23 czerwca 2012

Koktajl truskawkowo- bananowy

Pyszny, bez cukrowania, na śniadanie np :), kiedy nie chce się odpalać palników w kuchni- pożywny koktajl na dobry początek dnia. Kluczem smaku są dojrzałe owoce: maksymalnie czerwone /i wciąż jadalne ;)/ truskawki i brązowiejące banany- kupujemy po taniości z przeceny lub kupujemy maksymalnie żółte i pozwalamy im dojrzeć, a właściwie przejrzeć, przez kilka dni- w kuchni.

koktajl truskawkowo- owsiany

Koktajl składa się z 2 głównych składników: truskawki i banany, po zmiksowaniu dodajemy wg gustu: szklankę lubianego mleka, wodę zwykłą lub gazowaną, kostki lodu itp, u mnie dzisiaj namoczone płatki owsiane.

Składniki
(dla 3- 4 osób)
ok 800 g maksymalnie dojrzałych truskawek
2 duże brązowiejące banany
1/2 szklanki płatków owsianych
w miejsce płatków może być szklanka lubianego mleka, schłodzona woda zwykła lub gazowana, kostki lodu itp
można dodać szczyptę soli

Wykonanie
Płatki zalewam szklanką wrzątku, mieszam i odstawiam pod przykryciem do zmięknięcia, a właściwie na tak długo jak mi pasuje: pół godziny, godzina czy dwie :) Następnie miksuję je w blenderze na "kaszkę", dodaję umyte, pozbawione szypułek truskawki i obrane /;)/, pokrojone banany. Gotowe, smacznego :)

koktajl truskawkowo- owsiany


Oceń przepis:

22 czerwca 2012

Wegańska botwinka

Nie ma wiosny/ lata bez botwinki :) Dzisiaj jedna z najsmaczniejszych wersji wegańskich, jakie udało mi się upichcić. Dodatek przecieru pomidorowego podkreślił słodycz młodych buraczków, zabielenie nerkowcami uszlachetniło smak całości (bez zabielenia wypada słabiej). Sama uwielbiam botwinkę z całym jej dobrodziejstwem: od młodych buraczków przez łodyżki po liście, jednak córka nie podziela entuzjazmu do "zielonych farfocli", dostała więc sam przecedzony wywar posypany szczypiorkiem, do tego ziemniaki z koperkiem i w tej formie zjadła ze smakiem; polecam, jeśli również macie problem 'farfoclowy' ;) wśród młodszej lub/ i starszej części rodziny.
Przygotowanie botwinki zabiera trochę czasu, są zupy znacznie prostsze w przygotowaniu, jednak nie wyobrażam sobie sezonu wiosenno- letniego bez niej, otrzymany gar pysznej zupy, która wystarczy dla 3- 4 osobowej rodziny na 2 dni /a następnego dnia smakuje jeszcze lepiej :)/ rekompensuje te całe czyszczenie buraczków, mycie łodyżek i liści, suszenie i krojenie.
Sos chciałam przygotować z kiszonych nerkowców (klik), myślę, że pasowałby tu najlepiej, jednak nie miałam na podorędziu soku z kiszonych ogórków, więc zmiękczyłam orzechy w sposób najprostszy- wodą, potem nieco octu jabłkowego i soli i również wyszło super, polecam :)

botwinka wegańska


Składniki
(dla 3- 4 osób na 2 dni)
ok 800 g botwinki z buraczkami (może być trochę mniej, ja lubię więcej)
1 większy burak zeszłoroczny (opcja, ale polecana)
2 średnie marchewki
1 średnia pietruszka
1 średnia cebula
1 szklanka przecieru pomidorowego (passaty) lub nieco więcej, ale bez przesady, podkreślamy słodycz buraczków, nie zabijamy jej
sól, pieprz do smaku
łyżka octu jabłkowego/ soku z cytryny lub więcej wg uznania
3 listki laurowe
4 ziarenka ziela angielskiego
2 większe ząbki czosnku
garść koperku i szczypiorku
5- 6 łyżek oleju/ oliwy
dodatkowo: szklanka nerkowców, łyżka octu jabłkowego/ soku z cytryny, odrobina soli

Wykonanie
Nerkowce zalewam dużą ilością wody i moczę je przez noc, następnego dnia płuczę je, zalewam szklanką gorącej wody i miksuję w blenderze przez kilka minut, wyrzucam na gazę i porządnie odciskam płyn od "kaszki", wytłoczyny można wykorzystać jako dodatek do past, kotletów itp. Do odciśniętego płynu dodaję niepełną płaską łyżeczkę soli oraz niepełną łyżkę octu, studzę i wkładam do lodówki.
W szerokim garnku o dużym dnie rozgrzewam 2- 3 łyżki oleju, wrzucam obrane i starte na tarce /najlepiej o skośnych drobnych oczkach lub na większych, jeśli macie lenia ;)/ obrane warzywa: marchewki, pietruszkę, buraka i smażę mieszając na średnim ogniu przez ok 10 minut, dolewam 2 litry wody, zagotowuję, zmniejszam gaz na mały, dodaję płaską łyżkę soli i gotuję pod uchyloną pokrywką przez ok 25 minut, w międzyczasie wrzucam listki laurowe i ziarenka ziela angielskiego.
Na dużej patelni lub w szerokim garnku o grubym dnie rozgrzewam 3 łyżki oleju, wrzucam pokrojoną drobno cebulę, smażę do zeszklenia, dorzucam kolejno porcje części botwinki: najpierw wyszorowane z odciętymi korzonkami, pokrojone na plasterki buraczki (maleńkie wrzucam w całości), następnie po kilku minutach łodyżki również pokrojone- wg uznania, po kilku minutach liście- te stopniowo, w miarę ich mięknięcia, każdą partię przykrywam pokrywą, wtedy warzywa uduszą się we własnym sosie :) Po kilku minutach, jak liście zmiękną, przerzucam zawartość patelni do garnka, wlewam przecier pomidorowy, dodaję łyżkę octu (lub więcej), dodatkową łyżeczkę soli (płaską lub czubatą- wg uznania), wciskam przez praskę czosnek, dodaję posiekany koperek i szczypiorek, mieszam, wyłączam gaz, teraz dodaję zabielacz nerkowcowy, mieszam, przyprawiam odrobiną pieprzu. Zjadamy z ugotowanymi ziemniakami posypanymi koperkiem. Smacznego :)


Oceń przepis:

16 czerwca 2012

Truskawki z makaronem i śmietanką kokosową

Są połączenia idealne, których nic nie jest w stanie zastąpić, jak pomidory i bazylia, ciecierzyca i szpinak, suszone pomidory i prażony słonecznik, orzechy włoskie i ocet balsamiczny, bób z koperkiem i solą, truskawki ze śmietaną i makaronem. Korzystamy więc każdego dnia na śniadanie lub kolację, młoda życzy sobie "takie obiady" każdego dnia ;) Powracający smak dzieciństwa w nowej odsłonie :)

truskawki ze śmietaną kokosową i makaronem

Zamiast cukru- słód, aktualnie używam ryżowego, ale może być każdy inny- jaki preferujecie; brakujący "kleks" śmietany, bez którego to nie do końca jest "TO"- ubita śmietanka z puszki mleka kokosowego, dla ozdoby listki mięty, które uparcie są wydłubywane przez córkę i niegotującego ;), a mam ich sporo, więc sypię ;)
Puszka mleka (400 ml) starcza nam na kilka dni, na raz używam go niewiele, ale jest IMO konieczne.
Każdy ma swój patent, u mnie zasada jest taka: dominują truskawki (surowe, bez gotowania, lekko rozdrobnione, najlepiej widelcem, bez blendowania, masa nie może być za rzadka, a kawałki owoców muszą być wyczuwalne), bo i pora roku tego wymaga i krótki sezon truskawkowy, smak i przyzwoitość, śmietany niewiele, makaronu garść.

Składniki
(dla 3- 4 osób)
ok 800 g truskawek
puszka odstanego w lodówce mleka kokosowego (kupuję puszki 400 ml, ale jedna taka starcza nam do 4 "podejść")
2 łyżki preferowanego słodu (u mnie ryżowy), ewentualnie cukru; ilość "dosładzacza" będzie zależna od posiadanych truskawek- kultury ich uprawy oraz aury, a także od poziomu Waszej słodkości, także musicie sami wypracować ilość
makaron w ilości rozsądnej (wszak to truskawki ze śmietaną i makaronem, a nie odwrotnie), u nas uwielbiane przez młodą świderki
sól i woda do gotowania makaronu
listki mięty /pozdrawiam rodzinkę! ;)/ do dekoracji- opcja niekoniecznie pożądana ;)

truskawki ze śmietanką kokosową i makaronem

Wykonanie
Truskawki płuczę, szypułkuję i wyrzucam na sitko, jak nieco przeschną- przerzucam je partiami do miski i lekko ugniatam widelcem (można użyć ugniatacza do ziemniaków, ale wolę widelec). Makaron gotuję w osolonej wodzie wg przepisu na opakowaniu /;)/, przerzucam na sitko, przelewam zimną wodą. Z puszki mleka wybieram połowę grubej części wyraźnie oddzielonej od wody kokosowej (resztę chowam do lodówki- najlepiej w zamykanym pojemniku), dodaję 2 łyżki słodu i miksuję na śmietankę, do tego używam małego blendera- blenduję z przerwami, żeby nie zagotować masy, delikatnie mieszam z truskawkami. Na talerze wykładam po porcji makaronu, mieszam z masą kokosowo- truskawkową, teraz można ewentualnie dosłodzić; czasami posypuję szczyptą sproszkowanego cynamonu i/ lub świeżo zmielonym pieprzem, dekoruję listkami mięty /oczywiście! ;)/. Smacznego!


Oceń przepis:

14 czerwca 2012

Wiosenny serek z nerkowców

Czas na wiosenne wydanie "serka" z nerkowców, pozytywnie przyjęte u mnie, może i Wasze kubki smakowe je zaakceptują? Podobny serek robiłam również ze słonecznika i choć jest jadalny, to uważam że z bazą nerkowcową wypada o niebo lepiej i ją właśnie serdecznie polecam. Dodatki są dowolne, u mnie to co lubię i jest na czasie: rzodkiewka, koperek, szczypiorek, można dodać przeciśnięty przez praskę czosnek, natkę pietruszki- najlepiej zmiksowaną z odrobiną oliwy- lubiane zioła, drobno pokrojoną cebulę, ogórki- gdy będą już dostępne te nasze czy pomidory.

wiosenny serek z nerkowców

Składniki
szklanka nerkowców
sól do smaku
2 łyżeczki octu jabłkowego lub (nieco więcej) soku z cytryny
3 łyżki posiekanego koperku (u mnie czubate)
3 łyżki drobno pokrojonego szczypiorku
kilka średnich rzodkiewek- ok 10

wiosenny serek z nerkowców

Wykonanie
Nerkowce zalewam wodą i odstawiam na noc, następnego dnia płuczę, wrzucam do blendera, zalewam 1/2 szklanki gorącej wody i blenduję przez kilka minut, dosmaczam solą (niepełna płaska łyżeczka), dodaję ocet i wiosenne smaki: koperek, szczypior i cienko pokrojone rzodkiewki. Serek warto wstawić do lodówki dla przegryzienia smaków, używamy jako pasty do chleba, trzymamy przez kilka dni w lodówce w zamykanym pojemniku. Smacznego!


wiosenny serek z nerkowców


Oceń przepis:

13 czerwca 2012

Szpinak. Ciecierzyca. Pasta do chleba. Sos do makaronu

Dzisiaj promocja, dwa przepisy :) Dwa z jednego! Szpinak i ciecierzyca, duet idealny, kiedyś pisałam o quinoa, ciecierzycy i szpinaku (klik), tym razem zmiksowałam je do postaci pysznej pasty do chleba (może to być równie dobrze farsz do pierogów czy naleśników) i równie pysznego sosu do makaronu (kaszy, ryżu itp.). Pierwotnie robiłam to mazidło z pokrzywą, więc jeśli nie macie oporów przed jej jedzeniem i macie dostęp do czystej, oddalonej od ulic- zachęcam- też wychodzi mega!

pasta z ciecierzycy i szpinaku

Składniki
1 szklanka ciecierzycy
ok 500 g liści szpinaku (lub 200- 300 g mrożonego)
sól, pieprz do smaku
2 większe ząbki czosnku
1 cebula
3 łyżki oleju/ oliwy
szczypta startej gałki muszkatołowej

Wykonanie
Ciecierzycę zalewam wodą i moczę przez noc, następnego dnia płuczę, wrzucam do garnka, zalewam 6 szklankami świeżej wody, zagotowuję, zbieram szum, zmniejszam ogień na mały i gotuję z uchyloną pokrywką godzinę lub nieco dłużej.
Na patelni rozgrzewam olej, wrzucam pokrojoną w kostkę cebulę, smażę do zeszklenia, dodaję wypłukany i wytrząśnięty z nadmiaru wody szpinak (jeśli używacie mrożonego, trzeba go na noc włożyć w miseczce do lodówki, następnie przed użyciem odcisnąć nadmiar wody), mieszając podgrzewam przez kilka minut, aż liście zmiękną. Wrzucam do blendera ciecierzycę, szpinak z cebulą, wciskam przez praskę czosnek i miksuję do uzyskania smarownej pasty. Teraz dosmaczamy pastę solą (niepełna płaska łyżeczka), odrobiną pieprzu i szczyptą startej gałki muszkatołowej.

pasta z ciecierzycy i szpinaku

Pasty wychodzi dużoooo, ale robię tyle celowo by z części zmontować sos do makaronu.

makaron z sosem z ciecierzycy i szpinaku

Odmierzam połowę mazidła, dodaję szklankę mleka kokosowego, dosmaczam szczyptą soli i gałką, mieszam, podgrzewam tylko tyle by było ciepłe, koniec przepisu :) Zamiast mleka koko możecie użyć innego, bulionu lub ostatecznie wody, jednak z kokosem smakuje chyba najlepiej. Sosu powinno wystarczyć dla 3- 4 osób, enyoj!
 
mamaron z sosem cieciorkowo- szpinakowym


Oceń przepis:

2 czerwca 2012

Zupa owsiano- koperkowa

Pięknie wszystkim dziękuję za pamięć, odwiedziny, komentarze i maile. Nic wielkiego się nie stało: praca, wysiewy w ogródku, perturbacje życiowe i chyba wreszcie potrzeba odpoczynku od blogosfery, ot co. Zapewniam, że dopóki blogowanie będzie dawało mi i Wam satysfakcję, będę robiła to dalej, a dzisiaj- ze względu na to, że pogoda nas nie rozpieszcza- zapraszam na pyszną, nieco zawiesistą, aromatyczną zupę, która zadowoli wielbicieli krupników i koperku. Przepis z dedykacją dla Uli/ Lu w podziękowaniu za pięknego, niezwykle wzruszającego maila :)

zupa owsiano- koperkowa

Składniki
(dla 3- 4 osób na 2 dni)
3 średnie marchewki
1 średnia pietruszka
6 średnich ziemniaków
1 średnia cebula
5 łyżek oleju
szczypta asafoetidy lub 2 ząbki czosnku
sól
1 szklanka płatków owsianych górskich
garść świeżego koperku (powiedzmy 3- 4 czubate łyżki)
3 listki laurowe
4 ziarenka ziela angielskiego

Wykonanie
Płatki zalewam 2 szklankami gorącej wody, mieszam, nakrywam i odstawiam do zmięknięcia (godzina, pół, dwie0 jak Wam pasuje).
W szerokim garnku o grubym dnie rozgrzewam 2 łyżki oleju, wrzucam obrane pokrojone marchewki i pietruszkę i smażę mieszając na średnim ogniu przez ok 10 min, zalewam wodą- ok 2 l- zagotowuję, wrzucam obrane pokrojone ziemniaki, płaską łyżkę soli, kładę pokrywkę i gotuję na wolnym ogniu przez ok 25 min; w trakcie dodaję liście laurowe, ziele angielskie i przypaloną nad palnikiem cebulę. Namoczone płatki miksuję razem z wodą z moczenia w blenderze na kaszkę, dodaję do zupy, gotuję jeszcze ok 5 min, przyprawiam asafoetidą lub przeciśniętym przez praskę czosnkiem. Wypłukany, wytrząśnięty z nadmiaru wody koperek kroję, wrzucam na rozgrzaną na patelni oliwę/ olej (3 łyżki), smażę na wolnym ogniu mieszając 2- 3 minuty, dodaję do zupy, mieszam, wyłączam gaz. Doprawiam dodatkową porcją soli- 1 łyżeczka płaska lub czubata- wg uznania, zjadamy solo lub z kromką chleba, smacznego :)

zupa owsiano- koperkowa


Oceń przepis:

23 kwietnia 2012

Potyczki kulinarne z moim udziałem, trochę zdjęć i przepisy

W sobotę 21.04.2012 w Warszawie w VegeMieście odbyły się potyczki kulinarne w ramach "Tygodnia Weganizmu" organizowanego przez Empatię, w których miałam okazję uczestniczyć jako drużyna gotująca :)

potyczki 2012

Początkowo byłam z lekka zestresowana, pierwszy raz uczestniczyłam w publicznym gotowaniu, gdzie składniki sypałam prosto z opakowania, właściwie bez proporcji, a na ręce patrzył zgromadzony tłum, ale było nieźle:) Był ze mną mój dream- team ;) niegotujący (mąż) i za- dużo- podskakująca (córa), którzy bardzo mi pomogli, niegotujący stwierdził, że lepienie kotletów jest proste (hej!), a córcia cały czas dopominała się o kolejne zadania :) Dzięki, kochani!
Cieszę się ogromnie, że mogłam poznać Karolinę z bloga Temperature i Agatę z Ilovetofu, szefostwo Empatii: Darka Gzyrę i Kasię Biernacką oraz kilka innych fajnych osób, z którymi udało mi się zamienić kilka słów.
Od lewej: Agata z Ilovetofu (przygotowała obłędne curry z bananami oraz sałatkę z sałaty, jabłka, prażonego słonecznika i sosu z nerkowców), ja i córa gotowa do działania (przygotowałyśmy kotleciki z kaszy jaglanej, słonecznika, płatków owsianych i ziemniaków oraz sałatkę z kiełków soczewicy, smażonych migdałów i pokrzywy).

potyczki 2012

Od lewej ekipa Empatii (przygotowali tofucznicę) oraz Karolina z Temperature (przygotowała mini tortille z 2 dipami: z awokado i pomidorowym, była też sałatka, ale nie znam szczegółów, na pewno były tam kiełki).

potyczki kulinarne w vegemieście 2012

 Jadłodajnia otwarta! :)

potyczki kulinarne 2012

 Podgląd do garnka Agaty...

potyczki kulinarne w vegemieście

... niestety nie załapałam się nawet na "okruszki" :)
U Karoliny praca wre, miałam ogromną chęć na jej tortille, wyglądały pysznie i fachowo!

potyczki kulinarne 2012

Generalnie atmosfera była bardzo sympatyczna, powiedziałabym, że rodzinna i na luzie, w tym ogromna zasługa organizatorów akcji i uczestników oczywiście :) Gdyby ktoś w przyszłym roku zastanawiał się nad wzięciem udziału- bardzo polecam, warto!
Największe uznanie zdobyło bananowe curry Agaty, nie miałam okazji spróbować, ale wyglądało i pachniało wspaniale. Wśród testujących rozlosowane zostały nagrody, każda z blogerek również otrzymała miłe wegańskie upominki :)
Nie zaglądałam do innych torebek, ja otrzymałam: 2 opakowania wędzonego tempehu, tofu naturalne, pastę francuską z tofu, paprykarz z kaszą jaglaną, mleko sojowe, napój kokosowy, cytrusowy płyn do kąpieli, muesli oraz archiwalne numery Vege :)
Na pokazie chciałam przedstawić propozycje sezonowe, takie, których nie było jeszcze na blogu, okres trochę podły, bo nowych warzyw jeszcze nie mam, a starych nie wypada już używać. Zdecydowałam się na kotlety z kaszą jaglaną, robiłam wcześniej podobne z jęczmienną drobną, nie wiem jakich proporcji użyłam na potyczkach, sypałam na oko, ile garnek zabierze ;), ale w domu je odtworzyłam i poniżej przedstawię proporcje. W domu przygotowałam również pieczarki po indyjsku, na akcji ich nie było, szkoda, bo wyszły bardzo smakowite, polecam! Do tego akcent wiosenny: kiełki soczewicy DIY, smażone migdały i młoda pokrzywa w jednej sałatce, ale po kolei.

kotlety z kaszy jaglanej, słonecznika i płatków oraz pieczarki po indyjsku

Kotlety z kaszy jaglanej, słonecznika i płatków
Składniki
(na ok 16 małych kotletów)
1/2 szklanki kaszy jaglanej
1 szklanka łuskanego słonecznika
1/2 szklanki płatków owsianych górskich
2 średnie ziemniaki
2 duże ząbki czosnku
sól, pieprz
łyżeczka suszonego majeranku lub innych lubianych ziół (opcja)
olej do smażenia

Wykonanie
Słonecznik płuczę, zalewam wodą, zostawiam na noc. Następnego dnia kaszę przelewam wrzątkiem na sitku z drobnymi oczkami, płuczę, przekładam do garnka, zalewam 1/2 szklanki wody, zagotowuję, dodaję niepełną płaską łyżeczkę soli i łyżeczkę oleju, zmniejszam płomień na mały, kładę pokrywkę i gotuję przez ok 7 min do wygotowania wody, wyłączam gaz i trzymam pod pokrywką ok 10 min. Płatki mielę w blenderze na drobniejsze wiórki (nie na mąkę), przerzucam do kaszy, mieszam tylną stroną drewnianej łyżki, kładę pokrywkę z powrotem. Słonecznik płuczę i mielę w blenderze na "kaszę", dodaję do jaglanki, mieszam, dosmaczam: kolejną niepełną płaską łyżeczką soli, odrobiną zmielonego pieprzu, suszonym majerankiem i przeciśniętym przez praskę czosnkiem. Musicie teraz popróbować co można jeszcze dodać do masy: może podsmażoną cebulę, paprykę w proszku itp, wg uznania. Na koniec dodaję obrane starte na tarce o drobnych oczkach (jak na placki) ziemniaki, mieszam. Chwilkę trzeba poczekać, parę minut, masa stężeje, będzie idealnie się lepić, a kotleciki nie rozpadną się podczas smażenia. Dodatek ziemniaków spaja masę, a smażonym kotletom nadaje chrupiącej skórki.
Z masy formuję niewielkie kotleciki, smażę na rozgrzanym na patelni oleju na złoto z obu stron. Warto je po usmażeniu wyłożyć na chwilę na papierowe ręczniki.

kotlety z kaszy jaglanej i słonecznika

Pieczarki po indyjsku
Składniki
(dla 4 osób)
ok 1 kg pieczarek /najlepiej drobnych- unikniemy krojenia ;)/
czubata łyżka przyprawy curry w proszku
czubata łyżeczka startego na drobnej tarce korzenia imbiru
4 łyżki sosu sojowego
1 szklanka mleka kokosowego
3 łyżki oleju
ewentualnie pieprz

Wykonanie
Pieczarki płuczę, czyszczę, odcinam końce trzonków, jeśli są większe- kroimy na pół lub na niezbyt cienkie plasterki.
Na patelni rozgrzewam olej, wsypuję curry, zmniejszam płomień, mieszając podgrzewam ok minuty, dodaję imbir, a po chwili pieczarki, mieszam, ustawiam ogień na średni, kładę pokrywkę i podgrzewam przez ok 8 min, w połowie mieszam. Dodaję sos sojowy, podgrzewam jeszcze pod przykryciem przez ok 3 min, zdejmuję pokrywkę i co jakiś czas mieszając podgrzewam pieczarki aż znaczna część sosu się zredukuje. Dodaję mleko, mieszam, wyłączam gaz. Można dodać nieco pieprzu czy przeciśnięty przez praskę czosnek (ten ostatni- na chwilę przed wyłączeniem gazu).

pieczarki po indyjsku


Kilka słów wstępu odnośnie sałatki:
- soczewicę przed kiełkowaniem moczymy w wodzie przez noc, następnego dnia płuczemy, wrzucamy do kiełkownicy lub na sitko, pamiętamy o regularnym płukaniu ziaren (2- 3 razy dziennie) i odrzucaniu tych o odmiennym kolorze i tych, które nie kiełkują, dzień później powinny pokazać się pierwsze kiełki, można rozpocząć konsumpcję od razu lub kiełkować dalej przez 2- 3 dni w warunkach takich jak do tej pory lub- jeśli chcecie spowolnić kiełkowanie- przez wstawienie do lodówki; do sałatek możecie je parować przez kilka minut, ale jeśli nie używacie często i nie objadacie się tonami, mogą być surowe
- pokrzywę zbieramy w bezdeszczowy dzień, przed południem, możecie zrywać liście w rękawiczkach, ja zakładam jedną na rękę, którą odgarniam lub przytrzymuję rośliny, zrywam gołą ręką, bo tak jest szybciej, a młode pokrzywy nie mają tyle kwasu mrówkowego, który mógłby wyrządzić wielką krzywdę, chyba, że włożycie rękę w zagajnik pokrzywowy ;) przy zrywaniu samych listków nie powinniście się poparzyć
- tak, wiem, smażone migdały...migdały same w sobie  mają w sobie dużo tłuszczu- to prawda, ale dla tego aromatu warto czasami zgrzeszyć ;)
Do dzieła :)

Sałatka z kiełków soczewicy, smażonych migdałów i pokrzywy

sałatka z kiełków soczewicy, smażonych migdałów i pokrzywy



 
Składniki
(6 porcji)
2 szklanki kilkudniowych kiełków zielonej soczewicy
1 szklanka migdałów
duża garść młodych liści pokrzywy
2 ząbki czosnku
6 łyżek oleju/ oliwy
2 łyżki soku z cytryny
sól, pieprz

Wykonanie
Pokrzywę zalewam dużą ilością zimnej wody i zostawiam na kilkanaście minut (dzięki temu pozbywamy się nieczystości), przekładam do sitka, przelewam wrzątkiem, następnie chłodną wodą, wyciskam jej nadmiar, liście kroję na mniejsze kawałki.
Migdały miksuję przez chwilę w blenderze by rozpadły się na mniejsze kawałki, można je też zapakować do foliowej torebki i rozbić tłuczkiem lub wałkiem. Na patelni rozgrzewam 4 łyżki oleju, wrzucam migdały, smażę mieszając przez kilka minut, aż uwolnią smakowity aromat, zestawiam z ognia, studzę kilka chwil, przekładam do wypłukanych i wytrząśniętych z nadmiaru wody kiełków.
Do małej miseczki wlewam dwie łyżki oliwy, wciskam przez praskę czosnek i rozcieram go tylną stroną łyżki, dodaję sok z cytryny, mieszam z pokrzywą i łączę z kiełkami, przyprawiam kilkoma szczyptami soli i odrobiną zmielonego pieprzu.
Uffffff, smacznego :)
Nawet gołębiom cokolwiek się dostało :)

potyczki w Vegemieście


Oceń przepis: