Cóż, „trochę” zeszło… Często myślałam, że do blogowania
już nie wrócę, chociaż były też przebłyski, żeby wrzucić
fotę i pokazać co gotuję, więc nie paliłam mostów. Po ostatnim
wpisie na FB o możliwości powrotu, dostałam taką moc pozytywnej,
ciepłej energii, że postanowiłam spróbować i chociaż wiem, że
obecnie jest masa inspirujących blogów, to mam nadzieję, że jakaś
część z Was będzie gotować również razem ze mną.
Dzisiaj pyszna i
sycąca zupa w polskim klimacie. Prosta sprawa, proste składniki,
proste wykonanie, fasolowa w wersji wegańskiej, idealna a tą porę
roku i fronty szalejące za oknem, które ostatnio całkiem
ześwirowały. Solidna porcja białka i dobrego nastroju przynajmniej
na dwa dni, część możecie przełożyć do słoika i przechować
przez kilka dni w lodówce.
W swojej wersji do
gotowania fasoli dodaję suszony cząber, który wpływa na lepsze
trawienie fasoli, a do zupy dodatkowo majeranek, który ze strączkami
komponuje się idealnie. Może nie każdy gotuje fasolówkę z
przecierem pomidorowym, ale zaręczam, że w takiej wersji smakuje
dużo lepiej, spróbujcie i nie zapomnijcie na noc namoczyć fasoli!

Składniki
(dla 3- 4 osób na
minimum 2 dni)
500g suchej fasoli
(używam i najbardziej lubię Pięknego Jasia)
2 średnie cebule
2 większe marchewki
średnia pietruszka
kawałek selera
korzeniowego
kawałek pora
6 niedużych
ziemniaków
2 większe ząbki
czosnku
4 łyżki oleju
płaska łyżka
słodkiej wędzonej papryki
płaska łyżka
słodkiej papryki
czubata łyżeczka
ostrej papryki
czubata łyżeczka
mieszanki curry
czubata łyżeczka
suszonego cząbru
płaska łyżka
suszonego majeranku
2 liście laurowe
4 ziarenka ziela
angielskiego
2 łyżki sosu
sojowego
2 łyżki octu
jabłkowego lub innego lubianego
sól
ok 1l przecieru
pomidorowego
Wykonanie
Fasolę moczę przez
noc w dużej ilości wody. Następnego dnia płuczę, wrzucam do
garnka, zalewam nową wodą- kilka centymetrów nad poziom strączków.
Zagotowuję, zbieram pianę, zmniejszam płomień, kładę na chwilę
pokrywkę i ponownie zbieram pianę, która zebrała się na
powierzchni. Teraz dodaję cząber i gotuję fasolę, przez pierwsze
30- 40min bez pokrywki, bo piana jest dość uporczywa i w chwili
nieuwagi może nam zalać kuchenkę. Po ok godzinie gotowania dodaję
czubatą łyżeczkę soli, nie dodawajcie jej zbyt wcześnie, bo
ziarna nigdy się nie ugotują lub będzie to trwało wieczność.
Wyłączamy garnek na takim etapie, na którym miękkość fasoli nam
odpowiada, generalnie trwa to ok 1,5h.
W czasie gotowania
fasoli przygotowuję bazę zupy. W szerokim garnku o grubym dnie
rozgrzewam ok 4 łyżki oleju, wrzucam pokrojoną w kostkę cebulę,
gdy się zeszkli, dodaję por w kawałku oraz obraną i startą a
tarce o grubych oczkach włoszczyznę, smażę przez kilka minut.
Dodaję sproszkowane papryki, curry i liście laurowe, podgrzewam 2-
3 minuty mieszając. Zalewam wodą (ok 3 litry), zagotowuję, dodaję
niepełną płaską łyżkę soli, ziele angielskie i gotuję na
wolnym ogniu przez ok 30 min. Po tym czasie wyciągam pora, dodaję
obrane, pokrojone w kostkę ziemniaki i fasolę (wraz z płynem z
gotowania) i gotuję jeszcze przez ok 30min. Dolewam przecier i
podgrzewam całość przez kilka minut. Dorzucam majeranek, starty na
drobnej tarce czosnek, sos sojowy, ocet, mieszam i wyłączam gaz.
Zupę warto
potrzymać przez kilka minut pod pokrywką, następnie doprawić
według uznania. Mi osobiście odpowiada w takiej konsystencji, ale
jeśli wolicie gęstszą, odlejcie trochę, zmiksujcie i przełóżcie
z powrotem do garnka. Jeśli fasolówka Wam posmakowała, to mam
dobrą wiadomość: następnego dnia smakuje jeszcze lepiej!
Smacznego!
fasola,
jesień,
obiad,
strączki,
zima,
zupa,
Oceń przepis:
{[['

']]}