY, wanilii, cukru i bakalii, raz w roku- na Wielkanoc- w związku z czym nie żałuje się składników. Bazą mojej "paschy" są moczone i zblendowane migdały. W zeszłym roku ćwiczyłam trochę z nerkowcami i bananami, ale banany za bardzo zdominowały smak deseru. Zastanawiałam się na paschą sojową- z tofu, ale doszłam do wniosku, że migdały będą bezpieczniejsze. Efekt jest na tyle satysfakcjonujący, że mogę się nim z Wami podzielić. "Sernik" może nie jest ekstra- kremowy tak jak tradycyjna pascha, ale jest smaczny, lekko słodki, ale bez przesady ;), naturalny, pachnący wanilią, zapraszam :)




Składniki
(na 8 niedużych porcji)
2 szklanki migdałów
1 szklanka żurawin i rodzynek
1 małe słodkie jabłko
spora szczypta soli
puszka mleka kokosowego 400 ml (odstanego, musi postać kilka godzin w lodówce, by móc wyciągnąć "grubą" część oddzieloną od wody kokosowej)
laska wanilii
sok z 1 dużej pomarańczy
sok z połowy większej cytryny
1/2 szklanki orzechów włoskich
dodatkowo dowolne orzechy, owoce do dekoracji, u mnie prażone migdały w całości i w płatkach, orzechy włoskie i pomarańcze

Wykonanie
Na początek migdały: obrane czy nie obrane? Możecie nie obierać, jednak uważam, że do tego deseru warto je obrać, "pascha" zyska na smaku (będzie bardziej delikatna) i wyglądzie, poza tym obieranie nie trwa długo- jeśli migdały będą dobrej jakości. Jeśli więc obieramy: zalewamy migdały wrzątkiem, odstawiamy na 10- 15 minut, wrzucamy na sitko, przelewamy zimną wodą, po tym zabiegu skórki właściwie same odchodzą. Zalewam je wodą i moczę przez noc (jeśli nie macie chęci na obieranie- moczycie przez noc bez obierania).
Jabłko ścieram na tarce, dodaję sok z pomarańczy i cytryny oraz rodzynki i żurawinę, mieszam, przykrywam i zostawiam na noc w lodówce.
Następnego dnia migdały blenduję ze szklanką gorącej wody- kilka minut, następnie przerzucam do garnka, do którego dodaję również laskę wanilii (przecinam ją wzdłuż na pół, wydłubuję nożem nasiona- wystarczy przejechać wzdłuż laski wąskim nożem i wrzucam to wszystko: laskę i nasiona do garnka). Podgrzewam mieszając na wolnym ogniu ok 10 minut. Teraz dodaję masę kokosową: po otworzeniu puszki- powinniśmy wyjąć bardzo gęstą kokosową śmietanę (wcześniej nie wstrząsamy nią, nie mieszamy, powinna odstać swoje w lodówce lub szafce, jeśli po otworzeniu okaże się, że w środku jest mleko, a nie gęsta śmietana- wstawiamy z powrotem do lodówki na kilka godzin- ważne ze względu na trzymanie formy deseru). Rozcieram drewnianą łyżką masę migdałową i kokosową, dodaję namoczone bakalie, podprażone orzechy włoskie i sól, mieszam. Masę wkładam do doniczki (z dziurką lub dziurkami- ważne), przykrywam kilkoma warstwami ręcznika papierowego obciążam (można położyć na wierzch 2 kg mąki, grochu itp.) i wstawiam do lodówki na noc lub na kilka godzin w ciągu dnia- w trakcie zmieniamy ręczniki kilkakrotnie, ja zmieniałam 4 razy.
Następnie, wykładam "sernik" na talerzyk, ozdabiam orzechami i owocami, smacznego :)

pascha wegańska


Oceń przepis:

28 lutego 2012

Krem curry z marchewki

Powrót zimy, powrót pożywnych, gęstych, rozgrzewających zup. Dzisiaj z marchewką w roli głównej, zaostrzona curry i imbirem z nieodzownym dodatkiem mleka kokosowego, które idealnie współgra ze smakiem zupy i odpowiednio łagodzi "jad" użytych przypraw. Idealnym uzupełnieniem będzie posypka z prażonych płatków migdałowych, możecie użyć też słonecznika czy pestek dyni, ale uważam, że migdały to idealny wybór. Za każdym razem gdy ją robię zachwyca mnie to, że ze zwykłej marchewki można przyrządzić tak pyszną zupę.
 

krem curry z marchewki


Składniki
(dla 4 osób )
1 kg marchewki
1 średnia pietruszka
kawałek selera korzeniowego
kawałek pora lub mała cebula
2 średnie ziemniaki
1/2 płaskiej łyżki soli
płaska łyżka przyprawy curry w proszku
czubata łyżeczka startego na drobnej tarce korzenia imbiru
3 duże ząbki czosnku
3 listki laurowe
4 ziarenka ziela angielskiego
4 łyżki oliwy
po czubatej łyżce uprażonych na suchej patelni płatków migdałowych na talerz
przynajmniej po łyżce mleka kokosowego na talerz

Wykonanie
W szerokim garnku o grubym dnie rozgrzewam oliwę, wrzucam curry i prażę na niewielkim ogniu mieszając, dodaję imbir, mieszam, po chwili wrzucam obrane i pokrojone warzywa: marchew, pietruszkę, seler, mieszając podgrzewam ok 10 minut na średnim ogniu.
Wlewam wodę (1,5 litra), zagotowuję, dodaję pokrojone ziemniaki i por (ten ostatni w całości) oraz sól (pół płaskiej łyżki) i gotuję pod przykryciem na małym ogniu ok 25 minut, w trakcie dodaję listki laurowe i ziele angielskie. Teraz wyjmuję listki, ziele i por, wciskam przez praskę czosnek i miksuję zupę żyrafą na krem. Możecie teraz zdecydować czy doprawić jeszcze zupę.
Po wlaniu zupy do talerzy dodaję mleko kokosowe, posypuję migdałami, smacznego :)

krem curry z marchewki

Przepis dodaję do "Ministerstwa Zupy" :) prowadzonego przez Jadłonomię :)



Oceń przepis:

11 lutego 2011

Serek z kiszonych migdałów

Dawno nie wstawiałam nic śniadaniowego, a ten "serek" bardzo nam zasmakował. Poza tym, to niezła dawka składników odżywczych. Sok z kiszenia ogórków możemy wykorzystać w kuchni dodając go do sałatek, ukisić w nim możemy orzechy, nasiona, o sałacie pisała Edyta (klik klik), ja kisiłam również kwiaty cukinii ;). Przepis na serek odnalazła Alicja na stronie Ani (klik klik). Ja go nieco zmieniłam, dodałam siemię lniane, pietruszkę i ogórek kiszony. Bardzo polecam, smakuje solo lub z kromką chleba.
Alicja polecała również serek z kiszonych nerkowców, za który wezmę się niebawem i nie kazała kisić słonecznika ;)

serek z kiszonych migdałów

Robiłam ten serek nie patrząc na uwagi Ani, ona najpierw moczyła migdały w wodzie, następnie obrała, zmiksowała i moczyła w soku z kiszonych ogórków. Ja miałam migdały /a właściwie płatki migdałowe/ bez skórki, wypłukałam je tylko i moczyłam od razu w kiszonce przez noc.

Składniki
120 g płatków migdałowych
1 szklanka soku z kiszonych ogórków
garść natki pietruszki
1 mały kiszony ogórek
3 łyżki siemienia lnianego
opcjonalnie sól

Wykonanie
Migdały płuczę, zalewam kiszonką i zostawiam na noc. Następnie przekładam do blendera i miksuję podlewając tyle soku by uzyskać odpowiednią konsystencję (ja dodałam ok pół szklanki, jeśli masa będzie bez dodatków- dodajemy mniej). Następnie dodaję posiekaną natkę, podprażone ne suchej patelni siemię lniane i drobno pokrojony ogórek, mieszam. Na koniec można dosmaczyć solą. Smacznego :)

serek z kiszonych migdałów


Oceń przepis: