Pokazywanie postów oznaczonych etykietą do chleba. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą do chleba. Pokaż wszystkie posty

7 grudnia 2015

Prosty pasztet z porów

Jeden z najprostszych wegańskich pasztetów w moim wykonaniu, jeśli chodzi o czas przeznaczony na jego przygotowanie i składniki. Wystarczą pory, kasza jaglana i garstka niewymyślnych przypraw. By dodać mu nieco animuszu, można wierzch posypać kolorowym pieprzem, liśćmi laurowymi, pestkami dyni czy słonecznika lub zrobić mu ubranko z dodatkowego pora, co wyjaśniam na końcu wpisu.


Składniki
(na klasyczną keksówkę)
1 i 1/2 kg porów
szklanka kaszy jaglanej
2 duże ząbki czosnku
płaska łyżeczka startej gałki muszkatołowej
sól, pieprz
1/4 szklanki oleju

dodatkowo - na pelerynę porową - 1 grubszy por

Wykonanie
Z porów odrzucam kilka wierzchnich liści, białe i jasnozielone pokrojone części warzyw wrzucam do szerokiego garnka (pozostałe części porów zużyjcie do zup lub surówek), zalewam wodą - 3 i 1/2 szklanki, zagotowuję, zmniejszam płomień na mały i gotuję pod uchyloną pokrywką przez 10 minut. Po tym czasie, dodaję przelaną na sitku wrzątkiem i przepłukaną pod bieżącą wodą kaszę, mieszam i gotuję razem w tych samych warunkach również 10 minut. Następnie zamykam garnek i odstawiam na kilkanaście minut.
Teraz miksuję zawartość garnka na spójną masę dodając olej, wciskam przez praskę czosnek, przyprawiam solą (płaska łyżka lub wg uznania), pieprzem (łyżeczka) i niepełną płaską łyżeczkę startej gałki, przekładam do formy wyłożonej papierem do pieczenia, wyrównuję i piekę w piekarniku nagrzanym do ok 200 st C przez ok godzinę, aż wierzch się ładnie przypiecze. Wyciągam blaszkę z pieca od razu, ale sam pasztet wyciągamy z formy dopiero po całkowitym przestudzeniu i wtedy też możemy go przyozdobić liśćmi pora.

Z pora odrzucam pierwsze liście, odcinam korzeń. Liście przeznaczone do ozdoby wkładam do szerokiego garnka z osoloną, gotującą się wodą - tak jak makaron spaghetti - zanurzam trzymając za końce, po kilku chwilach wkładam całość i pilnując by były wszystkie zanurzone - gotuję przez ok 5 minut, przekładam na sitko i przelewam lodowatą wodą. Moje liście były bardzo szerokie, więc przecięłam je wzdłuż na pół.
Wykorzystuję tą samą blaszkę, w której piekłam pasztet. Smaruję ją delikatnie olejem i wykładam po całej długości liście pora, na przemian - grubsza strona na lewo, grubsza strona na prawo itd.



Wkładam pasztet tak samo jak się piekł - spieczoną stroną do góry, zamykam końcówkami liści i wkładam do lodówki na kilka godzin. Aby wydobyć pasztet z formy - zamykamy go od góry deską, od wracamy "do góry nogami" i zdejmujemy blachę.





Oceń przepis:

24 października 2015

Wegański ser z kaszy jaglanej

Na moim blogu pojawiło się już kilka serków: z migdałów (klik), z nerkowców (klik), z mleka sojowego (klik), a dzisiaj zapraszam Was na wersję jaglaną, która różni się od poprzednich nie tylko bazą, ale i konsystencją.
Formę krojoną uzyskałam, dzięki dodatkowi oleju kokosowego w wersji bezzapachowej. Utarło się przekonanie, że nierafinowany olej kokosowy to tylko i wyłącznie ten pachnący, tymczasem istnieje również bezzapachowy, w którym do wytrącenia zapachu kokosa, wykorzystano parę wodną. Takiego użyłam w tym przepisie i polecam w każdym innym tym osobom, którym ten zapach nie odpowiada.
Ilość dodanego oleju kokosowego będzie decydowała o formie Waszego sera. Jeśli pominiecie całkowicie jego dodatek, w zamian dodacie nieco więcej mleka i oleju rzepakowego, otrzymacie formę dipu, smarownej pasty, im więcej oleju kokosowego, tym konsystencja będzie bardziej zwarta, z możliwością uzyskania sera krojonego. Reszta jest kwestią przypraw, które są kluczowe dla uzyskania serowego smaku.




Składniki
1/2 szklanki kaszy jaglanej
1/2 szklanki niesłodzonego mleka sojowego
1/4 szklanki oleju rzepakowego lub innego dowolnego neutralnego w smaku 
3 czubate łyżki nierafinowanego oleju kokosowego bezzapachowego
sól zwykła
spora szczypta soli wędzonej (opcjonalnie)
2 pełne łyżeczki jasnej pasty miso (im pasta ciemniejsza, tym oszczędniej nią dosmaczamy)
czubata łyżka nieaktywnych drożdży w płatkach

Wykonanie
Kaszę przelewam wrzątkiem na drobnym sitku, płuczę pod bieżącą wodą, przekładam do garnka, zalewam szklanką wody, zagotowuję, zmniejszam płomień na mały, dodaję niepełną płaską łyżeczkę soli, kładę uchyloną pokrywkę i gotuję przez kilka minut, aż woda wyparuje, a kasza zaskwierczy. Wyłączam gaz, zamykam pokrywką i daję kaszy dojść przez 10 minut. Po tym czasie wlewając powoli najpierw mleko, potem olej rzepakowy miksuję ją żyrafą na gładką, budyniową masę. Jeśli chcecie uzyskać smarowną pastę, dolejcie więcej mleka i oleju, ja do gorącej jeszcze kaszy dodałam 3 czubate łyżki oleju kokosowego, który pod wpływem ciepła rozpuści się, a potem w lodówce ponownie zestali wpływając na krojoną formę sera. Porządnie mieszam, dodając płatki drożdżowe, miso i wędzoną sól. Po lekkim przestudzeniu, przełożyłam masę do małej miseczki wyłożonej folią spożywczą, porządnie docisnęłam zwilżonymi dłońmi i przełożyłam do lodówki na noc.




Oceń przepis:

28 kwietnia 2015

Konfitowany młody czosnek

Pojawił się już młody wiosenny czosnek w świeżych skrzypiących łupinach, czas więc na jedną z najsmaczniejszych możliwych czosnkowych opcji - confit - czyli długie wolne gotowanie. Coś pysznego jako dodatek do grillowanych, pieczonych warzyw, rozsmarowany na kromce chleba lub zjadany solo z chrupiącą skórką i maślanym lekko słodkim wnętrzem.




Składniki
4 duże główki wiosennego czosnku lub więcej
pełna łyżka soli
ok 3/4 litra oleju
2 gałązki rozmarynu
jeśli lubicie ostrzej, dorzućcie również papryczkę chili lub kilka ziarenek pieprzu

Wykonanie
Czosnek obieram z wierzchnich łupin zostawiając te otaczające poszczególne ząbki, wrzucam do małego garna o grubym dnie, zalewam olejem do poziomu warzyw, dodaję sól, mieszam, wrzucam rozmaryn, ustawiam płomień na jak najmniejszy i gotuję przez niecałą godzinę, aż skórki się zarumienią. Odstawiam do przestygnięcia.
Przechowujemy w chłodnym zacienionym miejscu w zamkniętym słoiczku. Można przechowywać czosnek oddzielnie, olej oddzielnie - używać do aromatyzowania potraw, ja czosnek zalewam olejem z gotowania i tak przechowuję.



Oceń przepis:

15 grudnia 2014

Pieczone buraki z pastą tatarską z czerwonej soczewicy

Pastę tatarską z soczewicy robię już od jakiegoś czasu, na kanapki, jest niezwykle szybka w przygotowaniu, minimalistyczna w dodatkach i smakowo zadowalająca. Jeśli dodacie do niej nieco więcej wody, odrobinę przecieru pomidorowego oraz majeranek, otrzymacie świetny sos do makaronu.
Tymczasem stworzyłam z niej omastę do pieczonych buraków, bez których żadne Święta się nie liczą. Super połączenie! Dodatkowo, jeśli chcecie, by danie było bardziej treściwe, możecie dołączyć ugotowaną kaszę gryczaną.




Składniki
buraki
ok kg małych buraków
kilka łyżek oleju/ oliwy
sól
2 - 3 większe ząbki czosnku

sos tatarski z soczewicy
szklanka czerwonej soczewicy
łyżeczka zmielonej kolendry
łyżeczka czarnej soli
4 małe kiszone ogórki
można też dodać kawałek drobno pokrojonej cebuli, marynowane grzybki itp
ewentualnie szczypta zwykłej soli
4 łyżki oleju


Wykonanie
Buraki myję, szoruję szczoteczką, suszę, ścinam końcówki. Wrzucam do miski, mieszam z czterema łyżkami oleju, posypuję dwoma większymi szczyptami, przekładam do rękawa piekarniczego zamkniętego z jednej strony klipsem (jeśli go nie macie- wrzucacie do naczynia żaroodpornego i nakrywacie folią aluminiową), zamykam klipsem drugi koniec, wkładam do nagrzanego do ok 200 st C piekarnika w naczyniu żaroodpornym i piekę 40 minut. Po tym czasie uwalniam buraczki z rękawa, wsypuję do naczynia żaroodpornego i piekę jeszcze 30- 40 min- aż się nieco przypieką (mieszam raz w połowie pieczenia). Po wyjęciu z pieca i lekkim przestudzenia, kroimy warzywa w plasterki, ćwiartki lub kostkę, jak wolicie. Na patelni rozgrzewam kolejne 4 łyżki oleju, wciskam przez praskę czosnek, wrzucam buraki, posypuję szczyptą soli, mieszam, wyłączam gaz, kładę pokrywkę i zostawiam na kilka minut. Buraki fajnie przejdą czosnkiem i nie będą suche.
W trakcie pieczenia buraków, przygotowuję soczewicę. Dobrze jest ją namoczyć przez godzinę, będzie bardziej strawna i szybciej się ugotuje. Na czterech łyżkach oleju podgrzewam kolendrę na wolnym ogniu przez niecałą minutę, bardzo powoli wlewam 1 i 1/2 szklanki wody, dodaję przepłukaną na sitku soczewicę, zagotowuję, zbieram szum i gotuję przez 10 minut pod uchyloną pokrywką (jeśli soczewica była krócej moczona, być może trzeba będzie dolać jeszcze wodę i gotować do miękkości). Dodaję czarną sól oraz drobno pokrojone ogórki, częściowo rozcieram tylną stroną łyżki. Po lekkim przestudzeniu dodatkowo dowolnie przyprawiamy. Po zmieszaniu z burakami, skrapiamy całość oliwą. Całość dobrze zmakuje zarówno na ciepło jak i na zimno.



Oceń przepis:

12 grudnia 2014

Pasztet z grochu z paloną cebulą i glazurą musztardową

Pasztetów z grochu upiekłam w swoim życiu kilka i trochę mi zajęło dobranie proporcji składników mokrych, by pieczeń nie wyszła sucha czy krucha. Kiedy proporcje już zagrały, postanowiłam trochę zaszaleć z przyprawami. Dzisiejszy pasztet jest podkręcony mieloną kolendrą, dużą dawką wędzonej papryki, przypaloną cebulą i wierzchnią warstwą pełnoziarnistej musztardy, efekt mistrzowski w smaku i aromacie. Zjedliśmy go bez żadnych dodatków, nawet chleb nie był potrzebny :)





Składniki
(na keksówkę o długości 30 cm)
2 szklanki łuskanego grochu
2 średnie marchewki
3/4 szklanki kaszy jaglanej
1/4 szklanki oleju + 4 łyżki
łyżka wędzonej papryki
czubata łyżeczka zmielonej kolendry
2 czubate łyżeczki majeranku
4 małe cebule
8 czubatych łyżeczek musztardy pełnoziarnistej
niepełna płaska łyżka soli




Wykonanie
Groch moczę przez noc. Następnego dnia płuczę na sitku, przekładam do garnka o grubym dnie, zalewam pięcioma szklankami wody, zagotowuję, zbieram szum, zmniejszam płomień na mały i gotuję pod uchyloną pokrywką. Po 20 minutach gotowania, dodaję stopniowo dodatki. Obrane i pokrojone na ćwiartki cebule przypalam z każdej strony na suchej patelni, wrzucam do garnka. Na tej samej patelni podgrzewam 1/4 szklanki oleju, sypię wędzoną paprykę i kolendrę, podgrzewam mieszając przez niepełną minutę, przelewam powoli do garnka, Wrzucam również startą na grubych oczkach tarki marchewkę, niepełną płaską łyżkę soli oraz przelaną na drobnym sitku wrzątkiem i przepłukaną kaszę jaglaną. Po dodaniu kaszy, całość powinna się jeszcze gotować 10 minut. Po tym czasie wyłączamy gaz, nie przejmujemy się, że konsystencja nie wygląda na pasztetową, zamykamy pokrywką i zostawiamy na kilkanaście minut. Następnie, dodając 4 łyżki oleju, miksuję masę żyrafą. Dodaję roztarty w palcach majeranek, można wcisnąć przez praskę kilka ząbków czosnku. Przekładam do foremki wyłożonej papierem do pieczenia i wstawiam do piekarnika nagrzanego do ok 200 st C. Po 20 minutach pieczenia wyciągam formę, wykładam łyżeczkami musztardę, rozsmarowując sprawiedliwie po całej powierzchni. Piekę jeszcze 20 - 25 minut, aż wierzch gorczycowy ładnie się przypiecze. Wyjmujemy z formy i kroimy po całkowitym wystudzeniu pasztetu.

Oceń przepis:

10 listopada 2014

Hummus z pieczonego kalafiora

Dzisiejszy przepis dedykuję tym osobom, które nie mogą się zaprzyjaźnić ze smakiem klasycznego hummusu (klik), ale i wszystkim pozostałym. Wersja kalafiorowa polega na zamianie ciecierzycy na pieczone różyczki kalafiora w aromatycznych przyprawach i jest to jedna z najlepszych hummusowych wariacji, jakie miałam okazję spróbować.




Składniki
ok 1 kg kalafiora
4 czubate łyżki nieoczyszczonego sezamu lub 2 czubate łyżki tahini
sok wyciśnięty z połowy cytryny
po pełnej łyżeczce zmielonych przypraw: kozieradki, kolendry, kuminu, kurkumy i słodkiej czerwonej papryki lub solidna łyżka ulubionej mieszanki curry
sól
2 duże ząbki czosnku
ok 10 łyżek oleju + oliwa / olej do polania gotowej pasty
do posypania za'atar, sezam lub prażony słonecznik, natka lub przemacerowany jarmuż, u mnie dodatkowo owoce granatu

Wykonanie
Przepłukany i osuszony kalafior dzielę na mniejsze różyczki. Do naczynia, w którym będę piekła warzywa, wlewam 5 łyżek oleju i przyprawy: kozieradkę, kolendrę, kumin, kurkumę, paprykę i pełną łyżeczkę soli, mieszam. Dorzucam kalafior (warto, aby naczynie było na tyle duże, by piec różyczki jedną warstwą) i porządnie mieszam z olejem i przyprawami. Wkładam do piekarnika nagrzanego do ok 200 st C i piekę przez ok 40 minut lub chwilę dłużej, aż warzywa się nieco przypieką, w trakcie mieszam raz. Po wyjęciu z pieca studzę.
Jeśli macie tahini, zaczynamy od niej, trzeba ją najpierw zmiksować w blenderze z dodatkiem soku z cytryny. Jeśli działacie z sezamem, miksujemy go w wysokoobrotowym blenderze na sucho do rozdrobnienia, następnie dodajemy kalafior, sok z cytryny, przeciśnięty przez praskę czosnek i kilka łyżek oleju/ oliwy, miksujemy do uzyskania smarownej pasty. Doprawiamy solą i dowolnymi lubianymi przyprawami. Po przełożeniu do słoiczka, wierzch polewamy oliwą. Używamy jako pastę do kanapek, naleśników, dip do warzyw etc.
Przy okazji, przypominam pastę z pieczonego kalafiora z curry i czosnkiem (klik).

Oceń przepis:

25 września 2014

Smalec z kaszy jaglanej

Kiedy opublikowałam przepis na smalec z fasoli (klik), wywołał wiele kontrowersji, krytyki, ale i spore zainteresowanie czytelników. Ostatecznie znalazł wielu amatorów i do dzisiaj jest jednym z bardziej popularnych receptur na moim blogu.
Dzisiaj jaglana wersja wegetariańskiego smalcu, nie wiem czy nie lepsza od fasolowej! Nie jestem wielką zwolenniczką kanapkowych past zbożowych, ale nie byłabym sobą, gdybym nie wykorzystała kaszy jaglanej, która tak wspaniale przejmuje smaki dodatków, w tej właśnie konfiguracji. Oczywiście nie ma obowiązku smarowania pastą kanapek, bardzo dobrze smakuje jako "maczanka" np. do zielonych oliwek, ale przyznam - na kromce dobrego chleba z dodatkiem kiszonego ogórka - sprawdza się wyśmienicie.


Składniki
1/2 szklanki kaszy jaglanej 
ok 1/4 szklanki oleju + kilka łyżek do podsmażenia cebuli
średnia cebula
pół średniego jabłka
kilka sporych szczypt suszonego majeranku
spora szczypta łagodnej wędzonej papryki (niekoniecznie)
sól, pieprz
kilka łyżek ciepłej wody

Wykonanie
Kaszę przelewam wrzątkiem na gęstym sitku i płuczę pod bieżącą wodą, przekładam do garnka, zalewam szklanką wody, zagotowuję, dodaję niepełną płaską łyżeczkę soli i gotuję pod uchyloną pokrywką na małym ogniu przez kilka minut, aż woda się wygotuje, a kasza zaskwierczy. Wyłączam gaz, zamykam garnek pokrywką i zostawiam na kilkanaście minut. Po tym czasie wstępnie rozcieram kaszę tylną stroną drewnianej łyżki, następnie dolewając powoli olej miksuję żyrafą na pastę, nie przejmujcie się, jeśli wyda Wam się "kluskowata", w dalszym etapie będzie można poprawić konsystencję.
Na patelni rozgrzewam 3 łyżki oleju, wrzucam drobno posiekaną cebulę, smażę mieszając, aż cebula miejscami się przybrązowi. Posypuję kilkoma szczyptami soli, wędzoną papryką, roztartym w palcach majerankiem, dodaję starte na tarce o drobnych oczkach jabłko i masę jaglaną, chwilę razem podgrzewam porządnie mieszając. Dla nadania bardziej gładkiej, smarownej konsystencji - dodaję kilka łyżek ciepłej wody. Całość doprawiamy świeżo mielonym pieprzem, można dodać czosnek, dodatkową sól - osobiście wolę nieco przesolone smalczykowe klimaty, ale działajcie według własnego smaku. Pasta dobrze smakuje zarówno na ciepło, jak i na zimno, po przestudzeniu i przełożeniu do słoiczka, można polać odrobiną oleju.
W zanadrzu mam jeszcze jeden ciekawy pomysł na kaszę jaglaną, którym prawdopodobnie pochwalę się po weekendzie i nie, prawdopodobnie nie będzie to kiełbasa ;)

Oceń przepis:

3 września 2014

Pesto z surowej papryki i nerkowców

Szybka w wykonaniu, smaczna pasta idealna do kromki chleba z dodatkiem świeżego pomidora i odrobiny pieprzu. Możecie ją wykorzystać także jako omastę do grillowanych warzyw, gotowanego makaronu lub stworzyć w pełni witariańskie danie np. z dodatkiem "makaronu" z cukinii.


Składniki
1 duża czerwona bardzo dojrzała papryka
szklanka podprażonych na suchej patelni nerkowców
1 mała papryczka chili
duża garść liści bazylii
2 łyżki soku z cytryny
sól
opcjonalnie 2 -3 przeciśnięte przez praskę ząbki czosnku
opcjonalnie 2 -3 łyżki oliwy

Wykonanie
Oczyszczoną z gniazd nasiennych, trzonków i białych środkowych części paprykę i chili wstępnie kroję, przekładam do blendera i miksuję do uzyskania drobnych kawałków, dodaję orzechy i blenduję jeszcze chwilę. Dorzucam bazylię, sok z cytryny, przyprawiam kilkoma szczyptami soli. Dla uzyskania bardziej wyrazistego smaku można dodać przeciśnięty przez praskę czosnek, a dla bardziej smarownej konsystencji - 2 - 3 łyżki oliwy. Schładzam w lodówce.




Oceń przepis:

21 sierpnia 2014

Caponata, pyszny gulasz późnego lata

Dzisiaj zapraszam Was na danie, które obowiązkowo serwuję o tej porze roku: gulasz w śródziemnomorskim stylu. Caponata jest dla mnie idealna jeśli chodzi o kompozycję smaków, a dodatkowo jest tak uniwersalna, że może stanowić zarówno danie główne czy dodatek do niego podany na ciepło, jak i przystawkę lub dodatek do chleba zjadany na zimno. W każdej opcji smakuje wyśmienicie, bez względu na to, czy ktoś nie przepada za bakłażanami, oliwkami, selerem naciowym lub kaparami, o czym przekonałam się wielokrotnie, częstując moich gości, mających wstępne obiekcje co do tych składników, nie pomińcie żadnego z nich.



Składniki
dla 4 osób
2 średnie bakłażany
1 mała młoda cukinia
4 szalotki lub średnia cebula
2 łodygi selera naciowego
800g pomidorów
duża garść zielonych oliwek bez pestek
łyżka kaparów
4 spore szczypty suszonego oregano
3 duże ząbki czosnku
łyżka rodzynek
2 łyżki octu balsamicznego
oliwa
sól, pieprz
garść natki pietruszki
opcjonalnie garść podprażonych na suchej patelni siekanych migdałów bez skórki, orzeszków piniowych lub ziaren słonecznika

Wykonanie
Z opłukanych bakłażanów i cukinii odcinam końce, kroję na dość dużą kostkę, polewam kilkoma łyżkami oliwy/ oleju, tak by wymieszane warzywa były lekko tłuste i rozłożone jedną warstwą na blaszce piekę w piekarniku nagrzanym do ok 200 st C, aż się zrumienią, w trakcie mieszam kilka razy. Jeśli nie używacie piekarnika, możecie, jak ja tym razem, zgrillować warzywa na patelni grillowej.
W dużym garnku o grubym dnie rozgrzewam kilka łyżek oleju, wrzucam pokrojone na plasterki szalotki i łodygi selera, smażę do zeszklenia. Dodaję pieczone warzywa, posypuję roztartym w palcach oregano, mieszam. Teraz czas na pomidory (sparzone, pozbawione skóry, drewnianego środka, pokrojone na cząstki), pokrojone rodzynki, oliwki, kapary i ocet balsamiczny. Całość podgrzewam przez kilkanaście minut, aż pomidory lekko się rozpadną. Wciskam przez praskę czosnek, posypuję solidną porcją posiekanej natki, mieszam i wyłączam gaz. Danie dosmaczamy kilkoma szczyptami soli i pieprzu, posypujemy podprażonymi migdałami, orzeszkami piniowymi lub słonecznikiem, można polać dodatkową porcją oliwy. Zjadamy na ciepło lub po schłodzeniu.



Oceń przepis:

14 maja 2014

Pasta z pieczonych szparagów, roszponki lub szpinaku i koperku

Brak mi słów, by przekazać Wam doskonałość tej pasty. W całości pieczona, przepyszna w smaku, kremowa w konsystencji, optymistyczna w kolorze, szparagowa. Cudo! :) Celowo nie dodawałam do niej żadnych ziaren, by zachować delikatną konsystencję i smak godny pasty szparagowej.
Będzie idealna do wiosennej kanapki, jako maczanka do pieczonych/ grillowanych warzyw, boczniaków czy towarzystwo dla warzywnych placków.


Składniki
pęczek zielonych szparagów
duża garść świeżego szpinaku lub roszponki
3 pełne łyżki posiekanego koperku
2 ząbki czosnku
łyżka soku z cytryny
3 łyżki oleju
sól, opcjonalnie pieprz



Wykonanie
Szparagi łapię po kilka sztuk za końce, łamię i odrzucam drewno, właściwe części płuczę, suszę, mieszam z oliwą i sporą szczyptą soli, wykładam do naczynia żaroodpornego (najlepiej jedną warstwą) i piekę w piekarniku nagrzanym do ok 200 st C przez ok 25 minut lub nieco dłużej, aż staną się szkliste i lekko się przypieką, w trakcie mieszam dwa razy. Na 3 minuty przed końcem pieczenia dorzucam wypłukane liście szpinaku (roszponki) i posiekany koperek, porządnie mieszam, by ostatnie dodatki były nawilżone sosem. Gdy liście zmiękną, wykładam z piekarnika, studzę.
Wrzucam całość do blendera (razem z sosem, który puszczą warzywa podczas pieczenia), dodaję nieco soku z cytryny i przeciśnięty przez praskę czosnek, blenduję na pastę. Jeśli macie mały blender lub taki o małej mocy, pokrójcie szparagi na mniejsze kawałki i stopniowo dorzucajcie w trakcie miksowania. Na koniec dosmaczamy jeszcze solą, smak można zaostrzyć pieprzem lub chili. Przechowujemy w lodówce w zamkniętym słoiku.




Oceń przepis:

9 kwietnia 2014

Pasta z fasoli z kokosem i chrzanem

Kokosowa pasta z marchewki (klik) sprawdziła się w wielu Waszych domach, smalec z fasoli (klik) pojawił się już chyba na (prawie) każdym wege blogu, ale to co zmontowałam wczoraj, miażdży absolutnie wszelkie ukręcone do tej pory przeze mnie pasty, ambrozja! moim zdaniem oczywiście. Fasola, zblendowane wiórki kokosowe i świeżo tarty chrzan! 
Widok dziecka wyjadającego pastę prosto z miski - bezcenny:) Warto użyć świeżych korzeni chrzanu, nie tych słoiczkowych, które jeśli nie w plenerze, to na pewno są dostępne teraz na bazarach.


Składniki
szklanka suchej fasoli, najlepiej dużej
szklanka wiórków kokosowych
2 -3 czubate łyżki utartego na tarce o drobnych skośnych oczkach korzenia chrzanu
sól do smaku

Wykonanie
Fasolę moczę przez noc, następnego dnia płuczę, zalewam nową wodą - 3 i 1/2 szklanki, zagotowuję, zbieram szum, ustawiam płomień na mały i gotuję przez godzinę lub dłużej, do miękkości. Gdy fasola zaczyna mięknąć- po ok 40 minutach dodaję łyżeczkę soli. Następnie przerzucam ją na sitko, przelewam zimną wodą (jeśli została woda z gotowania fasoli - zachowujemy ją) i obieram, tak jak przy smalcu (klik), strączkowe pasty wolę po prostu bez skórek, a dodatkowo lżej na żołądku:)
W blenderze mielę wiórki przez kilka minut, aż zapachną, dodaję fasolę, wodę z gotowania fasoli, jeśli jej nie ma, dodajemy świeżą ciepłą wodę (na początek ok 1/2 szklanki) i blenduję na pastę, w trakcie podlewamy tyle wody, by konsystencja nam odpowiadała, dodaję chrzan (u mnie ponad 3 czubate łyżki, ale bardzo lubię, na początek dajcie 2 i zdecydujcie, czy nie dodać więcej), przyprawiam sporą szczyptą soli. Możecie dodać inne dowolne przyprawy, zioła, moim zdaniem niczego więcej tu nie potrzeba, może ewentualnie dodałabym świeży koper, gdybym miała. Przechowujemy w lodówce w zakręconym słoiczku przez kilka dni.

Oceń przepis:

6 kwietnia 2014

Awokado po tatarsku

Awokado z marynowanymi/ kiszonymi dodatkami ćwiczyłam już jakiś czas temu, jednak przyćmiły one smak i delikatną konsystencję tego owocu, postanowiłam zapomnieć o pomyśle... do czasu... Do czasu, aż trafiłam na przepis Moniki (klik) z pięknego bloga "Gotuje bo lubi" (uwaga dla wrażliwych, są zdjęcia łososia): kawałek drobno pokrojonego pora, sos sojowy, kilka szczypt przypraw. Kolejny dowód na to, że czasami mniej znaczy więcej i absolutna pycha w gębie!:) 
Bardzo fajny pomysł na imprezę, śniadanie codzienne lub wielkanocne, polecam zrobienie podwójnej porcji.


Składniki
(2 - 3 nieduże porcje)
1 duże awokado lub 2 średnie
2 czubate łyżki pora pokrojonego w drobną kostkę (jasna część)
2 łyżki soku z cytryny/ limonki
łyżka sosu sojowego
szczypta rozkruszonej wędzonej soli (opcja)
szczypta imbiru w proszku
szczypta mielonej chili
opcjonalnie do posypania pokrojona natka pietruszki, sezam


Wykonanie
Awokado kroję na pół, wyrzucam pestkę, wydrążam łyżką miąższ, rozkruszam widelcem (można też drobno pokroić), mieszam z dwiema łyżkami soku z cytryny. Dodaję drobno pokrojony por, wędzoną sól, imbir i chili, mieszam. Wykładam do miseczki, polewam sosem sojowym (użyłam ciemnego, więc mieszanie go z awokado dałoby efekt wizualnie bardzo nieapetyczny), posypuję sezamem i natką. Zjadamy od razu lub po schłodzeniu w lodówce z kromką chleba i dowolnymi pokrojonymi dodatkami: cebula, kiszone ogórki, marynowane grzybki, kapary, oliwki itp.






Oceń przepis:

28 marca 2014

Pasta jajeczna bez jaj

Jakiś czas temu otrzymałam prośbę o przepis na jajka bez jajek. Temat na czasie, wszak zbliżają się Święta. Pierwsza myśl, jaka mi przyszła do głowy, to oczywiście tofu, ale wizyta w niemieckim Veganz i bajgle jakie tam jadłam podsunęły jeszcze inny pomysł. W paście, którą posmarowane były bułki nie było tofu, a makaron! z wegańskim majonezem i przyprawami. Powiem krótko: naprawdę można się nabrać! Polecam wszystkim tym, którym brakuje jajek w diecie, oraz tym, którzy - jak ja - lubią zaskakujące eksperymenty kulinarne.
Ciemny makaron raczej nie będzie tu pasował, polecam użycie kukurydzianego lub kukurydziano - ryżowego, ja użyłam tego ostatniego właśnie.




Składniki
100 g makaronu kukurydziano - ryżowego
szczypta soli do gotowania makaronu
1/2 szklanki mleka sojowego niesłodzonego
1/4 szklanki oleju
2 czubate łyżeczki dowolnej musztardy (używam Dijon)
płaska łyżeczka sproszkowanej czarnej soli
opcjonalnie czubata łyżeczka neutralnego kleiku ryżowego dla dzieci
dowolne dodatki: szczypior, koperek itp.
opcjonalnie szczypta sproszkowanej kurkumy dla koloru

Wykonanie
Makaron gotuję w niewielkiej ilości osolonej wody do miękkości, przerzucam na sitko, przelewam zimną wodą, odstawiam do przestudzenia.
Do blendera wlewam mleko, dodaję musztardę (początkowo można dać jedną łyżeczkę) i czarną sól, miksuję chwilę, dolewam olej, blenduję przez kilka minut do uzyskania konsystencji gęstego sosu. Dorzucam makaron i miksuję chwilę, by nieco się rozdrobnił (nie na gładki krem). Teraz dowolnie możecie pastę dosmaczyć, dla bardziej zwartej konsystencji - dodajemy kleik ryżowy (chociaż masa jak postoi w lodówce, to zgęstnieje), mieszamy z dowolną zieleniną.
Zjadamy z chlebem lub używamy jako składnik sałatek, tart itp, bardzo fajnie będzie pasował podsmażony szpinak, a w sezonie - świeże pomidory.



Oceń przepis:

6 lutego 2014

Pasztet warzywny z suszonymi grzybami i kaszą jaglaną

Temat pasztetów na moim blogu jest dość rzadki, przeważnie piekę je na Święta i nie mam wtedy czasu na wrzucanie tu zdjęć i receptur. Postaram się to zmienić, bo uwielbiam takie warzywne pieczenie i zawsze z ogromną ciekawością kroję pierwsze kawałki, by sprawdzić co tym razem wyszło :)
Dzisiejszy pasztet jest bardzo prosty, bezglutenowy, przyjemnie wilgotny, w konsystencji krojonej lub smarownej (jak kto woli) i pyszny, zresztą przekonajcie się sami!



Składniki
(na blaszkę o wymiarach 30 x 12 cm)
1/2 kg marchwi
1/2 kg selera korzeniowego
1/2 kg cebuli
3/4 szklanki kaszy jaglanej
garść suszonych grzybów (ok 50 g)
nieco ponad 1/4 szklanki oleju
czubata łyżeczka suszonego majeranku
sól

Wykonanie
Grzyby zalewam wodą i moczę przez kilka godzin (można zalać wrzątkiem i moczyć przez min. godzinę, ale lepiej zrobić to np. rano i upiec pasztet wieczorem), aż zmiękną na tyle, by dały się pokroić.
W garnku zagotowuję wodę (4 niepełne szklanki), wrzucam starte na tarce o grubych oczkach warzywa: marchewkę i seler oraz w miarę możliwości dość drobno pokrojone grzyby. Zagotowuję, zmniejszam płomień na mały, dodaję niepełną płaską łyżkę soli, kładę uchyloną pokrywkę i zabieram się za cebulę. Kroję ją dość drobno, wrzucam na rozgrzany na patelni olej, smażę do zeszklenia, dodaję do gotujących się warzyw. Po ok 40 minutach gotowania dodaję kaszę (przelaną na drobnym sitku wrzątkiem i wypłukaną), gotuję całość pod przykryciem przez kolejne 15 minut. Zdejmuję pokrywkę i odparowuję płyn, jeśli został, jednak pamiętając, by zawartość garnka pozostała wilgotna. Wyłączam gaz i zostawiam pod przykryciem na kilkanaście minut.
Doprawiam dodatkową porcją soli, roztartym w palcach majerankiem, można dodać czosnek, pieprz lub chili dla zaostrzenia smaku.
Masę lekko miksuję (jeśli wolicie bardziej zwarte i jednolite pieczenie, możecie miksować na gładko), wykładam do blaszki wyłożonej papierem do pieczenia, dociskam i wyrównuję tylną stroną łyżki, piekę w piekarniku nagrzanym do ok 200 st C przez ok 50 minut, aż wierzch się zarumieni. Kroję po przestudzeniu, smacznego!

Oceń przepis:

16 października 2013

Pasta pieczarkowa z kaszą jaglaną

Powrót chłodnych dni, powrót do łask kasz wszelkiej maści, w tym ich królowej - jaglanki, z którą nie do końca umiem się dogadać w okresie letnim. Teraz mam ochotę dodawać ją do wszystkiego: do owsianki, kotletów, koktajli, past kanapkowych, farszów.
Dzisiaj prosta pasta z banalnych składników, szybka w wykonaniu i satysfakcjonująca smakowo. Dodatkowo przemytnicza - zjadana chętnie przez córcię - jaglanego niejadka, zapraszam!




Składniki
1/2 szklanki kaszy jaglanej
350 g pieczarek
średnia marchewka
4 małe kiszone ogórki lub więcej
sól, pieprz
łyżka oleju oraz dodatkowa ilość do polania gotowej pasty
czubata łyżka posiekanej natki pietruszki lub więcej
można dodać przeciśnięty przez praskę czosnek, ulubione zioła i przyprawy

Wykonanie
Kaszę przelewam wrzątkiem na sitku, płuczę, przekładam do garnuszka, dodaję starte na tarce o grubych oczkach pieczarki i marchewkę, mieszam. Zalewam szklanką wody (nie przejmujemy się początkową niewielką ilością płynu, pieczarki puszczą również swój sok), zagotowuję, dodaję płaską łyżeczkę soli oraz łyżkę oleju, zmniejszam płomień na mały, kładę uchyloną pokrywkę i gotuję do wygotowania płynu - ok 15 minut. Zawartość garnka warto przestudzić przed doprawianiem.
Rozcieram pastę tylną stroną drewnianej łyżki, dodaję drobno pokrojone ogórki, natkę pietruszki, przyprawiam pieprzem i jeśli jest taka potrzeba dodatkową porcją soli. Przekładam do dużego słoika/ pojemnika, polewam wierzch niewielką ilością oleju, przechowuję w lodówce przez kilka dni - w zakręconym słoiku lub pojemniku z pokrywką.

Oceń przepis:

12 września 2013

Kremowy serek bez sera i bez nerkowców

Zaczął się rok szkolny, zaczął się czas kanapek i past do chleba. Na moim blogu znajdziecie kilka fajnych propozycji na pasty roślinne, w tym na "serki" z nerkowców, które są naszymi ulubionymi.
Dzisiejsza wersja jest bez orzechów, błyskawiczna w przygotowaniu, cudownie kremowa, puszysta wręcz i tańsza od poprzednich. Punktem wyjścia był genialny majonez bez jajek, o którym pisałam tu (klik), który zagęściłam kleikiem ryżowym dla dzieci. Myślę, że można też spróbować wykorzystać kaszkę kukurydzianą błyskawiczną, ale nie jestem przekonana co do neutralności jej smaku. Smakiem i konsystencją przypomina serek "Sojakrem" z Evergreenu (klik).
Być może niektórych przerazi ilość wtłoczonego tłuszczu, który daje tę cudną kremową konsystencję, ale pasty na chleb nie używa się znowu tak dużo - to po pierwsze, a po drugie: cóż to jest dla osoby, która swego czasu jako smarowidła do chleba używała wyłącznie oliwy posypanej solą i prażonym słonecznikiem? - dzień dobry! :)





Składniki
1/2 szklanki mleka sojowego
ok 1/2 szklanki oleju/ oliwy (można trochę oszukać)
4 czubate łyżki kleiku ryżowego
sok z cytryny/ limonki/ kiszonych ogórków
sól
dowolne lubiane przyprawy/ zioła (u mnie odrobina pasty miso, wędzona papryka, wędzona sól)

Wykonanie
Do blendera wlewam mleko z łyżką soku z cytryny (limonki, kiszonych ogórków lub rejuvelac (klik)), miksuję dolewając olej do uzyskania śmietankowej konsystencji. Teraz warto dodatkowo masę doprawić, ja dodałam jeszcze nieco soku z cytryny, niepełną płaską łyżeczkę miso, wędzoną paprykę i wędzoną sól, dodaję kleik i miksuję do uzyskania puszystego serka. Oczywiście pastę przyprawiamy dowolnie wedle własnego gustu, można dodać płatki drożdżowe czy czarną sól, która doda jajecznego posmaku.
Przechowuję w zamkniętym słoiczku w lodówce przez kilka dni. Świetnie smakuje ze szczypiorkiem i pomidorem przyprawionym świeżo zmielonym pieprzem.







Oceń przepis:

8 czerwca 2013

Rejuvelac i serek z nerkowców inaczej

Do tej pory pojawiło się na blogu kilka wersji "sera" bez sera, z których jednym z najbardziej ulubionych jest wersja z nerkowców kiszonych (klik). Dzisiaj będzie o innej opcji pysznej smarownej pasty, którą odkryłam dzięki książce "Artisan Vegan Cheese" Miyoko Schinner.




Przy okazji, polecam Wam Wegarnię (klik) - dobre miejsce z książkami wegańskimi i wegetariańskimi w przyzwoitych cenach, gdzie kupiłam m.in. tę o serach.



Na temat receptur serowych Miyoko, znalazłam różne opinie, jedni nazywają ją wegańskim geniuszem, innym nie wszystkie przepisy przypadły do gustu (mnie osobiście nie zachwycił pomysł utwardzenia sera olejem kokosowym), jednak to, do czego Was bardzo zachęcam, to prosta produkcja starteru, zwanego rejuvelac.
Cóż to za stwór? Jest to fermentowany płyn, produkowany z dowolnych kiełkowanych pełnych ziaren. Możecie użyć orkiszu, gryki, jęczmienia, brązowego ryżu, żyta, quinoa itp. Osobiście robiłam z orkiszu i quinoa, przy czym quinoa jest bardziej wdzięcznym (i wartościowym) materiałem.
Przepłukane ziarna (ok 1/2 szklanki) należy namoczyć na kilka godzin (czas moczenia możecie sprawdzić m.in. tu - klik), a następnie kiełkować według klasycznych zasad domowej produkcji kiełków. W skrócie: przesypujemy ziarna do słoika z dziurkami (lub zabezpieczonego gazą lub kiełkownicy lub na sitko), płuczemy 2 - 3 razy dziennie, stawiamy w nienasłonecznionym miejscu pod kątem i hodujemy aż kiełki osiągną długość ziarna. Następnie przekładamy je do litrowego słoika, zalewamy wodą, zabezpieczamy górę gazą i zostawiamy w zacienionym miejscu na 2 - 6 dni (im dłużej, tym większa "moc" w smaku i zapachu bazy). Raz dziennie warto przemieszać zawartość słoika drewnianą łyżką. Rejuvelac w trakcie produkcji będzie się lekko pienił i mętniał, jak każdy produkt fermentowany - ma swój zapach i smak, jednak nie może śmierdzieć, pleśnieć itp., więc jeśli coś takiego Wam się przytrafi - będziecie musieli go wyrzucić.




Po tym czasie przecedzamy płyn i przechowujemy w lodówce przez 2 - 3 tygodnie, używając jako bazy do dosmaczania serków, zup itp. Warto dodać, że płyn jest wspaniałym źródłem składników odżywczych, w wielu krajach został wprowadzony do handlu, a ludzie kupują go nie tylko do dosmaczania potraw i podnoszenia ich walorów odżywczych, ale również jako zdrowy, orzeźwiający napój do wypicia.
Rejuvelac jest bazą wielu serków pokazanych w książce Miyoko. Są w niej sery smarowne, krojone, rozpuszczające się, jest wegańska mozzarella, cheddar, brie, są sosy, fondue, a także desery. Część przepisów wraz z opiniami znajdziecie w internecie.



Oprócz fermentowanej bazy, Miyoko używa płatków drożdżowych, pasty miso, różnych skrobi, agaru, oleju rzepakowego lub kokosowego itp., koniecznie zobaczcie ją w akcji (klik).
U mnie bardzo prosta wersja serka z nerkowców dosmaczonego solą (lub miso), płatkami drożdżowymi, koperkiem i szczypiorkiem. Miyoko moczy orzechy w wodzie, a potem miksuje ze starterem, jednak moim zdaniem, lepszy efekt smakowy (podobnie jak w serku z kiszonych nerkowców) daje moczenie orzechów bezpośrednio w płynie i ten sposób Wam polecam.

Składniki
szklanka nerkowców
ok 1 i 1/4 szklanki rejuvelacu (lub więcej)
pełna łyżka płatków drożdżowych (opcja)
sól lub pasta miso
dowolna zielenina (koper, szczypiorek, pietruszka, rukola itp)




Wykonanie
Nerkowce zalewam taką ilością rejuvelacu, by z naddatkiem je pokrył (niepełna szklanka) i moczę przez noc. Następnego dnia przerzucam je do blendera, zalewam 1/4 szk. płynu i blenduję. Dosmaczam solą (niepełna płaska łyżeczka lub więcej) i płatkami drożdżowymi. W zależności od Waszych kubków smakowych - rejuvelacu można dodać nieco mniej lub więcej oczywiście. Dodaję pokrojoną zieleninę, przechowuję w zakręconym słoiku w lodówce przez kilka dni. Rada Miyoko jest taka, by pozostawić gotowy ser w zacienionym miejscu przykryty gazą na kilka godzin, dzięki czemu nabierze jeszcze mocniejszego smaku, eksperymentujcie - ja tego nie robiłam.

Oceń przepis:

21 marca 2013

Przepyszna pasta z marchewki

Najlepsza marchewkowa pasta jaką jadłam, a może nawet najlepsza na świecie? Chociaż pewności nie mam, nie jadłam znowu ich tak wiele. 
Słodycz marchewki wspaniale współgra z użytym tu kokosem, dla balansu: imbir, curry, kumin, kolendra, w rezultacie otrzymałam trochę słodkie, trochę (lub bardziej- w zależności od ilości dodanych przypraw) pikantne przepyszne marchewkowe smarowidło, właściwie z przypadku, chętnie zjadane również przez dziewięciolatkę. Myślę, że to byłaby fajna baza do wegańskiego "nerkownika" (nie cierpię tej nazwy), o który prosiła Annik w komentarzu do wpisu konkursowego, może nawet go zrobię :)
W przepisie podaję płaskie łyżeczki - jeśli chodzi o przyprawy, choć sama dodaję czubate, ale na początek zróbcie lżejszą opcję.


Składniki
1/2 kg marchewki
1/2 szklanki wiórków kokosowych
3 łyżki oliwy/ oleju
płaska łyżeczka curry
płaska łyżeczka startego na drobnej tarce imbiru
płaska łyżeczka zmielonych ziaren kolendry
płaska łyżeczka zmielonego kuminu
sól


Wykonanie
W niedużym garnku rozgrzewam olej, wrzucam curry, kumin i kolendrę, prażę przez minutę na niewielkim ogniu mieszając. Dodaję imbir, po chwili obrane, pokrojone (jakkolwiek) marchewki, mieszam, wlewam 2 szklanki wody, zagotowuję, dodaję symboliczną ilość soli (powiedzmy pół płaskiej łyżeczki) i gotuję na wolnym ogniu z uchyloną pokrywką do całkowitej miękkości warzyw (+/- 25 minut).
Do blendera wrzucam wiórki, miksuję przez kilka minut aż puszczą aromat, dodaję lekko przestudzone marchewki wraz z wodą z gotowania (można ją dolewać partiami - kontrolując gęstość pasty) i kręcę do uzyskania smarownej masy- nie musi być super - gładka. Teraz można dosmaczyć solą. Od razu dodam, że po odstaniu, pasta trochę traci na ostrości i gęstnieje, więc nie przejmujemy się, jeśli wyda się nam zbyt ostra czy za rzadka. Smacznego!

Oceń przepis:

11 marca 2013

Pasta chrzanowo- migdałowa

Dzisiaj pyszna pasta migdałowo - chrzanowa, którą możecie wykorzystać na kanapkach, pasztetach, kotletach, użyć  jako przyprawę w sałatkach lub wymieszać ze startymi upieczonymi/ ugotowanymi burakami i stworzyć pyszną wegańską ćwikłę, co i ja miałam w planach, ale tak nam posmakowała baza (w tym córci!), że zjedliśmy ją w takiej formie. Będę musiała na nowo więc zmierzyć się z tarciem chrzanu. To jest moja kolejna propozycja świąteczna.



Składniki
ok 200g korzeni chrzanu
1/2 szklanki migdałów
woda z kiszonych ogórków lub zwykła
1 większe słodkie jabłko
4 łyżki gęstej części z odstanego w lodówce mleka kokosowego
sok z połowy cytryny lub więcej
ewentualnie sól

Wykonanie
Migdały zalewam gorącą wodą, odstawiam na kilkanaście minut, następnie przelewam zimną i obieram. Zalewam wodą z kiszonych ogórków (lub zwykłą) i moczę przez noc. Następnego dnia płuczę i blenduję dodając stopniowo kokos.
Obrane jabłko ścieram na tarce o drobnych oczkach, mieszam z sokiem wyciśniętym z cytryny. Obrane korzenie chrzanu również ścieram na tarce z drobnymi oczkami (można to zrobić przy otwartym/ uchylonym oknie), mieszam z jabłkiem, migdałami i kokosem, dosmaczam jeśli trzeba (dodatkowy sok z cytryny, ewentualnie sól). Najlepiej smakuje następnego dnia i później. Przechowuję ją w lodówce w zamkniętym słoiku przez kilka dni.


Oceń przepis: