Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lato. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lato. Pokaż wszystkie posty

1 września 2022

Catering Sojaturobię z dostawą na 06.09.22

 Kochani, zachęcam do zamówień kolejnego zestawu z wysyłką w poniedziałek 05.09.22 i przewidywaną dostawą we wtorek 06.09.22, myślę, że nikt nie będzie zawiedziony :)

Piszcie na msn: sojaturobie lub na maila: sojaturobie@gmail.com





Oceń przepis:

23 sierpnia 2022

Catering Sojaturobię z dostawą na 30.08.22

Kochani, kolejna cateringowa partia pojechała w Polskę.

Kilogramy warzyw przerobione na słoiki, kilometry przepedałowane rowerem (2 dętki i 2 kleszcze! a co! 💪), 2 nocki w plecy. Zmęczona, ale happy. Kolejne menu w załączniku z wysyłką w najbliższy poniedziałek 29.08.22, piszcie na msn: sojaturobie lub maila: sojaturobie@gmail.com






Oceń przepis:

17 sierpnia 2022

Catering Sojaturobię z dostawą na 23.08.22

Kochani, zapraszam do zamówień zestawu z wysyłką 22.02.22 i przewidywaną dostawą na 23.08.22. 

Sporo się dzieje, jak się już wszystko unormuje, będę częściej wstawiała przepisy!

Piszcie na mój messenger: sojaturobie lub @ sojaturobie@gmail.com





Oceń przepis:

10 lipca 2022

Wegański chłodnik z botwinki

 Chłodniki są bardzo popularne na Podlasiu, skąd pochodzę. W moim rodzinnym domu latem robiło się je na różne sposoby, ten z botwinki to mój ulubiony. Jest w nim i kwaśność i słodycz, coś do popicia i do pochrupania, ma piękny kolor i cudowny smak. W towarzystwie młodych ziemniaków to idealny obiad na upalne dni. Zawsze robię go na przynajmniej dwa dni, by dobrze schłodzony wyjąć z lodówki i doskrobać młodych ziemniaczków.

W mojej wegańskiej wersji do chłodnika dodaję młodą kalarepkę, która obok buraczków jest elementem chrupiącym i dodaje smaku, a także przecier pomidorowy, który wspaniale współgra z burakami, podkręca smak i konsystencję.

Jak do tej pory, moja najlepsza wersja chłodnika botwinkowego, myślę, że się nie zawiedziecie :)



Składniki

(dla 4 osób na 2 dni)

ok 10 młodych buraczków z kilkoma większymi

pęczek młodej dymki z małymi cebulkami i szczypiorkiem

1 średnia młoda kalarepa

2 szklanki bulionu warzywnego lub wody

3 szklanki przecieru pomidorowego (passaty)

2 szklanki wegańskiego niesłodzonego mleka (sojowe lub owsiane)

4 łyżki kleiku ryżowego dla dzieci (neutralnego, bez dodatków)

1 szklanka soku z kiszonych ogórków

2-4 łyżki octu owocowego (ostatnio używam z owoców czarnego bzu)

2 duże ząbki czosnku

4 łyżki posiekanego koperku

2 łyżki oleju

sól, pieprz do smaku


Wykonanie

Botwinkę solidnie płuczę pod zimną wodą, odcinam korzonki, buraczki cienko obieram, łodygi i liście drobno kroję (oddzielnie).

W garnku o grubym dnie rozgrzewam olej, wrzucam pokrojone w dość cienkie plasterki cebulki, chwilę przesmażam, dodaję pokrojone w drobną kostkę buraczki i obraną, pokrojoną w kostkę kalarepkę, smażę ok 2 minuty mieszając. Wlewam bulion, zagotowuję, dodaję pół płaskiej łyżeczki soli, gotuję przez ok 5 minut, dodaję posiekane łodyżki buraczków i połowę pokrojonego szczypiorku, po kolejnych 2- 3 minutach dodaję posiekane listki botwinki, podgrzewam chwilę. Dodaję przecier, zagotowuję, wlewam mleko dobrze rozmieszane z kleikiem, wodę z kiszonych ogórków, starte na drobnej skośnej tarce ząbki czosnku i ocet, mieszam i wyłączam gaz. 

Po przestudzeniu dodaję resztę szczypiorku, posiekany koperek, doprawiam ewentualnie solą, octem, pieprzem i wstawiam do lodówki. Chłodnik najlepiej przygotować wieczorem i spożywać przez następne dni.




Oceń przepis:

29 listopada 2015

Raffaello z kaszy jaglanej bez pieczenia

To jest jest jeden z tych przepisów, które miałam pokazać w swojej książce. Jednak zaczęły pojawiać się w sieci receptury na jaglane raffaello w postaci kulek i ciast, więc zrezygnuję z tego przepisu w wydaniu książkowym, bo bardzo bym chciała, by pojawiły się tam w miarę nowatorskie pomysły, o które - przy tak ogromnej ilości blogów - jest coraz trudniej, ale pokażę go tutaj.
Deser dla wielbicieli kokosowych smaków, potrójnie kokosowy, z użyciem kokosowego mleka, wiórków i oleju, prosty w wykonaniu, nie wymagający piekarnika.



Składniki
(na tortownicę o średnicy 22 cm)
masa
szklanka kaszy jaglanej
1 i 1/2 szklanki mleka kokosowego (lub pół na pół kokosowe z innym roślinnym)
2 szklanki wiórków kokosowych + duża garść do obsypania boków i wierzchu ze świeżo otwartej paczki
2 czubate łyżki zapachowego oleju kokosowego
laska wanilii (opcjonalnie)
8 łyżek dowolnego słodu lub według uznania

spód
(cienki, jeśli wolicie grubsze spody, użyjcie podwójnych proporcji)
szklanka orzechów laskowych lub migdałów
czubata łyżka suszonych żurawin
2 czubate łyżki oleju kokosowego rozpuszczonego do płynnej postaci
szczypta soli

Wykonanie
Składniki spodu mielę w blenderze do rozdrobnienia orzechów, wykładam do tortownicy wyłożonej papierem, rozprowadzam sprawiedliwie po całej powierzchni dość mocno dociskając tylną stroną łyżki, wkładam do zamrażarki na czas przygotowania masy.
Kaszę przelewam wrzątkiem na sitku, płuczę pod bieżącą wodą, przekładam do garnka, zalewam dwiema szklankami wody, zagotowuję, zmniejszam płomień na mały i gotuję przez kilka minut, aż woda się wygotuje, a kasza zaskwierczy, zamykam pokrywką i odstawiam na kilkanaście minut.
Po tym czasie, wlewając mleko miksuję na jak najbardziej gładki budyń. Dodaję zmiksowane w blenderze wiórki razem z laską wanilii, mieszam i słodzę, moim zdaniem 8 łyżek jest w sam raz, ale działajcie według własnych preferencji, na koniec mieszam z olejem kokosowym, masa powinna być jeszcze ciepła, więc olej sam się rozpuści. Wykładam na zastygnięty spód, wyrównuję i wkładam do lodówki na kilka godzin. Po wyjęciu z lodówki, wierzch i boki oprószam dodatkową porcją wiórków.



Oceń przepis:

26 listopada 2015

Wegańska jaglana kwaśna śmietana

Czasami brakuje mi w kuchni zamiennika śmietany.
Może nie do zup, bo te w znakomitej większości dają radę bez śmietany, ale są sosy, ostre potrawy, pieczone warzywa czy poczciwe ziemniaki w mundurkach, którym przydałby się taki śmietanowy twist.
Z łatwo dostępnych składników, w prosty sposób, ukręciłam wegańską śmietanę jaglaną, która świetnie zastępuje odzwierzęcą.
Ważna uwaga, o której rzadko piszę, choć często wrzucam przepisy z kaszą jaglaną: musi być ona"żółciutka" - jak ją przekornie nazywa mój mąż, bo to świadczy o jej świeżości oraz - o czym piszę przy każdym przepisie - trzeba ją obowiązkowo przelać na sitku wrzątkiem i przepłukać pod bieżącą wodą, inaczej zepsujemy każdą jaglaną potrawę. Dodatkowo - by nie nabrała gorszej jakości - przechowuję ją w zamykanym pojemniku w lodówce.





Składniki
1/2 szklanki kaszy jaglanej
1 i 1/4 szklanki mleka roślinnego niesłodzonego
1/4 szklanki oleju
sok z połowy dużej cytryny lub nieco więcej
sól

Wykonanie
Kaszę przelewam wrzątkiem na sitku i płuczę pod bieżącą wodą. Przekładam do garnka, zalewam szklanką wody, zagotowuję, sypię szczyptę soli, zmniejszam płomień na mały, kładę uchyloną pokrywkę i gotuję przez kilka minut, aż woda się wygotuje, a kasza zaskwierczy. Wyłączam gaz, zamykam pokrywką i odstawiam na kilkanaście minut.
Powoli dolewając mleko miksuję jaglankę żyrafą na budyń, można to też zrobić w blenderze kielichowym. Dolewam olej miksując dalej, dosmaczam sokiem z cytryny - na początek z połówki i łyżeczką soli lub wedle uznania. Śmietanę warto pod przykryciem zostawić w ciepłym miejscu na noc, by naturalnie się dofermentowała, następnie przełożyć do zamykanego pojemnika / słoika i przechowywać w lodówce.



Oceń przepis:

24 października 2015

Wegański ser z kaszy jaglanej

Na moim blogu pojawiło się już kilka serków: z migdałów (klik), z nerkowców (klik), z mleka sojowego (klik), a dzisiaj zapraszam Was na wersję jaglaną, która różni się od poprzednich nie tylko bazą, ale i konsystencją.
Formę krojoną uzyskałam, dzięki dodatkowi oleju kokosowego w wersji bezzapachowej. Utarło się przekonanie, że nierafinowany olej kokosowy to tylko i wyłącznie ten pachnący, tymczasem istnieje również bezzapachowy, w którym do wytrącenia zapachu kokosa, wykorzystano parę wodną. Takiego użyłam w tym przepisie i polecam w każdym innym tym osobom, którym ten zapach nie odpowiada.
Ilość dodanego oleju kokosowego będzie decydowała o formie Waszego sera. Jeśli pominiecie całkowicie jego dodatek, w zamian dodacie nieco więcej mleka i oleju rzepakowego, otrzymacie formę dipu, smarownej pasty, im więcej oleju kokosowego, tym konsystencja będzie bardziej zwarta, z możliwością uzyskania sera krojonego. Reszta jest kwestią przypraw, które są kluczowe dla uzyskania serowego smaku.




Składniki
1/2 szklanki kaszy jaglanej
1/2 szklanki niesłodzonego mleka sojowego
1/4 szklanki oleju rzepakowego lub innego dowolnego neutralnego w smaku 
3 czubate łyżki nierafinowanego oleju kokosowego bezzapachowego
sól zwykła
spora szczypta soli wędzonej (opcjonalnie)
2 pełne łyżeczki jasnej pasty miso (im pasta ciemniejsza, tym oszczędniej nią dosmaczamy)
czubata łyżka nieaktywnych drożdży w płatkach

Wykonanie
Kaszę przelewam wrzątkiem na drobnym sitku, płuczę pod bieżącą wodą, przekładam do garnka, zalewam szklanką wody, zagotowuję, zmniejszam płomień na mały, dodaję niepełną płaską łyżeczkę soli, kładę uchyloną pokrywkę i gotuję przez kilka minut, aż woda wyparuje, a kasza zaskwierczy. Wyłączam gaz, zamykam pokrywką i daję kaszy dojść przez 10 minut. Po tym czasie wlewając powoli najpierw mleko, potem olej rzepakowy miksuję ją żyrafą na gładką, budyniową masę. Jeśli chcecie uzyskać smarowną pastę, dolejcie więcej mleka i oleju, ja do gorącej jeszcze kaszy dodałam 3 czubate łyżki oleju kokosowego, który pod wpływem ciepła rozpuści się, a potem w lodówce ponownie zestali wpływając na krojoną formę sera. Porządnie mieszam, dodając płatki drożdżowe, miso i wędzoną sól. Po lekkim przestudzeniu, przełożyłam masę do małej miseczki wyłożonej folią spożywczą, porządnie docisnęłam zwilżonymi dłońmi i przełożyłam do lodówki na noc.




Oceń przepis:

6 września 2015

Prosta zupa kalafiorowa

Witajcie, na początek ogłoszenie. Ci, którzy śledzą profil Sojaturobię na Facebooku (klik), wiedzą, że obiecałam książkę. Zebrałam kilka fajnych nowych przepisów, potem życie doświadczyło mnie przykrymi doświadczeniami i musiałam odstawić pracę nad książką. Bardzo bym chciała, by była to dobra, niesztampowa pozycja, pod którą z dumą i radością podpisałabym się imieniem i nazwiskiem, a do tego potrzebuję naładowania solidną dawką pozytywnej energii, której brakuje mi ostatnio, proszę więc o cierpliwość.

Dzisiaj chciałabym podzielić się przepisem na zupę kalafiorową, prostą w wykonaniu, choć niełatwą w doborze składników w wersji wegańskiej. Wyznacznikiem dobrej kalafiorówki, oprócz głównego warzywa, jest koper oraz kwaśna śmietana, tak pamiętam zupę z gotowanego kalafiora. Zawsze oczywiście można użyć śmietanki ze słonecznika czy nerkowców, ale jako ambitna kucharka, chciałam zastosować inny patent. Do zupy dodałam kleik ryżowy rozrobiony z mlekiem roślinnym, smak podkręciłam sokiem z kiszonych ogórków i to był od początku zestaw trafiony, chociaż dobranie proporcji trochę mi zajęło. Dzisiaj przedstawiam wersję ostateczną, z której jestem bardzo dumna, ze smakiem zjada ją również moja córka, która nie jest fanką gotowanego kalafiora.



Zupa kalafiorowa
Składniki
(dla 4 osób na 2 dni)
1 duży kalafior
6 dużych starych ziemniaków (nawet jeśli jest sezon na młode, do zupy dodajemy zawsze stare)
2 średnie marchewki
nieduża pietruszka
kawałek selera korzeniowego
4 duże liście laurowe
6 ziarenek ziela angielskiego
szklanka niesłodzonego mleka roślinnego
6 czubatych łyżek neutralnego kleiku ryżowego dla dzieci
1 i 1/2 szklanki soku z kiszonych ogórków (można dodać mniej lub więcej, zależnie od mocy soku i własnego smaku)
niepełna płaska łyżka soli
niepełna płaska łyżeczka startej gałki muszkatołowej
4 czubate łyżki posiekanego koperku
odrobina zmielonego pieprzu, najlepiej białego


Wykonanie
Obrane marchewki, pietruszkę oraz seler ścieram na tarce o grubych oczkach do dużego garnka, w którym będę gotowała zupę. Zalewam 2 litrami wody, zagotowuję, dodaję liście laurowe, ziele angielskie, niepełną płaską łyżkę soli oraz obrane, pokrojone w kostkę ziemniaki.
W tym czasie kalafior dzielę na drobne różyczki, ważna kwestia, różyczki w zupie muszą być drobne. Dorzucam do garnka i od tego momentu gotuję zupę przez 20 minut lub nieco dłużej, kalafior w tej wersji musi być miękki, jak ugotowane ziemniaki.
W miseczce rozrabiam kleik z mlekiem, dodaję do zupy, gotuję kilka minut, następnie dodaję posiekany koper, gałkę oraz szklankę soku z ogórków, po wymieszaniu wyłączam gaz. Teraz podkręcam smak mielonym pieprzem i dodatkową porcją soku z ogórków, zjadamy solo lub z kromką chleba.




Oceń przepis:

11 czerwca 2015

Pudding chia z truskawkami pieczonymi w occie balsamicznym

Nasyciliśmy się już częściowo pierwszymi truskawkami zjadanymi bez dodatków, czas więc na wariacje i przetwórstwo, a tutaj nie ma lepszej opcji niż truskawki pieczone w occie balsamicznym. Pieczenie wyciąga z truskawek to, co w nich najlepsze: słodycz, smak i kolor. Doskonałość!
Piekę je co drugi dzień lub nawet codziennie i wykorzystuję do deserów, naleśników, kompotu, owsianek, czy puddingów.
Dzisiejsza wersja jest aromatyzowana płatkami dzikiej róży, wystarczy mała garstka, a cały dom pachnie kwiatami! Jeśli jednak nie zdobędziecie różanych płatków, zróbcie opcję bez nich, chociaż bardzo polecam wersję różaną.



Truskawki pieczone w occie balsamicznym, aromatyzowane różą
Składniki
1 kg bardzo dojrzałych truskawek
2 łyżki octu balsamicznego
4 łyżki dowolnego słodu (ryżowy, orkiszowy etc.)
nieduża garść płatków dzikiej róży

Wykonanie
Wypłukane truskawki pozbawiam szypułek, kroję na pół przekładając do żaroodpornego naczynia, mieszam z octem balsamicznym i słodem, mieszam, wkładam do piekarnika nagrzanego do ok 200 st C i piekę przez 40 minut. Na 5 minut przed końcem pieczenia dorzucam wypłukane, osuszone, pozbawione białych końcówek, porwane płatki róży. Tak przygotowane truskawki wykorzystujemy na ciepło lub po wystudzeniu, jedna i druga opcja pyszna, u mnie dzisiaj w puddingu z nasionami chia.

Teraz wrażliwi na tzw. modny superfood mogą zakończyć lekturę, będzie o chia. Drobne nasiona szałwii hiszpańskiej mają podobne działanie i właściwości do siemienia lnianego: poprawiają trawienie, dodają energii, obniżają cholesterol, wpływają na pracę mózgu, a przede wszystkim są bogatym źródłem błonnika i kwasów omega. W porównaniu do lnu, nie trzeba ich mielić, a nasionka żelują bez podgrzewania, wystarczy kilka potrząśnięć w zamkniętym pojemniku lub zmiksowanie w blenderze z płynem. 

Robiąc pudding z chia, używam proporcji: szklanka płynu na łyżkę nasion, z tym, że ja jednak miksuję pierwszą łyżkę nasion, potem dodaję drugą i mieszam, dzięki temu lepiej żelują i mniej się ich zużywa na raz. Do puddingu najlepiej nada się mleko orzechowe, a spośród nich, najlepszym wyborem będzie kokosowe oczywiście.



Pudding chia z pieczonymi truskawkami
(4 małe porcje)
2 szklanki mleka kokosowego
2 czubate łyżki nasion chia
po kilka łyżek na porcje truskawek w occie balsamicznym z powyższego przepisu

Wykonanie
Mleko przelewam bo blendera, dodaj łyżkę chia i chwilę miksuję, aż mleko się spieni, mieszam porządnie z kolejną łyżką nasion, przelewam do słoika, wkładam do lodówki do schłodzenia, tam bardziej zgęstnieje. Może to być godzina, ale dobrym pomysłem jest schowanie wieczorem na poranne śniadanie. Następnie, po wyłożeniu porcji do miseczek, dodaję do każdej z nich kilka łyżek boskich truskawek. Jedząc mieszamy pudding z owocami.



Oceń przepis:

5 czerwca 2015

Wegański majonez z wody z ciecierzycy

Na punkcie wody spod gotowania ciecierzycy lub ciecierzycy konserwowej oszalała (nie tylko) wegańska część blogosfery za granicą, szaleństwo dociera także do nas. Ma już swoją nazwę - aquafaba i moc zastosowań - jako zamiennik białek w daniach słodkich i wytrawnych.
Woda po schłodzeniu ubija się tak dobrze, że można z niej piec bezy. Ja bez nie piekłam, ale ukręciłam majonez, Was zachęcam do własnych eksperymentów słodkich i wytrawnych z tą wodą lub wodą spod innych gotowanych strączków.
Do tematu podeszłam tak, jak podchodzi się do bitej piany z kurzych białek. Wodę najpierw dobrze schłodziłam w zamrażarce i ubijałam ze szczyptą soli oraz dodatkami do uzyskania zadowalającej konsystencji. Po otrzymaniu majonezu, przerobiłam go na sos botwinkowy, który bardzo dobrze sprawdził się na grillowanych szparagach, będzie też świetnie pasował do młodych ziemniaków, już się nie mogę doczekać :)



Składniki
pół szklanki wody z gotowania ciecierzycy lub z ciecierzycy konserwowej
10 łyżek oleju
szczypta soli zwykłej
szczypta soli czarnej
czubata łyżeczka musztardy
łyżka octu jabłkowego
szczypta kurkumy
łyżka kleiku ryżowego dla dzieci

Wykonanie
Przestudzoną wodę wkładam w metalowej misce do zamrażarki na godzinę, aby lekko się zmroziła. Przekładam do blendera, dodaję szczyptę soli i miksuję przez kilka minut, aż zacznie tworzyć się piana. Użyłam do tego Vitamixa, ale moc ustawiłam na 2,5 na 10 możliwych. W trakcie powoli dodaję olej - łyżka po łyżce, musztardę i ocet. Kiedy osiągnęłam gęstą masę o znacznie zwiększonej objętości, doprawiłam ją jeszcze czarną solą, dodałam kurkumę dla koloru i zagęściłam kleikiem ryżowym. Przechowujemy w lodówce w zamkniętym słoiczku. Majonez z czasem zgęstnieje jeszcze bardziej i co ważne - nie rozwarstwi się.



Możecie dodać do niego czosnek i posiekany koperek, tworząc sos czosnkowy, ja zrobiłam botwinkowy.


Sos botwinkowy
Składniki
porcja majonezu z powyższego przepisu
mały pęczek botwinki z młodymi buraczkami
2 czubate łyżki posiekanego koperku
łyżka czerwonego octu winnego 
sól do smaku

Wykonanie
Buraczki odcinam od łodyg, pozbawiam korzeni, porządnie szoruję, kroję w drobną kostkę, wrzucam do garnka, zalewam 1/2 szklanki wody i gotuję pod przykryciem na wolnym ogniu przez 6 minut lub chwilę dłużej, warzywa powinny zmięknąć, ale pozostać chrupkie. Następnie dodaję posiekane łodygi oraz kilka liści i podgrzewam przez dwie minuty. Odstawiam do przestudzenia. Mieszam z majonezem, dodaję koper, doprawiam solą oraz czerwonym octem. Sos zużywamy do pieczonych gotowanych, grillowanych warzyw, kasz lub makaronu.

Oceń przepis:

17 maja 2015

Grillowana dymka

Co zabrać ze sobą o tej porze roku na spotkanie przy grillu oprócz szparagów? Solidną garść młodej dymki z niewielkimi cebulkami! Ekspresowe w wykonaniu, nie wymagające wielu dodatków, oprócz tych podstawowych, niepozorne, a pyszne!


Składniki
duża garść dymki z małymi cebulkami
olej
sól

Wykonanie
Z pozbawionych korzeni, umytych i osuszonych dymek odcinam szczypior, pozostawiając taką długość, by swobodnie obracać warzywa na grillu- ok 20 cm lub krótsze.
Porządnie smaruję olejem na całej długości, posypuję kilkoma szczyptami soli i grilluję po kilka minut z obu stron aż miejscami się przypieką.
Odcięty szczypior używamy do sałatek lub robimy aromatyczny olej szczypiorkowy. Pokrojony szczypior zalewamy olejem lub oliwą w takiej ilości, by cała zielenina była zatopiona w tłuszczu, mieszamy z łyżeczką soli, zakręcamy i przechowujemy w szafce, postoi kilka tygodni. Używamy do sałatek, kanapek, grillowanych warzyw, np. do wspomnianej dymki.







Oceń przepis:

1 kwietnia 2015

Jajecznica z kaszy jaglanej

Rozpoczął się okres przedświąteczny, w wielu polskich domach gospodynie szykują jajka i śledzie na wiele sposobów. U mnie tradycyjnie będą boczniaki najprawdopodobniej po tatarsku (klik), a zamiast jajek polecam kaszę jaglaną przyprawioną czarną solą.
Czarna sól dodaje potrawom jajeczny posmak, było o niej na blogu przy okazji tofucznicy (klik), pasty bez jaj (klik) czy quiche (klik), tym razem w roli głównej jaglanka.
Dodatki są dowolne, możecie użyć cebuli, szczypioru, suszonych pomidorów, czosnku czy innych lubianych dodatków, jak do tradycyjnej jajecznicy, u mnie tym razem szpinak, pieczarki i kiełki rzodkiewki.



Składniki
(dla 4 osób)
szklanka kaszy jaglanej
200 - 300 g mrożonego szpinaku w liściach lub podwójna ilość świeżego
garść pieczarek
sól, pieprz
pełna łyżeczka czarnej soli
płaska łyżeczka sproszkowanej kurkumy
szczypta startej gałki muszkatołowej
4 łyżki oleju
szklanka mleka roślinnego niesłodzonego
dowolne dodatki: szczypior, kiełki rzodkiewki, rzeżuchy itp

Wykonanie
Szpinak rozmrażam wieczór wcześniej, wkładając go do miski.
Kaszę przelewam na gęstym sitku wrzątkiem, płuczę bieżącą wodą, przekładam do garnka, zalewam dwiema szklankami wody, zagotowuję, dodaję płaską łyżeczkę zwykłej soli, i gotuję na małym ogniu pod uchyloną pokrywką, aż woda wyparuje, a kasza przyjemnie zaskwierczy. Wyłączam gaz, zamykam pokrywkę i zostawiam na kilkanaście minut. Po tym czasie, dodaję do niej kurkumę i czarną sól, rozcieram pałką, by kasza się nieco rozpadła, i połączyła z przyprawami.
Na patelni rozgrzewam olej, wrzucam pokrojone w plasterki pieczarki, smażę przez kilka minut mieszając, dodaję szpinak (jeśli liście są duże, warto je wcześniej pokroić), chwilę podgrzewam, wrzucam masę jaglaną i dolewając mleko mieszam do połączenia składników. Trzymamy na ogniu tyle, by uzyskać lubianą konsystencję: luźniejszą lub bardziej zwartą. Całość przyprawiam świeżo mielonym pieprzem, posypuję odrobiną gałki i kiełkami. Zjadamy na ciepło, choć na zimno też jest dobre!

Oceń przepis:

8 grudnia 2014

Piernikowe trufle z tahini

Błyskawiczne trufle, pralinki w świątecznym klimacie. Tym razem uformowałam je z tahini i suszonych śliwek, do tego garść przypraw piernikowych i orzechów. Tak powstały drobne przyjemności z wyczuwalnym chałwowym posmakiem.




Składniki
(na 10 sztuk)
2 czubate łyżki tahini
6 miękkich suszonych śliwek
2 czubate łyżeczki karobu lub kakao
łyżeczka sproszkowanego cynamonu
po szczypcie zmielonej gałki muszkatołowej, kolendry i soli
czubata łyżeczka startej na drobnej tarce skórki pomarańczowej (opcjonalnie)
czubata łyżka śmietanki kokosowej lub 4 łyżki mleka roślinnego
garść grubo posiekanych orzechów
do obtoczenia karob lub zmielone orzechy

Wykonanie
Tahini blenduję chwilę ze śliwkami, dodaję karob i przyprawy, mieszam. Dodaję śmietankę kokosową lub mleko, na koniec mieszam z posiekanymi orzechami. Wstawiam na godzinę do lodówki. Po wyjęciu formuję niewielkie kulki, obtaczam w karobie (lub orzechach).



Oceń przepis:

7 listopada 2014

Mleko makowe

Mleko makowe wielu osobom kojarzy się z "Grą o tron", dla mnie mak oznacza wapń. To jest niesamowite jaką potęgę mają te maleńkie niepozorne ziarenka. Ok. 3/4 szklanki maku (100g) pokrywa nasze całodzienne zapotrzebowanie na wapń, także zachęcam do włączania go do codziennego menu, nie tylko przy okazji Świąt. Najbardziej korzystne jest spożywanie go w postaci past czy mleka, które chcę dzisiaj pokazać. Jak smakuje mleko makowe? Jest aromatyczne, naturalnie słodkie, tłuste i delikatnie goryczkowate, w moim odczuciu pyszne!



Na zdjęciu poniżej na pierwszym planie widać mak biały, u nas znany głównie z rogali świętomarcińskich, natomiast w kuchni indyjskiej jest używany w potrawach curry w celu ich aromatyzowania i zagęszczania.




Składniki
szklanka maku
2 szklanki gorącej wody


Wykonanie
Mak wsypuję do młynka do kawy (ta ilość na dwa razy) i mielę chwilę potrząsając aż ziarna ściemnieją i staną się lekko wilgotne, Przekładam masę do garnka, zalewam wodą i odstawiam na 2 - 3 godziny. Następnie przelewam przez sitko wyłożone podwójnie złożoną gazą do miski i porządnie wyciskam. Wykorzystuję od razu lub przechowuję krótko w lodówce w zamkniętym słoiczku. Wytłoczyny wykorzystujemy np jako dodatek do owsianki, past czy ciastek. Mleko po odstaniu rozwarstwia się, przed użyciem wystarczy je zamieszać.

Oceń przepis:

6 listopada 2014

Sernik z kiszonych nerkowców

Sok z kiszonek daje wiele możliwości, można nim dosmaczać zupy, jak ogórkową (klik) czy barszcze (klik) (klik), sosy, beznabiałowe serki, jak chociażby serek z kiszonych nerkowców (klik), a także serniki różnej maści.
Do sernika najlepiej nadadzą się nerkowce, po namoczeniu / ukiszeniu, miękną tak bardzo, że przy użyciu odpowiedniej maszyny można z nich ukręcić super gładką masę. Do ich zakiszenia  z przeznaczeniem deserowym, użyłam soku z kiszonej kapusty, gdyż jest naturalnie lekko słodki i łagodniejszy od ogórkowego czy buraczanego (do kiszenia nie używamy chrzanu, kopru czy czosnku).
Przyznam, że ilekroć czytam lub słyszę o odciskaniu soku z kapusty lub jej przepłukiwaniu, zaciskam zęby, nie ze złości, a z żalu. Tyle dobra, witaminy C, przyjaznych bakterii i smaku! 
Oczywiście najpewniejszym źródłem soku, będzie ten z własnej produkcji kiszonki lub ewentualnie od "baby" z bazaru, nie kupujcie tej sklepowej zamkniętej w woreczkach lub wiaderkach, bo ona nie nadaje się do niczego.




Składniki
(na formę o średnicy 18 - 20 cm)
spód
1 i 1/2 szklanki migdałów, dowolnych orzechów, wiórków kokosowych, pestek słonecznika itp
niepełna szklanka suszonych miękkich daktyli

masa
2 szklanki surowych nerkowców
ok 2 szklanek soku z kiszonej kapusty
ziarenka wydłubane z połowy laski wanilii
2 - 3 łyżki dowolnego dosładzacza (słodu, rodzynek, daktyli itp)
czubata łyżka nierafinowanego oleju kokosowego
dalej pełna dowolność, można dodać skórkę pomarańczową, sok z pomarańczy, rodzynki, wiórki kokosowe, karob czy kakao dla uzyskania czekoladowego posmaku, co kto lubi lub czym dysponuje
na wierzch dowolne owoce, wiórki kokosowe, zioła, orzechy, kwiaty

Wykonanie
Nerkowce zalewam taką ilością soku, by z naddatkiem pokrył orzechy, zostawiam na noc (jeśli deser będzie przygotowywany rano) lub rano, jeśli działać będziemy po południu lub wieczorem, z czasem moczenia nie należy przekombinować.
Do blendera wrzucam miks orzechowy przeznaczony na spód, szczyptę soli oraz wstępnie pokrojone daktyle i miksuję do uzyskania "kruszonki". Jeśli macie słabsze blendery, rozdrobnijcie najpierw orzechy, a potem dodajcie pokrojone, wcześniej moczone przez kilkanaście minut daktyle. Na spód maszyny można kapnąć nieco wody, by ułatwić miksowanie i uspokoić własne obawy o zabicie sprzętu.
Teraz warto "ciasto" trochę zmęczyć, ściskając rękoma, by stało się bardziej klejące. Wykładam nim dno wyłożonej papierem tortownicy, mocno dociskając rękoma, a nawet wbijać pięścią, warstwa musi być dobrze ubita, bez sypkich okruszków. Wstawiam do lodówki.
Do blendera przekładam nerkowce oraz rozpuszczony do płynnej postaci olej, miksuję na bardziej lub mniej gładką masę. Dodaję wanilię, dosładzam. Dodajemy dowolne dodatki lub zostawiamy w takiej formie. Wykładam masę na wcześniej przygotowany spód, wyrównuję i chłodzę przez kilka godzin w lodówce. Po wyjęciu dowolnie dekorujemy owocami, ziołami, orzechami.



Oceń przepis:

26 września 2014

Dhal z kalafiorem i szpinakiem

Na blogu pojawił się już wiosenny dhal z botwinką (klik), letni wersja z fasolką szparagową i cukinią (klik), czas na opcję jesienną tego rozgrzewającego gulaszu, w najlepszej smakowo konfiguracji.



Składniki
(dla 4 osób)
średni kalafior
3 duże garści świeżych liści szpinaku
szklanka czerwonej soczewicy
kilogram bardzo dojrzałych pomidorów
mała papryczka chili
czubata łyżeczka startego na drobnej tarce imbiru
po czubatej łyżeczce lubianej mieszanki curry, zmielonej kolendry i kuminu
pół szklanki mleka kokosowego
4 suszone liście limonki kaffir lub sok z połowy limonki
2 duże ząbki czosnku
4 łyżki oleju
sól
opcjonalnie garść posiekanej natki pietruszki lub kolendry

Wykonanie
Soczewicę moczę przez minimum godzinę, można namoczyć ją wieczór wcześniej lub rano przed wyjściem do pracy.
W szerokim garnku o grubym dnie rozgrzewam olej, dodaję curry, kolendrę i kumin i prażę przez niecałą minutę na małym ogniu. Dorzucam imbir i drobno pokrojoną, pozbawioną pestek chili, a po chwili podzielony na małe różyczki kalafior. Podgrzewam przez kilka minut mieszając.
Dodaję pomidory (sparzone, z obraną skórką, odrzuconym drewnianym środkiem i pestkami, pokrojone w kostkę) i łyżeczkę soli, kładę uchyloną pokrywkę, i podgrzewam przez kilka minut. Gdy pomidory wytworzą sos, dorzucam przepłukaną soczewicę i liście limonki, całość gotuję przez ok 15 minut, soczewica powinna być ugotowana, a kalafior chrupki. Teraz dodaję posiekane liście szpinaku i mleko kokosowe, gdy liście zmiękną - wciskam przez praskę czosnek i wyłączam gaz. Doprawiamy według własnego uznania: solą lub sosem sojowym, posypujemy natką lub świeżą kolendrą, zjadamy z ryżem, kaszą lub kromką chleba.

Oceń przepis:

8 września 2014

Gazpacho

Ostatnich kilka dni było tak przyjemnie ciepłych, że zrobiłam gazpacho. Jest tak wiele wersji tego klasycznego hiszpańskiego chłodnika, że ciężko wybrać jedyną słuszną. W najprostszej formie, można pokrojone warzywa zalać przecierem pomidorowym i schłodzić, osobiście jednak wolę wycisnąć jak najwięcej z warzyw w pełni sezonu i schłodzony chłodnik zjadać z utopionymi w nim kawałkami awokado. Przeciwnicy zup na zimno, mogą po prostu wypić gazpacho jako energetyczny koktajl warzywny.



Składniki
(na 4 sprawiedliwe porcje)
2 kg bardzo dojrzałych pomidorów
1 duży wężowy ogórek
1 duża bardzo dojrzała papryka
średnia czerwona cebula
1 mała papryczka chili lub jej połowa
3 większe ząbki czosnku
sól
4 łyżki octu balsamicznego
4 łyżki oliwy
2 łyżeczki sproszkowanego cynamonu
dodatkowo natka do posypania lub kolendra
po pół dojrzałego awokado na miseczkę skropionego sokiem z cytryny


Wykonanie
Pomidory zalewam wrzątkiem i zostawiam na kilkanaście minut, następnie zdejmuję z nich skórkę, odrzucam drewniane środki, a także znaczną część pestek i wody ze środka, dzięki czemu uzyskamy prawdziwie pomidorowy smak. Miąższ przekładam do blendera. Dodaję pozbawioną gniazd nasiennych i środkowych białych części paprykę, wypestkowaną chili (na początek można dodać kawałek, by nie przesadzić z ostrością), obrany pozbawiony pestek ogórek (pestki łatwo z pokrojonego na ćwiartki ogórka ściągnąć łyżeczką lub skroić nożem), pokrojoną cebulę i przeciśnięte przez praskę ząbki czosnku. Miksuję na krem. Jeśli Wasz blender nie jest zbyt pojemny, warzywa miksujcie stopniowo, albo zróbcie to żyrafą w garnku.


Przyprawiam solą - 2 łyżeczki płaskie lub czubate, dodaję cynamon i ocet balsamiczny i oliwę, mieszam i wkładam do lodówki na kilka godzin do schłodzenia i przegryzienia. W miseczkach posypuję natką pietruszki i dorzucam pokrojone na kawałki skropione sokiem z cytryny awokado.



Oceń przepis:

3 września 2014

Pesto z surowej papryki i nerkowców

Szybka w wykonaniu, smaczna pasta idealna do kromki chleba z dodatkiem świeżego pomidora i odrobiny pieprzu. Możecie ją wykorzystać także jako omastę do grillowanych warzyw, gotowanego makaronu lub stworzyć w pełni witariańskie danie np. z dodatkiem "makaronu" z cukinii.


Składniki
1 duża czerwona bardzo dojrzała papryka
szklanka podprażonych na suchej patelni nerkowców
1 mała papryczka chili
duża garść liści bazylii
2 łyżki soku z cytryny
sól
opcjonalnie 2 -3 przeciśnięte przez praskę ząbki czosnku
opcjonalnie 2 -3 łyżki oliwy

Wykonanie
Oczyszczoną z gniazd nasiennych, trzonków i białych środkowych części paprykę i chili wstępnie kroję, przekładam do blendera i miksuję do uzyskania drobnych kawałków, dodaję orzechy i blenduję jeszcze chwilę. Dorzucam bazylię, sok z cytryny, przyprawiam kilkoma szczyptami soli. Dla uzyskania bardziej wyrazistego smaku można dodać przeciśnięty przez praskę czosnek, a dla bardziej smarownej konsystencji - 2 - 3 łyżki oliwy. Schładzam w lodówce.




Oceń przepis:

2 września 2014

Roladki z cukinii z majonezem słonecznikowym, z suszonymi pomidorami i bazylią

Dzisiaj polecam Wam roladki z grillowanej cukinii, efektowną przystawkę na imprezę lub przekąskę do lampki wina w mniejszym gronie. Słodycz delikatnej cukinii wspaniale współgra z konkretnymi smakami suszonych pomidorów, bazylii i słonecznika. Łącznikiem roladek i składników wypełnienia jest "majonez", który ukręciłam z moczonych ziaren słonecznika, ukłon w stronę tych osób, które nie używają majonezu klasycznego ani sojowego (klik). Sos sprawdzi się również w różnego typu sałatkach czy jako dodatek do zup, dlatego nie martwcie się, jeśli zostanie Wam połowa po ukręceniu roladek.
Jeśli nie przepadacie za suszonymi pomidorami, możecie je zastąpić smażonymi kurkami (zresztą one świetnie będą pasowały obok pomidorów), ale wtedy warto dodatkowo solić paski z wypełnieniem przed zwinięciem.



Składniki
(na 40 roladek)
3 nieduże cukinie z miękką skórką, podłużne i proste
duża garść liści bazylii
suszone pomidory w oliwie (1 na 1 roladkę lub więcej)
kilka czubatych łyżek podprażonych na suchej patelni ziaren słonecznika

majonez ze słonecznika
wersja zaktualizowana, przepraszam wszystkich tych, którzy podjęli się produkcji majonezu w wersji pierwotnej
(jeśli tylko na roladki - połowa podanych ilości, ale zachęcam do zrobienia tej ilości i wykorzystania sosu do sałatek czy zup)
szklanka słonecznika
łyżeczka lubianej musztardy
1/2 szklanki oleju
niepełna płaska łyżeczka czarnej soli
odrobina zwykłej soli
2 czubate łyżki naturalnego kleiku ryżowego dla dzieci
można dodać odrobinę kurkumy dla poprawienia koloru



Wykonanie
Zacznę od majonezu, bo jego przygotowanie zaczynamy dzień wcześniej. Słonecznik zalewam wodą i zostawiam na noc w słoiku / misce, wierzch warto przykryć gazą. Następnego dnia płuczę na sitku, przekładam do blendera, zalewam gorącą wodą (ok 3/4 szklanki) i miksuję przez kilka minut. Przekładam na gazę wyłożoną nad miską i wyciskam słonecznikowy płyn (warto się przyłożyć i wycisnąć jak najwięcej). Słonecznikowe mleko przelewam z powrotem do blendera, dodaję musztardę, czarną sól i olej, miksuję przez kilka minut, do uzyskania śmietankowej konsystencji. Doprawiam odrobiną zwykłej soli, można dodać więcej musztardy, pieprz, co kto lubi. Miksuję z kleikiem ryżowym i wstawiam do lodówki w słoiczku do schłodzenia.


Roladki. Z umytych cukinii odcinam końcówki i kroję na cienkie - 2 -3 mm- plastry wzdłuż, mandoliną bądź obieraczką do warzyw. Nie zrażajcie się tym, jeśli plastry nie wychodzą idealne czy łamią się, przy zwijaniu można je połączyć. Grilluję je na patelni grillowej na sucho po kilka minut z obu stron, do lekkiego zbrązowienia. Jeśli nie macie patelni grillowej, możecie je podpiec na suchej teflonowej patelni.
Na każdy z pasków wykładam po niepełnej łyżce majonezu, posypuję sporą szczyptą słonecznika, wykładam odciśnięte z oleju, pokrojone pomidory i listki bazylii, jeśli liście są zbyt duże w stosunku do cukiniowych pasków, warto podzielić je na 2-3 części. Zwijam roladki, zjadamy na zimno lub po podgrzaniu.





Oceń przepis:

21 sierpnia 2014

Caponata, pyszny gulasz późnego lata

Dzisiaj zapraszam Was na danie, które obowiązkowo serwuję o tej porze roku: gulasz w śródziemnomorskim stylu. Caponata jest dla mnie idealna jeśli chodzi o kompozycję smaków, a dodatkowo jest tak uniwersalna, że może stanowić zarówno danie główne czy dodatek do niego podany na ciepło, jak i przystawkę lub dodatek do chleba zjadany na zimno. W każdej opcji smakuje wyśmienicie, bez względu na to, czy ktoś nie przepada za bakłażanami, oliwkami, selerem naciowym lub kaparami, o czym przekonałam się wielokrotnie, częstując moich gości, mających wstępne obiekcje co do tych składników, nie pomińcie żadnego z nich.



Składniki
dla 4 osób
2 średnie bakłażany
1 mała młoda cukinia
4 szalotki lub średnia cebula
2 łodygi selera naciowego
800g pomidorów
duża garść zielonych oliwek bez pestek
łyżka kaparów
4 spore szczypty suszonego oregano
3 duże ząbki czosnku
łyżka rodzynek
2 łyżki octu balsamicznego
oliwa
sól, pieprz
garść natki pietruszki
opcjonalnie garść podprażonych na suchej patelni siekanych migdałów bez skórki, orzeszków piniowych lub ziaren słonecznika

Wykonanie
Z opłukanych bakłażanów i cukinii odcinam końce, kroję na dość dużą kostkę, polewam kilkoma łyżkami oliwy/ oleju, tak by wymieszane warzywa były lekko tłuste i rozłożone jedną warstwą na blaszce piekę w piekarniku nagrzanym do ok 200 st C, aż się zrumienią, w trakcie mieszam kilka razy. Jeśli nie używacie piekarnika, możecie, jak ja tym razem, zgrillować warzywa na patelni grillowej.
W dużym garnku o grubym dnie rozgrzewam kilka łyżek oleju, wrzucam pokrojone na plasterki szalotki i łodygi selera, smażę do zeszklenia. Dodaję pieczone warzywa, posypuję roztartym w palcach oregano, mieszam. Teraz czas na pomidory (sparzone, pozbawione skóry, drewnianego środka, pokrojone na cząstki), pokrojone rodzynki, oliwki, kapary i ocet balsamiczny. Całość podgrzewam przez kilkanaście minut, aż pomidory lekko się rozpadną. Wciskam przez praskę czosnek, posypuję solidną porcją posiekanej natki, mieszam i wyłączam gaz. Danie dosmaczamy kilkoma szczyptami soli i pieprzu, posypujemy podprażonymi migdałami, orzeszkami piniowymi lub słonecznikiem, można polać dodatkową porcją oliwy. Zjadamy na ciepło lub po schłodzeniu.



Oceń przepis: